Internet nie zapomina – trwały ślad, screeny i „publiczna pamięć” (Higiena cyfrowa #12)

Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

W realnym życiu większość sytuacji ma swój koniec: coś powiesz, ktoś się pośmieje, temat gaśnie, ludzie idą dalej. W sieci jest inaczej, bo treści mają pamięć i potrafią żyć własnym życiem. To, co wrzucisz „na chwilę”, może zostać zapisane zrzutem ekranu, udostępnione dalej, skopiowane, wysłane na grupę, wyjęte z kontekstu i pokazane komuś innemu. I nagle okazuje się, że Twoja decyzja z 10 sekund miała konsekwencje na tygodnie albo miesiące…

U młodszych to działa mocniej, bo łatwiej o spontaniczne działanie pod wpływem emocji, a refleksja i przewidywanie skutków dopiero się uczą. Internet natomiast jest bezlitosny dla impulsów: raz wypuszczone treści trudniej „odwołać” niż słowa wypowiedziane na żywo.

To mocno zahacza o prywatność. Danymi staje się nie tylko to, co napiszesz, ale też to, co pokażesz mimochodem: twarz, szkoła, okolica, plan dnia, ulubione miejsca, znajomi, nawyki, słabsze momenty. Nawet tło zdjęcia potrafi zdradzić więcej, niż się wydaje. Do tego dochodzi „profilowanie przez innych”: ktoś Cię oznaczy, wrzuci wspólne zdjęcie, dopisze komentarz o Tobie, udostępni Twoją wypowiedź. W praktyce Twój ślad w sieci powstaje nie tylko z Twoich postów, ale z całej sieci połączeń i reakcji wokół Ciebie. A im większy ślad, tym łatwiej o sytuacje, w których zaczynasz być oceniany przez pryzmat jednego materiału, zamiast całości człowieka.

Jest też aspekt psychiczny: świadomość, że „to może zostać”, podnosi napięcie i może wytwarzać stały lęk o wizerunek. Młody człowiek może zacząć żyć w trybie „uważaj, bo ktoś to zapisze”, co paradoksalnie potęguje stres i ucieczkę w telefon jako formę ulgi. Mogą pojawić się też pętle: wstyd → sprawdzanie, czy coś dalej krąży → jeszcze większy stres → kolejne sprawdzanie. I tak mechanizm społeczny łączy się z mechanizmem uwagi.

Pamiętaj, że łatwo jest coś opublikować, ale trudno to naprawdę cofnąć. Pamiętaj też, że złudzenie „to tylko dla swoich” bywa mylące: jedna osoba wystarczy, żeby treść wyszła poza krąg. I pamiętaj, że im młodszy użytkownik, tym większa szansa, że wygra „teraz” (emocja, impuls) nad „później” (konsekwencja).

Jak się przeciwstawić:

  • Zasada bezpieczeństwa: nie publikuję niczego, czego nie chciałbym zobaczyć wydrukowanego na szkolnej tablicy.
  • Ustawienia prywatności jako domyślność: konto prywatne, ograniczone oznaczanie, zatwierdzanie tagów.
  • Pauza przed publikacją: minuta przerwy i pytanie „czy to jest informacja o mnie, którą chcę oddać światu?”.

 

Notka o autorze: Maciej Dębski jest założycielem i prezesem fundacji DBAM O MÓJ ZASIĘG. Socjolog problemów społecznych, wykładowca akademicki, edukator społeczny, ekspert w realizacji badań naukowych, ekspert Najwyższej Izby Kontroli, Rzecznika Praw Obywatelskich, autor/współautor publikacji na naukowych z zakresu problemów społecznych (bezdomność, przemoc w rodzinie, uzależnienia od substancji psychoaktywnych, uzależnienia behawioralne), autor/współautor dokumentów strategicznych, programów lokalnych, pomysłodawca ogólnopolskich badań z zakresu fonoholizmu i problemu cyberprzemocy zrealizowanych wśród 22.000 uczniów oraz 4.000 nauczycieli.

***

W porozumieniu z dr Maciejem Dębskim z Fundacji Dbam o mój zasięg publikujemy w 15 odcinkach cykl poświęcony higienie cyfrowej młodych i dorosłych, który jest przeredagowaną wersją opracowania pt. „Kiedy zdrowe popędy stają się złymi nałogami – jak w prosty sposób zrujnować higienę cyfrową?” (tutaj). 

W tym cyklu opisujemy wybrane mechanizmy biologicznego i psychologicznego „uwodzenia” nas ludzi jako użytkowników cyfrowych rozwiązań. Nie po to, żeby demonizować internet, ale po to, żeby odzyskać własną sprawczość także w sieci. Bo higiena cyfrowa zaczyna się od prostej zasady: „jeśli rozumiesz, jak działasz, trudniej tobą sterować."

Przeczytaj pozostałe artykuły z tego cyklu:

#1 Stado w kieszeni

#2 Wioska vs globalny ranking

#3 Cyfrowy szelest w krzakach

#4 Najsilniej uczy... niespodzianka

#5 Autopilot w kieszeni...

#6 O zmienności nagród

#7 Bez końca, czyli bez hamulca...

#8 Status zamieniony w liczby...

#9 Relacja jako obowiązek...

#10 Algorytm uczy się Twoich odruchów...

#11 Za dużo nagród na minutę...

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

Sebastian Matysiak napisał/a komentarz do Smartfon na lekcji. Zło piekielne czy narzędzie edukacyjne? 
Bil Gates powiedział: „Postęp technologii polega na dostosowaniu jej tak, abyś nawet jej nie zauważa...
Stanisław Czachorowski napisał/a komentarz do Dlaczego nauka przez całe życie i małymi porcjami?
Szkopuł w tym, że tak do końca to nie wiemy co jest na prawdę potrzebne, czyli czego uczyć.
Sebastian Matysiak napisał/a komentarz do Czy rankingi szkół rzeczywiście mierzą jakość edukacji?
To trochę tak, jakby oceniać trenera wyłącznie po wynikach zawodników — bez patrzenia na to, z kim z...
Wspaniałe zrozumienie tematu. Uważam dokładnie tak samo jak Autor artykułu. Pracuje w szkole jako pe...
Wśród mlodzieży ze szkół mieszczących się w wysokich miejscach w rankingach, znajdują się osoby uczą...
Nie liczą się dzieci tylko wyniki i rankingi:(
Państwo posłowie tak ochoczo decydujący o kolejnych „bezkosztowych” funkcjach nauczycieli, powinni z...
Jest Rzecznik Praw Dziecka, szykuje się Rzecznik Praw Uczniowskich a gdzie Rzecznik Praw Nauczyciela...

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie