fot. Fotolia.com

Szkoły

fot. Fotolia.com

Szkoły

fot. Fotolia.com

Szkoły

fot. Fotolia.com

Szkoły

Czas na zmianę - fot. Fotolia.com

Szkoły

fot. Stanisław Czachorowski

Uczelnie

fot. Fotolia.com

Uczelnie

fot. Stanisław Czachorowski

Uczelnie

fot. Stanisław Czachorowski

Uczelnie

fot. Stanisław Czachorowski

Uczelnie

fot. European Students Network

Uczelnie

fot. Fotolia.com

Przyszłość edukacji

fot. Fotolia.com

Przyszłość edukacji

fot. Fotolia.com

Przyszłość edukacji

Fot. Domena publiczna - Pixabay.com

Przyszłość edukacji

(C) Edunews.pl

Przyszłość edukacji

fot. Fotolia.com

Przyszłość edukacji

fot. Fotolia.com

Poczytaj

fot. Fotolia.com

Poczytaj

fot. Fotolia.com

Poczytaj

fot. Fotolia.com

Poczytaj

fot. Wydawnictwo Naukowe PWN

Poczytaj

fot. Stanisław Czachorowski

Poczytaj

Ostatnie komentarze

  • Written by Danuta Sterna
    Wiem, że jestem "starej daty", PESEL mi o tym mówi. Starałam się mimo braku kasy napisać, co może na...
  • Written by Jarek
    Nic dodać, nic ująć. Brawo.
  • Written by Marcin
    Panie Jacku. W szkole jest źle i wiedzą o tym nauczyciele, uczniowie oraz rodzice. Tego systemu nie ...
  • Written by Beata
    Dziękuję za ten głos. Jak widać, niektóre autorytety, które dotąd wspierały edukację, bardzo oddalił...
  • Written by Realistka
    I to pisze nauczycielka, która zrezygnowała z pracy w szkole i zajęła się dokształcaniem nauczycieli...

Szkoły świata: Steve Jobs Schools

fot. Witold Kołodziejczyk

Narzędzia
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Można stworzyć w istniejącym systemie szkolnictwa placówki oświatowe, które choć publiczne, wcale nie są zorganizowane tak samo, jak większość szkół. Wszystko zależy od koncepcji szkoły, wizji i siły organizatorów, którzy swoją wizję wprowadzają w czyn. Potrzebujemy edukacji dla nowej epoki? To ją spróbujmy wymyśleć. Wystarczy „tylko” zrozumieć, po drugie chcieć, a po trzecie wykonać.

Podejście indywidualne

Podstawowe założenie w koncepcji holenderskich publicznych szkół podstawowych sieci Steve Jobs Schools, nie jest wcale oryginalne: każde dziecko jest inne. Oryginalność polega na tym, że prowadzący szkołę zrozumieli tę potrzebę i dlatego w tych szkołach nie każdy uczeń idzie tym samym rytmem. Odwrotnie, rytm jest wyznaczany postępami każdego z uczniów oddzielnie. Zmienia się organizacja pracy, ale nadal chodzi o masową edukację dzieci i młodzieży.

„Wszyscy chcielibyśmy, żeby każde dziecko było traktowane indywidualnie. Dziś technologia umożliwia nam stworzenie programu nauczania właśnie dla jednego dziecka.” – mówi Teun Gautier z sieci Steve Jobs Schools, z którym rozmawialiśmy przy okazji majowej konferencji „E-wyzwania. Rola samorządów w budowaniu szkoły jutra” w Warszawie.

Nasz rozmówca zaznacza, że taka zmiana to raczej ewolucja niż rewolucja w systemie oświaty. Jest to innowacja, która dotyczy organizacji pracy, ale program nauczania pozostaje taki, jaki jest w danym państwie. Nadal stanowi punkt odniesienia dla zajęć szkolnych.

„W naszym systemie nie naklejamy łatek uczniom. Jedni są słabsi, inni mocniejsi, ale różnice w danej grupie nie są wyraźnie widoczne, bo każdy ma inny program nauczania, inny rytm, inne aktywności. I każdy może wybrać, czego chce się uczyć!” – podkreśla Gautier.

fot. Witold Kołodziejczyk

Dobra edukacja to wspólna sprawa

Taka zmiana mogła jednak dość łatwo zaistnieć ze względu na specyfikę systemu szkolnego w Holandii – tu wszystkie szkoły, bez względu na to, kto je zakłada, są publiczne. Ponad 100 lat temu w Holandii przyjęto ustawę o wolności edukacji i dziś to procentuje. Każda szkoła otrzymuje odpowiednie finansowanie w przeliczeniu na jednego ucznia (ok. 5500 EUR rocznie na dziecko). Środowisko oświatowe jest otwarte na nowe koncepcje szkolnictwa – tu według Teuna Gautier’a panuje zgoda. Wszyscy: nauczyciele, rodzice, rząd uważają, że system edukacji w znanym nam wydaniu dobiega powoli końca. Ludzie rozumieją, że trzeba go zmienić i to raczej szybko. Dlatego też wiele osób przygląda się rozwojowi sieci STS, w tym również ministerstwo edukacji.

Punktem wyjścia STS była chęć założenia jednej szkoły, która będzie wyróżniać się koncepcją edukacji. Po upublicznieniu koncepcji szkoły w internecie zaczęły się telefony. Okazało się, że inne szkoły też chcą tak działać. W 2013 było 7 szkół, rok później doszło 15 i kolejne 20 w 2015. Obecnie w szkołach STS uczy się około 4000 uczniów. Najczęściej w jednej szkole jest od 80 do 300 uczniów.

„Nasz system nie różni się tak bardzo od tradycyjnego systemu edukacji. Nadal są budynki, są sale, są uczniowie i są przestrzenie, w których się uczą. Sale są przedmiotowe i zawierają wszystkie pomoce do danego przedmiotu. Dokonała się jednak zmiana podejścia do ucznia.” – mówi Teun Gautier.

Szkoła jest otwarta od godziny 8:00 do 18:00. Do godziny 15:00 jest bezpłatna, za zajęcia popołudniowe rodzice płacą. Co istotne, szkoła STS otwarta jest przez 50 tygodni w roku. Nie ma tu klasycznych , długich wakacji. Ale też nie ma przeszkód, aby wakacje mieć w dowolnym momencie. Skoro mamy indywidualne podejście, jeśli rodzice chcą jechać na wakacje w maju, nie ma problemu – to kwestia odpowiedniej modyfikacji programu uczenia się. To daje duży komfort i nauczycielom i przede wszystkim uczniom, którzy mogą lepiej zaplanować sobie czas nauki.

Doświadczenia pokazują, że proces przejścia z tradycyjnej szkoły do szkoły działającej wg koncepcji STS nie jest łatwy. To przejście do nowego systemu nauczania trwa od 4 do 6 miesięcy. Najważniejsze jest to, czy dyrekcja szkoły wierzy w nową wizję. Nauczyciele są odpowiednio przygotowywani do nowych realiów. Mają przygotowane jedno szkolenie i osobne szkolenie na tematy związane z coachingiem. Jak dotąd okazało się, że wszyscy nauczyciele potrafili się przestawić - nie mieli takiego przypadku, aby ktoś odszedł ze szkoły.

Czy system pasuje do wszystkich dzieci? Twórcy koncepcji STS uważają, że ten system nie pasuje do 2-3% dzieci, którym potrzebna jest bardziej sformalizowana i kontrolowana/nadzorowana forma edukacji.

Przygotowanie do zmiany

Największa zmiana, przed jaką stają nauczyciele w sieci STS to przejście z systemu klasowego na system pracy grupowej i pracy z dynamicznym planem nauczania.

Nie da się tak z marszu wejść w ten nowy system pracy. Potrzebne jest przestawienie mentalne i takie przejście do tej nowej szkolnej rzeczywistości może zająć nauczycielowi i rok czasu.

Pierwsza różnica - nauczyciel nie jest już głównym przekaźnikiem wiedzy - jest coachem. Na jednego nauczyciela nadal przypada około 30 uczniów, tyle że pracujących swoim rytmem. O każdym z nich musi wiedzieć niemal wszystko – na jakim poziomie jest w danym momencie, z czym radzi sobie świetnie, co musi poprawić. Olbrzymią pomocą, bez której nie dałoby się takiego monitoringu prowadzić, jest technologia. Nauczyciel może sam zdecydować, kiedy powinien coś wszystkim wyjaśnić, opowiedzieć, a także ma swobodny wybór, jakimi metodami może to uczynić.

Kolejne wyzwanie to tworzenie planu nauczania. „Na dany semestr ładujemy ok. 200 jednostek lekcyjnych, nauczycieli i uczniów. Około 2 dni zajmuje poustawianie wszystkich elementów. Potem dochodzą do tego bieżące zmiany w każdym tygodniu.” – opowiada Teun Gautier. Praca z planem nauczania zajmuje ok. 6 godzin tygodniowo i to wydaje się być największym problemem wynikającym z potrzeb uczniów i indywidualnego podejścia.

Nauczyciele w STS pracują tygodniowo 36 godzin zegarowych, z tego około 24 to jest czas bezpośrednio spędzany z uczniami.

Anonimowe ankiety prowadzone z wszystkimi nauczycielami w STS pokazują, że nikt nie tęskni za „starym” systemem pracy. Żadna osoba nie chciała wrócić do starej szkoły. Najczęściej w wypowiedziach nauczycieli pojawiają się stwierdzenia, takie jak: „wreszcie możemy pracować z dziećmi”, „wreszcie mamy więcej czasu na nauczanie”. Nauczyciele STS deklarują, że mają duży komfort pracy. Pracują bez presji i bez obciążeń biurokratycznych, typowych dla systemu oświaty.

Grupy zamiast klas wiekowych

Nie ma podziału na klasy wiekowe. Jest natomiast podział na grupy po ok. 30 uczniów. Różnice wieku w grupie mogą być do trzech lat. Każde dziecko ma swój program nauki (zgodny z powszechną podstawą programową). Edukacja w szkole zaczyna się od rozmowy z coachem i sprawdzania poziomu wiedzy i umiejętności ucznia. Potem trafia on do różnych grup, zgodnie z aktualnym poziomem wiedzy. Taka rozmowa zazwyczaj odbywa się co 6 tygodni. Wspólnie: uczeń, nauczyciel i rodzic analizują postępy i ustalają, na co należy więcej czasu poświęcić. Nauczyciel ma wgląd w osiągnięcia ucznia dzięki technologiom – może monitorować jego wyniki przy poszczególnych zagadnieniach z programu nauczania.

„Wiemy, że dziecko musi osiągnąć pewien poziom minimum, ale jeśli jest bardzo dobrze z matematyki, to dajemy mu na przykład przerwę z matematyki na dwa tygodnie. I przenosimy jego aktywność na inne zagadnienia, na przykład na języki czy pogłębianie kreatywności” – opowiada Teun Gautier. Poziom dziecka zależy od umiejętności. „Językowo może być na poziomie 4a, ale matematycznie 3b. Dobre rozpoznanie jego potrzeb pozwala skierować je na odpowiednie zajęcia.” – kontynuuje. Jeśli ktoś jest bardzo dobry na przykład z matematyki na danym poziomie, można mu zaproponować naukę wyższego poziomu matematyki.

fot. Witold Kołodziejczyk

Dzień szkolny

Każdego dnia zajęcia zaczynają się w grupie i w niej się kończą (łącznie to trwa około godziny). Ale to nie są lekcje, podczas których nauczyciel coś przekazuje - to takie wprowadzenie do dnia zajęć i jego podsumowanie. Pośrodku każde dziecko ma swój indywidualny program. Rozchodzą się po szkole, idą do rożnych pracowni i do rożnych nauczycieli. Warsztaty i prace indywidualne trwają ok. 5 godzin dziennie.

Uczeń zawsze ma w pobliżu coacha, którego może poprosić o pomoc, lub innych nauczycieli w pracowniach przedmiotowych. Nacisk jest jednak na samodzielność – uczniowie najpierw powinni szukać pomocy u innych uczniów. Uczniowie kiedy mogą, to sami zdobywają wiedzę i prezentują też różne zagadnienia innym uczniom.

Każde dziecko ma własnego iPada. Po przyjściu do szkoły logują się do sieci szkolnej, w której mają dostęp do wszystkich niezbędnych narzędzi i informacji. Jeśli się natomiast nie zaloguje do sieci, otrzymuje wiadomość ze szkoły, która na niego „czeka”. iPad używany jest przede wszystkim w dwóch przypadkach:

  • tu znajduje się plan lekcji dla danego dziecka – z którego dokładnie wynika, czego w danym dniu się uczy, gdzie i z kim;
  • tu uczeń wykonuje ćwiczenia z różnych przedmiotów. Do każdego z nich są dopasowane aplikacje, które rozwijają kompetencje z danej dziedziny. Np. w nauczaniu matematyki stosowany jest Math Garden, który wykorzystuje także elementy gamifikacji. Ten system zaprojektowany został specjalnie przez uniwersytet amsterdamski. Aplikacje pozwalają nauczycielowi monitorować postępy i porównywać na tle grupy. Dokładnie wiadomo ile ćwiczeń zostało wykonanych i z jakim rezultatem.

W takim systemie testy nie są już potrzebne. Monitoring pozwala reagować na problemy w nauczaniu w czasie rzeczywistym.

Uczenie się w dialogu

Program nauczania jest rozbity na drobne kawałki. W czasie spotkań rozmowa jest o tych właśnie cząstkach. Jeśli ktoś już dojrzał do tematu, przechodzi do następnych zagadnień; jeśli ktoś ma trudności – organizowane są specjalne warsztaty w kilkuosobowych grupkach na dany temat. Istotne jest to, że ocenianie osiągnięć i ustalanie celów odbywa się w dialogu. To nie rodzic decyduje, czego ma się uczyć jego dziecko. Decyzja jest podejmowana przez trzy osoby razem na spotkaniu. Pewne rzeczy są obowiązkowe, a pewne fakultatywne. Uczeń świadomie wybiera swoją ścieżkę edukacji. Jeśli uczeń sobie radzi z danym tematem, kończymy i przechodzimy do następnego punktu programu. W dialogu, uczeń faktycznie ma możliwość uświadomienia sobie postępu: „czegoś nie wiedziałem, a teraz już wiem”.

Istotne jest też to, że szkoła wspiera różnorodne talenty uczniów. „Jesteśmy elastyczni w tematach. Mamy czas na dokładanie nowych ciekawych zajęć.” – mówi Teun Gautier. „Nie ma problemu. Na przykład w tym tygodniu dodatkowo zaoferujemy warsztaty z jogi. Albo z programowania.” Elastyczność oferty szkoły jest wysoka. Uczniowie zgłaszają potrzeby, a szkoła stara się reagować na pomysły.

Rodzice w szkole

STS to szkoła, która jest zawsze otwarta dla rodziców. Jak już wspominaliśmy, są głęboko zaangażowani w proces planowania nauki i uczestniczą w spotkaniach z uczniem i nauczycielem, które podsumowują zakończone etapy edukacji i wyznaczają dalsze kierunki. Mogą oni też przyjść do szkoły w każdej chwili i tu pracować w pomieszczeniach, które przeznaczone są do pracy indywidualnej. Wielu rodziców tak robi, zwłaszcza tych, którzy prowadzą własną działalność. Rodzice maja też otwartą godzinę w miesiącu, która może być przeznaczona na konsultacje.

fot. Witold Kołodziejczyk

Organizacja przestrzeni szkolnej

W szkołach STS dużą uwagę poświęcono środowisku uczenia się. Nie chodzi o to, aby zburzyć szkoły i zbudować je od nowa. To raczej kwestia takiej organizacji przestrzeni, żeby była ona odpowiednia dla różnych typów aktywności edukacyjnej.

Inne pomieszczenie potrzebne jest do warsztatów i prac w grupkach/zespołach oraz rozmów z uczniami (sale), a inne do indywidualnej pracy i ćwiczeń (przestrzeń otwarta, strefa ciszy). W ciągu dnia to nawet połowa uczniów siedzi w takiej otwartej przestrzeni, zajmując się zagadnieniami, które mają w tym danym dniu w programie. Opiekę nad taką strefą sprawuje jeden nauczyciel.

Z kolei warsztaty dla osób potrzebujących wsparcia odbywają się w małych salkach. Przeciętnie wypada po 9 dzieci na warsztat. Nauczyciel spotyka się tu z uczniami mającymi podobne problemy ze zrozumieniem zagadnienia. Bezpośrednio tłumaczy problem i pracuje z każdym uczniem. Takie warsztaty trwają ok. 30 minut. Efektywność uczenia się jest duża.

W szkole jest cicho. Dzieci same przechodzą w skupieniu ze swoimi iPadami do odpowiednich zajęć. Nie ma krzyku, harmider. Dzieci są radosne, szczęśliwe. Nie ma przerw, gdyż każdy sam decyduje, czy już opanował materiał, czy nie. Nie ma w związku z tym tego hałasu, jaki jest na przerwach w polskich szkołach, kiedy następuje eksplozja energii. W ten sposób efektywnie wykorzystany jest potencjał ucznia. Nie ma pruskiej dyscypliny. Nie jest do niczego potrzebna.

Specjalne podziękowania dla Witolda Kołodziejczyka za udostępnienie zdjęć ze szkół SJS z Amsterdamu.

Opracowano na podstawie rozmowy z Panem Teun Gautier’em, koordynatorem ds. współpracy międzynarodowej sieci holenderskich szkół Steve Jobs Schools (STS), www.stevejobsschool.nl. Materiał opracowany w ramach projektu "Educational Spaces 21. Open up!" (Przestrzenie edukacji 21. Otwieramy szkołę!) realizowanego przez Fundację Centrum Edukacji Obywatelskiej w partnerstwie z Fundacją Rozwoju Społeczeństwa Wiedzy Think!, Gesellschaft zur Förderung des Hanseatic Institute for Entrepreneurship and Regional Development an der Universität Rostock e.V. oraz Rektorsakademien Utveckling AB ze środków Komisji Europejskiej w ramach programu ERASMUS+.
 

(Notka o autorze: Marcin Polak jest twórcą i redaktorem naczelnym Edunews.pl, zajmuje się edukacją i komunikacją społeczną, realizując projekty społeczne i komercyjne o zasięgu ogólnopolskim i międzynarodowym. Jest również członkiem grupy Superbelfrzy RP).

Zobacz także w Edunews.pl: