Bez wątpienia komputery są w szkole potrzebne i dziś jest ich w szkołach zdecydowanie zbyt mało. W zasadzie stoją zamknięte w pracowniach komputerowych, a większości nauczycieli trudno wykorzystywać je na lekcjach, chyba, że przypadkiem sala jest wolna. Skutkiem tego, poza lekcjami informatyki, nowe technologie wykorzystywane są w szkołach niezwykle rzadko. Jak wydać duże pieniądze ze szkodą dla edukacji dzieci?
Bez wątpienia komputery są w szkole potrzebne i dziś jest ich w szkołach zdecydowanie zbyt mało. W zasadzie stoją zamknięte w pracowniach komputerowych, a większości nauczycieli trudno wykorzystywać je na lekcjach, chyba, że przypadkiem sala jest wolna. Skutkiem tego, poza lekcjami informatyki, nowe technologie wykorzystywane są w szkołach niezwykle rzadko.

Inwestowanie każdych pieniędzy w polską edukację ma jak najbardziej sens. Pomysł przekazania uczniom nowoczesnych technologii również jest godny rozważenia. Chociaż nie oznacza to, że słysząc o rządowych planach, nie pojawiają się wielkie znaki zapytania. Spróbujmy ocenić, czy rozdawnictwo laptopów ma sens. Czy dzięki temu polskiej szkole będzie lepiej?
Od jakiegoś czasu do nauczycieli dochodzą pogłoski o kolejnej planowanej reformie przez MEN. Lekarstwem na lenistwo nauczycieli którzy osiągnęli już stopień nauczyciela dyplomowanego (czytaj: i dalej nic więcej nie robią, bo nie trzeba się wysilać, można usiąść na laurach i wypatrywać emerytury), ma być nowy awans - na profesora oświaty lub kogoś podobnego...
Przykładem bezsensownego wykorzystania środków UE jest projekt
badawczy On Air dotyczący edukacji medialnej, realizowany przez naukowców z włoskiego uniwersytetu Sapienza Universita
di Roma. Wzięło w nim udział 6 państw: Włochy, Niemcy, Rumunia,
Litwa, Bułgaria i Polska. Na pierwszy rzut oka temat i zamysł badań są ciekawe. Ale niestety czeka nas rozczarowanie...
Ciekawe wyniki przynosi edycja 2010 badania
Często słyszy się o barierze technologicznej między uczniami a
nauczycielami, tzn. że uczniowie są świetnie zorientowani we wszelkich
nowinkach technicznych i potrafią bez problemu obsłużyć urządzenia,
których nazw nauczyciele nawet nie potrafią wymówić. No i ogólnie –
uczniowie są nowocześni, a nauczyciele zacofani. I że czas to zmienić...

