Kilka lat, które dzielą nowonarodzonego człowieka od pójścia do szkoły, mija mu na spontanicznej i entuzjastycznej, zarazem nauce. Uczenie się jest naturalną, konstytucjonalną cechą każdego człowieka. Przeczytałam kiedyś zdanie mówiące o tym, iż jeżeli tożsamością ptaka jest latanie, to w przypadku człowieka jest to uczenie się.

Dzięki nawykowi przeglądania prasy dowiedziałem się, że MEN przygotowało reformę programową, obejmującą m.in. edukację historyczną. Należę do niewielkiej grupy (mniej niż sto osób) dydaktyków historii - osób, które zawodowo zajmują się badaniem edukacji historycznej i uważają, iż mają na ten temat sporo wiedzy. Postaram się zatem skomentować propozycję MEN.
Microsoft opublikował wyniki, przeprowadzonej w styczniu 2008 r. ankiety wśród internautów, z której wynika, że amerykańska młodzież szkolna w wieku 13-17 lat (7-10 rok nauczania szkolnego) coraz rzadziej uprawia piractwo internetowe, w miarę jak wzrasta poziom ich wiedzy odnośnie praw autorskich i zasad korzystania z zasobów Internetu.
Jak wygląda oferta telewizji publicznej dla najmłodszych? Czy można jej powierzyć nasze dzieci bez obaw? Od telewizji publicznej zwykło się oczekiwać więcej rozumu niż od stacji prywatnych. Argumentem jest abonament, za który mamy jakoby prawo domagać się telewizji wolnej od komercyjnych głupot.
Na przestrzeni wieków, życiowe perspektywy człowieka uzależnione były głównie od miejsca jego urodzenia. Przeciętne dziecko w bogatym społeczeństwie żyło zapewne na wyższym poziomie oraz znacząco dłużej niż nawet najbystrzejsze i utalentowane dziecko w biednym kraju. Prawdopodobnie jest tak również i dziś, jednak w mniejszym stopniu niż wcześniej.
Podobnie jak każdy inny rodzic, często zastanawiam się jak wybory i decyzje podejmowane dzisiaj, zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i na całym świecie, wpłyną na przyszłość moich dzieci. Jak będzie wyglądał ich system opieki zdrowotnej? Jak wpłynie globalne ocieplenie klimatu na ich pokolenie? Co będą zmuszeni naprawić w efekcie naszych zaniedbań?

