Neurodydaktyka jest jednym z tematów skupiających uwagę praktyków i teoretyków edukacji, w czym duża zasługa odpowiedniego marketingu. Poświęcono jej już wiele opracowań, stąd też warto śledzić publikacje, które mają aspirują do wniesienia nowego spojrzenia na zagadnienie. Zdecydowana większość artykułów wieńczących VII Ogólnopolskie Sympozjum Naukowe Neurodydaktyki pozbawiona jest neuropropagandy i dotyczy kwestii, które doskonale się obywają bez natrętnej neuroewangelizacji. Z pozostałych, w których najwyraźniej ze względów statutowych, komunałów zabraknąć nie mogło, wybrałem kilka do omówienia, ale z góry uprzedzam, że jeśli ktoś był już eksponowany na neuromemy tego wirusa świadomości, to nic go chyba specjalnie nie zaskoczy. Mam nadzieję, że opisując je, trafię na ozdrowieńców lub zaszczepionych.

Edukacja globalna pojawiła się w polskiej szkole pod tą nazwą po raz pierwszy w roku 2009. Została wówczas, dzięki staraniom przedstawicieli różnych sektorów – w tym przedstawicieli rządu oraz organizacji pozarządowych – po raz pierwszy uwzględniona w podstawie programowej. Od tego momentu, aż do wprowadzenia reformy oświaty, powstało dużo ciekawych i wartościowych materiałów metodycznych oraz zrealizowano wiele ciekawych projektów, w tym duży i systemowy projekt Ośrodka Rozwoju Edukacji “Edukacja Globalna – Liderzy na rzecz rozwoju”, czy projekt Centrum Edukacji Obywatelskiej “W świat z klasą”.

Nauczyciele wkładają wiele pracy w ocenianie, a szczególnie w formułowanie i przekazywanie uczniom informacji zwrotnych. Czasami opinie nauczycieli nie są tak skuteczne, jak chcielibyśmy, aby były, wysiłek nauczycielski czasami nie przekłada się na poprawę uczenia się uczniów. Dlaczego tak się dzieje? Przyczyny mogą leżeć w błędnych przekonaniach dotyczących informacji zwrotnej.

Dziś świętujemy Międzynarodowy Dzień Ziemi. To dobry czas na pewną refleksję. Kiedy przegląda się materiały do nauczania ekologii przygotowywane przez wydawnictwa lub nauczycieli sprzedających karty pracy można dojść do wniosku, że edukacja ekologiczna to zdobywanie wiedzy o niektórych zachowaniach szkodliwych dla środowiska oraz tych, które mu nie szkodzą. Tym jest wiedza o segregowaniu śmieci, o konieczności i sposobach oszczędzania wody i prądu oraz o konieczności sadzenia drzew. Tylko że to jest wiedza o pewnych zachowaniach i ich konsekwencjach, a nie edukacja ekologiczna.

Wielkanoc sprzyja autorefleksji. W moim przypadku nie chodzi o rachunek sumienia, ani tym bardziej jakąkolwiek formę spowiedzi, ale odrobinę zadumy nad sobą, której sprzyja w tym czasie tradycja, nawet w oderwaniu od religii. A że człowiek jest istotą społeczną, siłą rzeczy owa refleksja rozciąga się także na relacje z innymi ludźmi.

Od momentu, w którym pedagogiczni luminarze odkryli, że w curriculach zawarta jest jedynie śladowa ilość zagadnień wystarczająco nowoczesnych, praktycznych, interesujących i łatwo przyswajalnych, i okazało się, że szkoła nie ma już praktycznie czego uczyć, nie chcąc sprzeniewierzać się nowemu paradygmatowi, trwają intensywne poszukiwania zagadnień, którymi mogłaby się zająć między przerwami. Pomysłów jest bez liku, bo kiedy kolejny drwal zostanie już zespołowo i projektowo pokolorowany, suweren znów zacznie się zastanawiać, za co właściwie tym leniom-nauczycielom płaci.

Ucząc historii współczesnej powinniśmy być otwarci na wyzwania jakie stawia przed nami dzisiejszy świat. W przygotowaniu ciekawej i angażującej uczniów lekcji chodzi o coś więcej niż tylko o nowe interpretacje naukowe i fakty mozolnie wydobywane z objętych tajemnicą archiwów. Opis dziejów nam najbliższych zawsze był i będzie szczególnie narażony na poddanie się rytmowi bieżącej polityki, a nawet indoktrynację. Wciąż żyją i działają, także w sferze polityki, osoby uczestniczące w omawianych wydarzeniach, przez co niemożliwe jest nabranie dystansu do przeszłości. W takim kontekście tworzy się historia i polityka historyczna. Największy wpływ na nie mają władze państwowe, które kierują systemem oświaty i kształtują podstawę programową. Gdy mówimy o historii współczesnej musimy być świadomi konieczności zderzenia różnych pamięci, perspektyw i interpretacji, które mogą powodować chaos informacyjny i konflikty, ale równocześnie stwarzają wiele okazji, by historia stała się dla uczniów i uczennic fascynującą przygodą.

Więcej artykułów…

Jesteśmy na facebooku

fb
Edunews.pl oferuje cotygodniowy, bezpłatny (zawsze) serwis wiadomości ze świata edukacji. Zapisz się:
captcha 
I agree with the Regulamin

Ostatnie komentarze

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie