Dziś piszę jako rodzic. Jak pewnie wielu i wiele z nas pracuję zdalnie (pełny etat), tym razem mąż jest na tzw. zasiłku opiekuńczym (przy dwulatku praca dwojga rodziców jest raczej niemożliwa), a dwójka nastolatków miota się między obowiązkami szkolnymi i domowymi a cudownie rozmnożonym wolnym czasem…

Rozmawiałam ostatnio z moimi licealistami na temat tego, co powoduje, że ich życie nie jest proste. Wiecie, co wymienili na pierwszym miejscu? Presję bycia doskonałym.

Czy pamiętacie sceny z serialu „Stranger Things”, kiedy zamknięci w chacie bohaterowie, dorośli i nastolatkowie, o różnych talentach i umiejętnościach, wspólnie analizują różne opcje, wymieniają się wiedzą i planują rozwiązanie niestandardowego problemu? I okazuje się, że do poradzenia sobie z nim potrzebne są potencjały, umiejętności, informacje wszystkich. Dwunastolatków, dwudziestolatków, pięćdziesięciolatków.

Internet i media społecznościowe, to świat w zasięgu ręki. Współczesne dzieci nie wyobrażają sobie życia bez smartfonów i komputerów. Lwia część informacji o rzeczywistości płynie do nich w zawrotnym tempie za pośrednictwem nowych technologii. Naukowcy określają tę grupę jako iGeneration. To cyfrowe pokolenie, które postrzega życie inaczej niż ich nauczyciele i rodzice. Jak dotrzeć do współczesnych uczniów, jakie wypracować modele edukacji i jak uchronić ich przed pułapkami, które czekają na nich w sieci? Zastanawiali się nad tym naukowcy podczas konferencji z cyklu „Szkoła podstawowa na czasie”, zorganizowanej przez wydawnictwo Nowa Era.

Ruszyła kampania prezydencka, ostatnia, która może cokolwiek zmienić w polskiej polityce przed kilkuletnią przerwą w wyborach. Jak było do przewidzenia, żaden z kandydatów stając w blokach startowych nie odniósł się do problemów edukacji. Po pierwsze dlatego, że nie mieszczą się one w prerogatywach prezydenta. Po drugie, żaden nie ma o nich większego pojęcia, nawet mąż nauczycielki. Po trzecie wreszcie – oraz czwarte, piąte i następne – bo jest to temat o zerowej wadze politycznej.

Drodzy Rodzice! W ostatnich dniach zwróciliście się do mnie kilkakrotnie, jako dyrektora szkoły, z prośbą o podjęcie działań mających na celu ochronę uczniów przed koronawirusem. Chciałbym skorzystać z okazji, jaką stwarza zagrożenie epidemią, któremu słusznie towarzyszy Wasza ogromna obawa o bezpieczeństwo dzieci. Zamierzam wyjaśnić, dlaczego możliwość skutecznego działania szkoły w kwestach niezwiązanych z dydaktyką (to osobny temat-rzeka) jest, delikatnie mówiąc, ograniczona. Liczę, że w obliczu zagrożenia poświęcicie moim słowom więcej uwagi, niż zazwyczaj.

Wielu nauczycieli ma krytyczny stosunek do testów. W tym wpisie zastanawiam się, czy testy mogą być wykorzystywane z pożytkiem dla uczenia się i nauczania. Rozważmy dwa rodzaje testów: testy końcowe i testy w czasie procesu uczenia się.

Więcej artykułów…

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

  • Written by Robert Raczyński
    Zainteresowanych tym wątkiem pozamerytorycznym zapraszam na swój blog, gdzie jak się zdaje, Pan Pawe...
  • Written by Paweł
    Dziwię się, że Redakcja portalu edukacyjnego akceptuje używanie przez Autora języka pogardliwego wob...
  • Written by Adam Cichowicz
    Bardzo trafna uwaga. Moodle jest przecież pełną, systemową platformą stworzoną (i stale unowocześnia...
  • Written by Robert Raczyński
    Pani Joanno, dziękuję za te słowa. Choć Pani "klęski" dla wielu byłyby ogromnym osiągnięciem, pomaga...
  • Written by Robert Raczyński
    "...informował szkoły, aby podjęły działania, umożliwiające..." - Na co komu ministerstwo, które nie...

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie