Szkoła w okopach (1)

Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times
system oświatyNa naszych oczach dokonuje się największa rewolucja technologiczna i kulturowa w dziejach człowieka. Wszyscy jesteśmy jej uczestnikami, beneficjentami i... ofiarami. Bo, jak każda rewolucja, przynosi ona korzyści, usuwa pewne bariery, stwarza nowe możliwości, budzi nadzieje, ale, z drugiej strony, towarzyszą jej obawy i lęki, straty, konflikty, rodzą się nowe problemy.
 
Wszyscy korzystamy z osiągnięć cywilizacyjnych współczesnego świata – jako jednostki i jako zbiorowości (rodziny, instytucje, pracownicy i pracodawcy, państwo). Ale jednocześnie, mamy do czynienia z paradoksalną sytuacją: szkoła broni się przed trwającą rewolucją, nie potrafi dostosować się do jej osiągnięć, wymagań i skutków ubocznych, nie stara się wpływać na nią, w niewielkim stopni korzysta z jej dobrodziejstw. Szkoła, którą wszyscy znamy, prowadzi uczniów pod prąd, niezgodnie z najważniejszymi kierunkami rozwoju nauki, techniki, demokracji, ekonomii, kultury, sztuki – niezgodnie z wymaganiami i potrzebami współczesności i najbliższej przyszłości.

W tym miejscu należałoby zapytać o przyczyny i skutki tej sytuacji, oraz o drogi wyjścia z kryzysu. Przyjrzyjmy się najważniejszej (?) czynności szkolnej, którą w największym skrócie obrazuje czasownik „uczyć”. Tę czynność rozłóżmy na trzy elementy: po co + co + jak?

Hipoteza: podstawowym celem szkoły jest przygotowanie człowieka do udziału w konkursach typu "Jeden z dziesięciu" (bardzo lubię i cenię sobie ten teleturniej, jedyny, jaki nie budzi u mnie negatywnych emocji). Uczestnik tego teleturnieju prezentuje wiedzę zawartą w swojej pamięci, a na rozpoczęcie odpowiedzi ma trzy sekundy. To jest model idealnego ucznia. Przepraszam za ironię: uczestnicy „Jeden z dziesięciu” spełniają wymagania na wzorowego ucznia nie tylko w zakresie wiedzy – są schludnie ubrani, grzeczni, nie wiercą się, nie rozmawiają ze sobą i nie zadają pytań.

Pytania:
- co jest sukcesem szkoły i ucznia?
- kiedy nauczyciel odczuwa satysfakcję ze swojej pracy?
- co ma być osiągnięciem i radością dla ucznia?
Odpowiedź podstawowa dziś: sukces jest wówczas, gdy uczeń, posługując się tylko i wyłącznie swoją pamięcią, zaprezentuje jej zawartość zgodnie z wymaganiami szkoły i w dokładnie określonym czasie. Czy taka odpowiedź jest właściwa dla XXI wieku?

Na naszych oczach pęcznieją cyfrowe nośniki i zasoby pamięci, w skali globalnej – Internet, bazy danych, telewizja, oraz indywidualnej – komputery osobiste, karty pamięci, itp. Dostęp do informacji jest błyskawiczny, szybkość przetwarzania i odtwarzania (!) już dawno przerosły możliwości naszego mózgu. Mamy do czynienia z nowymi kłopotami: nadmiar bodźców, co wybrać, jak poruszać się w gąszczu, jak porozumiewać się, co zachować – co ‘zdelejtować’. Narodził się nowy problem, zadanie, cel dla szkoły – cel, którego szkoła stara się nie zauważać, problem, który zamiatany jest z roku na rok pod dywan, dla następnego pokolenia. W największym skrócie, tym nowym celem jest: nauczyć posługiwania się zasobami pamięci cyfrowych. Tym samym, odciążyć mózg ucznia, zwolnić w nim miejsce na „rzeczy” bardziej przydatne niż wiedza teleturniejowa. Przesunąć paradygmat oświatowy z ‘wiedzieć’ w kierunku: ‘działać - komunikować - czuć’.

Obecny model edukacji, oparty na egzekwowaniu wiedzy pamięciowej, wytycza przed uczniem drogę poprzez pole minowe. Młody człowiek co chwilę musi pokazywać co zapakował do swojej pamięci, a nauczyciel „pomaga” mu w tym, starając się przyłapać go na niewiedzy (http://mojaosswiata.wordpress.com/). Spójrzmy wstecz – przecież prawie każdy z nas nie nauczył się na piątkę, czwórka to nieudana próba zdobycia piątki. Każdy, kto jest lub był nauczycielem, wspomina uczniów, o których mówi(ł): on nie jest w stanie nauczyć się tego. A mimo tego musi starać się, nie może korzystać nawet z własnych notatek i musi odpowiadać szybko. Tradycyjne uczenie się pamięciowe wszystkiego, to droga od porażki do porażki, jest nieefektywne i, co najważniejsze, niepotrzebne nikomu. Pisze o tym pięknie Marzena Żylińska w Edunews.pl.

Uwolnijmy umysły, talenty i pasje! Tak jak nasi przodkowie uwolnili ręce. Nasza szkoła kojarzy mi się ze stadem jakichś hominidów, w którym rodzice ‘mówią’ młodym: nie wolno wam tak często stawać na tylnych łapach, musicie chodzić na czterech, taka jest tradycja.

W tym momencie czytelnik mógłby zapytać: i co dalej, na jakie pytanie szukasz odpowiedzi, jaki problem chcesz rozwiązać? Przecież to wszystko już wiemy. Jutro pójdziemy do szkoły, która będzie taka jak wczoraj. Co zrobić żeby nastąpił taki dzień, w którym będziemy mogli powiedzieć: dzisiaj jest inna? Jak dotychczas, spotykam się tylko z jedną, konkretną odpowiedzią: robić swoje i czekać. Chciałbym nieśmiało zaproponować, aby zrobić coś więcej, pójść nieco dalej, przejść do większej aktywności.

Joanna Nowacka pisze: szkoła przyszłości - dziś kładziemy jej podwaliny. My, to znaczy kto? Bo jeżeli my wszyscy – to znaczy, że nikt. Zatem kto? Wielu nauczycieli widzi potrzebę nowej szkoły, ale są bezradni. W środowiskach akademickich i wśród ekspertów istnieje świadomość konieczności rewolucyjnych zmian w oświacie, ale brakuje z tej strony zdecydowanych działań.

Eksperci + zwykli-niezwykli nauczyciele, to jest grupa, która może-i-musi zainicjować szkołę przyszłości teraz (!). Kto ma większe możliwości uruchomienia procesu przemian – nauczyciele, czy profesorowie? Niezależnie od odpowiedzi, bez aktywności, współpracy i entuzjazmu tych obu środowisk, możemy liczyć tylko na cud lub dyrektywy z UE. Na przykład na dyrektywę nakazującą likwidację monopolu w oświacie.

Na zakończenie dwa przykłady działań rewolucyjnych. Jeden – bardzo przyziemny, nie wymagający żadnych technologii i narzędzi IT. Temat z matematyki: rozwiązywanie nierówności kwadratowych. Zazwyczaj kilku uczniów brnie przez to zagadnienie w wielkich bólach. Mimo tego, muszą zaliczyć sprawdzian tak jak wszyscy: z pamięci i szybko. A gdyby pozwolić im korzystać przy odpowiedzi lub na sprawdzianie z własnych notatek, ściąg, zeszytu, książki, … ? Jaki byłby bilans zysków i kosztów, korzyści i strat ?

Drugi przykład – z zakresu fantazji (i tu dygresja: w jakim stopniu szkoła pobudza, a w jakim hamuje fantazję dziecka = ucznia = człowieka?). W jednym z województw dokonujemy rewolucji: zezwalamy uczniom na korzystanie w szkole z „wszystkiego”, łącznie z internetem. Na lekcjach, sprawdzianach, testach i egzaminach – pod kierunkiem nauczyciela. Ocenie podlegają nie tylko wiedza i umiejętności „zawarte” w głowie ucznia, ale także to, jak potrafi korzystać ze źródeł wiedzy. Matura może być, ale nie musi. Jeśli tak, to „bardzo dobrowolna” i „niejednakowa”. Następnie sprawdzajmy, jakie są efekty: czy w wyniku takiej edukacji uczniowie, absolwenci, studenci, pracownicy i obywatele są „gorsi, czy lepsi” od konwencjonalnych?

Zacznijmy zmieniać oświatę jak najszybciej. Niechaj każdemu, kto pracuje w szkole i dla szkoły ciągle towarzyszą trzy pytania: po co + co + jak?
 
Notka o autorze: Wiesław Mariański jest byłym nauczycielem. Jak mówi, do szkoły uczęszcza od 48 lat – najpierw jako uczeń, potem jako nauczyciel, teraz jako rodzic. Prowadzi blog Głos rodzica.
 
 

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

Odnoszę wrażenie że, być może ze względu na fakt że autorka równocześnie prowadzi kółko teatralne, n...
Likwidacja ocen likwiduje problem oceniania. UCZNIOWIE w ogóle nie potrzebują ocen. Jak ktoś się czy...
Joanna Stróżyk napisał/a komentarz do Autonomia w teorii i praktyce oświatowej
Inspirujące przemyślenia! I rzeczywiście pat. Badacze, reformatorzy, specjaliści i politycy (ALE tac...
Sylwia napisał/a komentarz do Reformowanie oświaty jakby na opak
Uważam, ze w kwestii reformy edukacji ważny jest jeszcze jeden punkt - a mianowicie sprawa zróżnicow...
Nie ma sensu nadmiernie wymagać - większość wiedzy i tak zostanie zapomniana jeszcze przed opuszczen...
Zapomniała Pani o najważniejszym: WYBIERZ SENSOWNEGO PROWADZĄCEGO. Jeśli szkolenie polega na tym, że...
Jan Soliwoda napisał/a komentarz do Koniec lekcji
Czy faktycznie wszystkie tematy da się przedstawić w formie hardrockowej żeby było 'cool'? Zazwyczaj...
Mam podobne odczucia. Z tą różnicą, że trzymam jeszcze książki akademickie, ale coraz rzadziej do ni...

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie