Na zmianę w szkole można spojrzeć także poprzez metaforę 12 prac mitycznego herosa - Herkulesa. Zastanówmy się, czy w naszym systemie szkolnym, jego organizacji i środowisku społecznym, w którym jest osadzony, możemy wskazać takie obszary, w których zmiana może i powinna nastąpić. Czy mogą jej dokonać... herosi polskiej edukacji czy potrzebna jest raczej… boska interwencja? (nieboską już mieliśmy nie raz w polskiej szkole i chyba nie za bardzo wyszło…).

Zmieniać szkołę można bez końca i nie osiągnąć satysfakcjonującego efektu. Możemy przygotować przecudne zajęcia, ale ciągle robić wszystko jak do tej pory. Czyli nadal stać w miejscu. Być może dlatego, że źle się do tej zmiany zabieramy.

Nowy rok szkolny bywa impulsem do myślenia o zmianie przestrzeni szkoły. To dobry moment do zastanowienia się, nie tylko "co?" zmienić w szkole, ale także "jak?" i "z kim?". Szkoła to instytucja społeczna, której gospodarzem bynajmniej nie jest jedynie dyrektor szkoły, ale cała społeczność i dobrze byłoby, aby myślenie o tym miejscu było obecne zarówno wśród nauczycieli, jak i uczniów oraz rodziców. I oczywiście, aby za myśleniem poszły jakieś czyny.

Startujący dziś rok szkolny będzie czasem próby i wyzwań dla szkół, samorządów, rodziców i uczniów. A to dlatego, że w 2019 do następnego etapu edukacyjnego będą aplikować uczniowie klas trzecich gimnazjów i klas ósmych szkół podstawowych. 

Wejście w życie w maju br. nowych przepisów dotyczących ochrony danych osobowych wywołało spore zamieszanie w szkołach i instytucjach edukacyjnych. Pojawiło się wiele pytań dotyczących dotychczasowej działalności. Na przykład: czy na szkolnej akademii można wyczytywać imiona i nazwiska uczniów? Czy nauczyciel może kontaktować się z rodzicami z prywatnego adresu e-mail? M in. te zagadnienia znalazły się w poradniku przygotowanym przez Urząd Ochrony Danych Osobowych we współpracy z resortem edukacji.

Zmiany to nieodzowny element rzeczywistości, także tej szkolnej. Skoro zmienia się świat, to szkoły powinny swoją codzienność także dostosowywać do panujących wokół warunków. Nie mówię tu o zmianach drastycznych, które wywracają budynek, życie uczniów, nauczycieli i rodziców do góry nogami, ale zmianach drobnych przygotowywanych i wprowadzanych przez całą społeczność szkolną.

Nie tylko w kontekście najnowszej ustawy o szkolnictwie wyższym warto zadać sobie pytanie "Po co nam są potrzebne uniwersytety?" Odnoszę wrażenie, że duża część dyskusji o reformach w nauce i edukacji, także na poziomie wyższym, sprowadza się do namiętnego omawiania szczegółowych rozwiązań, ale bez pytania o cel i sens. Na tytułowe pytanie można udzielić z grubsza trzech różnych odpowiedzi.

Po co jest uniwersytet? Czy tylko do prowadzenia badań, których efekty opublikowane zostaną w międzynarodowych czasopismach, praktycznie niedostępnych dla mieszkańców? Co roku na świecie publikowanych jest ponad 2,5 miliona publikacji naukowych. Naukowcy nie są w stanie przeczytać wszystkich nawet tych w swojej wąskiej specjalności...

Już od 20 lat polscy studenci mogą korzystać z przywileju wymiany międzynarodowej w ramach programu Erasmus, a przyjeżdżający do Polski młodzi ludzie są obdarzeni wsparciem ze strony Erasmus Student Network.

Już od września 2017 roku, język obcy jest częścią podstawy programowej wychowania przedszkolnego. 14 lutego 2017 roku wprowadzono zmiany w podstawie programowej wychowania przedszkolnego. Nowelizacja rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej zakłada przygotowanie dzieci do posługiwania się językiem obcym.

Wygłaszanie referatów w czasie konferencji to codzienność pracownika naukowego. Po latach praktyki i przemyśleń uświadomiłem sobie, że prelegent na konferencji ma wygłosić ciekawą (zajmująca, intrygującą, inspirującą) opowieść z zakresu literatury faktu. Nie tylko przekazać nowe i wartościowe informacje ale także opowiedzieć ciekawą historię. Wtedy chce się słuchać. Zwłaszcza teraz, w epoce łatwego dostępu do informacji.

Szkoła jest i była jedynie elementem system edukacji, o czym zazwyczaj zapominamy. Zapominamy także o tych innych elementach edukacji. Wszystkie razem możemy określić jako środowisko edukacyjne. Szkoła zawsze miała przygotowywać do życia dorosłego i życia w społeczeństwie, łącznie z kompetencjami zawodowymi. Zmieniło się społeczeństwo i gospodarka, w ślad za tym zmienia się system edukacji (mniej lub bardziej świadomie). Tu drobna dygresja: nie wszystkie zmiany są dobre i pożądane. Obecna reforma edukacji (zwana potocznie deformą - od deformacji) w wielu aspektach jest szkodliwa, bo strukturalnie cofa nas do przeszłości. Przeszłości, której dawno już nie ma. Jest to więc zbędny i bezcelowy wysiłek.... Energię i entuzjazm trzeba zachować na coś rzeczywiście potrzebnego i koniecznego. Bo zmiany są nieuniknione...

Jak przygotować dzisiejszych uczniów do życia w świecie, w którym większość czynności i prac będą prawdopodobnie wykonywać roboty i komputery? Na temat edukacji i wyzwań, jakie czekają nasze społeczeństwa w (niedalekiej) przyszłości, dyskutowano także podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.

Żaden system edukacji nie jest doskonały – wszystko na świecie ciągle ewoluuje i zmienia się, zatem również szkolnictwo powinno być w nieustannej zmianie. Problem w tym, że przygotowując założenia systemu edukacji dziś, tak naprawdę powinniśmy myśleć z perspektywą minimum 12 lat naprzód, a najlepiej 15-20. Uczeń idący dziś do szkoły będzie żył w świecie zapewne różniącym się dość mocno od tego, w którym dziś żyjemy. Jak z tym wyzwaniem radzą sobie inne kraje?

(C) Edunews.pl

Przyszłość edukacji

Podwaliny pod współczesny system oświatowy położone zostały w pierwszej połowie XIX w., kiedy w państwie pruskim wprowadzono obowiązek szkolny a samą szkołę zorganizowano na podobieństwo fabryki. Nauczyciele stali się obsługiwaczami pasa transmisyjnego przekazującego wiedzę z podręczników do kajetów a sami uczniowie – obiektami do formowania w oparciu o sztywno ustalone normy jakości. Mieli się ćwiczyć w dyscyplinie i punktualności wedle jasnych i jednolitych dla wszystkich programów.

fot. Fotolia.com

Przyszłość edukacji

Dlaczego w fińskiej szkole uznano, że nauczanie przedmiotowe należy uzupełnić nauczaniem tematycznym? Publikujemy fragmenty wywiadu z panią Kirsti Kauppi, Ambasadorem Finlandii w Stanach Zjednoczonych, który stanowi ciekawe odniesienie do celów związanych z edukacją, wyznaczonych sobie przez ONZ we wrześniu 2015 (UN 2030), w kontekście szerszych celów społecznych takich jak pokój, dobrobyt i świadomość środowiska naturalnego.

fot. Fotolia.com

Przyszłość edukacji

Współczesny świat w coraz mniejszym stopniu jest pewny i przewidywalny. Coraz częściej jesteśmy zaskakiwani różnymi zjawiskami i wydarzeniami, których nie potrafiliśmy przewidzieć. W takim świecie powinniśmy zwracać uwagę na to, że edukacja musi prowadzić nieprzerwanie do nabywania nowych umiejętności, które pozwolą adaptować się do ciągle zmieniających się warunków – uważa Mark Prensky, amerykański pisarz, badacz mediów i internetu, specjalizujący się w tematyce edukacyjnej.

fot. Witold Kołodziejczyk

Przyszłość edukacji

Można stworzyć w istniejącym systemie szkolnictwa placówki oświatowe, które choć publiczne, wcale nie są zorganizowane tak samo, jak większość szkół. Wszystko zależy od koncepcji szkoły, wizji i siły organizatorów, którzy swoją wizję wprowadzają w czyn. Potrzebujemy edukacji dla nowej epoki? To ją spróbujmy wymyśleć. Wystarczy „tylko” zrozumieć, po drugie chcieć, a po trzecie wykonać.

Bogactwo technologii i narzędzi IT sprzyja realizacji przez młodych ludzi ich pomysłów, pasji i zainteresowań. Projekty i zajęcia szkolne mogą stać się inspiracją do podjęcia innych aktywności, z których wiele może stać początkiem bogatej kariery zawodowej. Opowiada o tym nowa książka „Superkoderki”, która jest jednocześnie zaproszeniem dla młodych ludzi, aby rozpoczęli swoją przygodę z programowaniem.

„Pierwszy krok, to pokazać, że w ramach istniejącego systemu można pracować inaczej. Aby ludziom to się zaczęło mieścić w głowie. A kiedy już im się zmieści, muszą uwierzyć, że to ma sens.”

Wakacje sprzyjają refleksji. Czasu więcej, można zatem nadrobić książkowe zaległości. Jeśli tematy edukacyjne nas nie męczą, może warto sięgnąć po pozycje dotyczce pracy mózgu i uczenia się – zdobyta wiedza przyda się w nadchodzącym roku szkolnym.

Pośpiech, w jakim żyjemy, nowoczesność, za którą tak ciągle gonimy (zwłaszcza gdy chodzi o technologie), raczej nie sprzyja nam w poznawaniu bogactwa kultury polskiej, a zwłaszcza tych lokalnych obrzędów i zwyczajów, które towarzyszą nam od wieków. Wprawdzie latem częściej niż w innych porach roku trafiamy do różnych skansenów i muzeów, ale prawdopodobnie większość z nas nie jest świadoma istnienia różnych tradycji w poszczególnych regionach Polski. Warto je poznać. I właśnie o nich jest nowa, pięknie wydana publikacja familijna „Etnogadki. Opowiastki o dawnych obrzędach i zwyczajach”. Jak najbardziej do wykorzystania także przez nauczycieli w nauczaniu wczesnoszkolnym.

Świat znajduje się w nieustannym ruchu i zmianie. Uczniowie, którzy opuszczają mury szkoły, idą w pewnym sensie w nieznane. Czy poradzą sobie w ciągle zmieniającej się rzeczywistości? Czy ich szkoła dała im możliwość zdobycia wiedzy i umiejętności, wykształciła postawy, które pozwolą im swobodnie funkcjonować w społeczeństwie i gospodarce XXI wieku? Czy szkoła także nie powinna się ciągle zmieniać, rozwijać, aby być jak najbliżej świata?

Bycie rodzicem dziecka uczącego się w szkole powszechnej to w dzisiejszych czasach wcale nie jest łatwą sprawą. Rodzice skłonni są popełniać wiele błędów na tej „szkolnej” drodze, a dzieci w sposób naturalny dostarczają im coraz to nowych wyzwań. W nowej książce pt. „Ty, Twoje Dziecko i Szkoła” Sir Ken Robinson proponuje kilka zasad dobrego rodzicielstwa, które mają związek z edukacją.

Ostatnie komentarze

Nowa Podstawa Programowa starego nauczania

Narzędzia
Typografia

system oświatyZa osiem lat Internet będzie zdecydowanie dominującym medium, stacjonarny komputer obsługiwany myszką będzie zdecydowanie trącił myszką. Według dzisiejszych szacunków ilość wiedzy technicznej będzie się wtedy podwajać co kilka dni. Za osiem lat w Polsce zakończy się wdrażanie nowej Podstawy Programowej, które właśnie rozpoczęto.

Autorzy tego tekstu sprawdzili, co w świetle powyższego nowa Podstawa Programowa oferuje ośmioletniemu dziś, cyfrowemu tubylcowi i doznali tzw. efektu aptekarskiego ("przed użyciem wstrząsnąć").

Dziś liczba Polaków korzystających z Internetu mija magiczną granicę 50%, liczba komórek przekracza liczbę ludności, a malejąca sprzedaż stacjonarnych komputerów przegrywa z pochodem urządzeń przenośnych, naręcznych i kieszonkowych. Do sklepów trafiły gry obsługiwane ruchami dłoni po dowolnej płaszczyźnie, w przestrzeni lub ruchami całego ciała. W świecie pojawiły się objawy dominacji Internetu jako medium zaczynającego dystansować już nawet telewizję.

W Polsce jest to pierwszy rok ośmioletniego cyklu wdrażania nowej Podstawy Programowej. Sprawdziliśmy, co w tym kontekście nowa Podstawa Programowa oferuje urodzonemu w świecie komórek, komputerów i Internetu ośmiolatkowi jako wiano dla jego przyszłości…

Zgodnie z nową Podstawą Programową ośmiolatek, uczeń trzeciej klasy szkoły podstawowej powinien (tradycyjnie) czytać książki (więcej - lepiej). Jednocześnie musi teraz (uwaga: idzie nowe) używać także komputera (z daleko idącym umiarkowaniem).

Przed ośmiolatkiem tradycyjnie ukryto fakt, że ślęczenie nad książką męczy wzrok, nadweręża kręgosłup i ogranicza kontakty społeczne! Dlaczego dziś warto o tym pisać? Bo zadbano, aby ośmiolatek wiedział, że praca przy komputerze męczy wzrok, nadweręża kręgosłup i ogranicza kontakty społeczne (autor powyższego zdania ma do niego szczególne prawo, ponieważ w swoich szczenięcych latach u schyłku  ery przedcyfrowej nabawił się krótkowzroczności oraz kilku wad kręgosłupa właśnie wskutek nagminnego nadużywania książek; dziś takie same przypadłości zostałyby przypisane efektom nadużywania komputera).

Ośmiolatkowi nie jest zdaniem autorów Podstawy Programowej potrzebna do czytania książek znajomość fachowych terminów związanych z budową książki i introligatorstwem (oczywiście słusznie), ale  jednocześnie uczeń musi „poprawnie nazywać główne elementy zestawu komputerowego”.

Nie nakazano uczyć ośmiolatka poprawnej metodologii przekładania kartek w książce, ale jednocześnie nakazano nauczenie go posługiwania się myszą. Dlaczego to ważne? Bo warto byłoby wiedzieć, iż o ile nowoczesny komputer nie jest istotnie bardziej szkodliwy dla kręgosłupa i oczu niż książka, o tyle nadużywanie myszy szybko prowadzi do bardzo uciążliwego, powszechnego dziś, leczonego operacyjnie uszkodzenia nadgarstka. Warto także przypomnieć, że już w pierwszym roku wprowadzania tego urzędowego obowiązku użycia myszy sprzedaż komputerów stacjonarnych (obsługiwanych standardowo właśnie myszą) spada na rzecz szybko rosnącej liczby laptopów, netbooków i smartfonów wcale nie wyposażonych w mysz, a zamiast tego obsługiwanych padami, głaszczkami, dotykowymi ekranami etc., o których Podstawa wcale nie wspomina. Za lat kilka (po pełnym wdrożeniu Podstawy) standardem obsługi będzie nawet nie pad, ale raczej szybko zyskujące popularność głaskanie ekranu lub dowolnej powierzchni wieloma palcami lub ruchy ciała w przestrzeni; skądinąd z pewnością zdrowsze i bardziej intuicyjne zarówno od trzymania myszy, jak i od przewracania kartek. Z pewnością także upowszechni się werbalna interakcja z komputerem. Myszy będą wtedy pewnie produkowane głównie dla polskich szkół (żeby było na czym uczyć obsługi... myszy). Czy w ogóle warto w dokumencie  rangi Podstawy Programowej wyliczać explicite tego rodzaju narzędziowe umiejętności?

Cykl samego wdrażania Podstawy Programowej zaplanowano na osiem lat. Przy dzisiejszym tempie zmian technologicznych, ekonomicznych i społecznych jest  to cała epoka. Ważniejsze jest, że szkoła winna uczyć dla przyszłości i chciałoby się, by dla wszystkich odpowiedzialnych za kształt edukacji było to oczywiste. Bardzo wyraźnie można dostrzec, iż nowa Podstawa Programowa w zakresie edukacji wczesnoszkolnej została opracowana z (odchodzącego w przeszłość) punktu widzenia cyfrowego imigranta i dla instrukcjonalnego dydaktyka, bez refleksji nad obiektywnymi trendami.

Opis wymagań ucznia po klasie I i klasie III opiera się o niższe kategorie taksonomiczne Niemierki, nie dotykając np. konstruktywistycznej taksonomii Blooma. Uczeń nadal ma być:

  • encyklopedią - " poprawnie nazywa główne elementy zestawu komputerowego", zna zagrożenia wynikające z korzystania z komputera, Internetu i multimediów", 
  • odtwórcą - "przegląda wybrane przez nauczyciela strony internetowe (np. stronę swojej szkoły), odtwarza animacje i prezentacje multimedialne, wpisuje za pomocą klawiatury litery, cyfry i inne znaki, wyrazy i zdania".

Nota bene w kwestii najbardziej popularnego urządzenia komunikacyjnego w historii ludzkości Podstawa Programowa nie milczy tylko w jednym miejscu: "uczeń klasy trzeciej (...) rozpoznaje (...) telefon komórkowy".

Nowe media informacyjno-komunikacyjne (wśród wymienionych w innym miejscu explicite mediów nawet nie ma Internetu) zostały w stosunku do tradycyjnych potraktowane asymetrycznie i jest to asymetria ukierunkowana na przeszłość oraz stan zastany. Podkreśla wybiórczo zagrożenia, nie wykorzystuje możliwości, nie dostrzega trendów. Szkoda, że nie postawiono przed uczniem twórczych wyzwań lub ograniczono pola jego aktywności (np. zgodnie z Podstawą uczeń "tworzy teksty i rysunki", ale już nie tworzy dźwięków, muzyki ani filmów. Dzieci chętnie i masowo tworzą filmy, nagrywają "empetrójki", robią zdjęcia, montują remiksy. Chodzą, jedzą i śpią z komórkami. Za główne źródło informacji uznają Internet. Nadal będą to robić, także bez pomocy i opieki szkoły, poza szkołą lub i wbrew szkole. Nożyce między szkołą i jej otoczeniem  nie przestaną się przy nowej Podstawie Programowej rozwierać. Szkoda, że przy tworzeniu Podstawy nie dopuszczono do głosu "cyfrowych tubylców" lub znawców tej materii. Nie skorzystano wystarczająco z osiągnięć pedagogiki konstruktywistycznej.

W Polsce trwa właśnie w najlepsze debata nad  zapisami, kiedy dzieci zacząć uczyć czytać i pisać, ale nie słychać ani jednego pytania czym i na czym pisać. Już przed paroma laty autorzy tego tekstu, w jednym z najlepszych edukacyjnie krajów świata, naocznie przekonywali się, jak łatwo, naturalnie i chętnie ośmiolatki w szkole posługują się bezwzrokowym pisaniem na klawiaturze. Zgodnie z tamtejszymi programami nauczania dzieci bardzo wcześnie uczą się pisać, właśnie na klawiaturze, bo przyjęto tam przyjazny dla uczniów punkt widzenia: opanowanie wielkich liter i umiejętności pisania na klawiaturze jest łatwe dla dzieci już w wieku, kiedy ręczne pisanie jest jeszcze zbyt trudne.

Nowa Podstawa Programowa jest. Trudno oczekiwać, aby nie miała wad, ale też nie ma powodów, aby jej nie móc modernizować już teraz. Im szybciej, tym lepiej - to pilne! Kluczowym problemem jest jednak trwały brak radykalnie nowoczesnej obudowy metodycznej oraz systemu motywacyjnego dla nauczycieli do wprowadzania zmian w tym zakresie. To jednak temat na odrębne rozważania.

[Notki o autorach: Sabina Furgoł pracuje w Regionalnym Ośrodku Metodyczno-Edukacyjnym „Metis” w Katowicach; Lechosław Hojnacki pracuje w Kolegium Nauczycielskim w Bielsku–Białej]