Konkluzją opublikowanego pod koniec zeszłego roku przez Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych raportu „Education at a Glance” (PDF) było stwierdzenie, iż nasz system edukacji preferuje bierne i pamięciowe techniki nauczania oraz nie uczy samodzielności. Uczniowie, kończący polskie szkoły, nie potrafią krytycznie analizować informacji i abstrakcyjnie myśleć.

W maju 1966 r. na Uniwersytecie w Kolorado, David Packard współzałożyciel Hewlett-Packard powiedział, że „wypisanie czeku na ulubioną szkołę czy uczelnię wyższą nie zwalnia biznesmana od odpowiedzialności za edukację.” Mimo upływu czasu słowa te nic nie straciły na znaczeniu.
W trakcie debaty nad tym, jaki model laptopa dać każdemu dziecku w rozwijającym się świecie, postawiono ważne pytanie: czy komputer osobisty jest w ogóle dobrym urządzeniem, które przyczyni się do zmniejszenia luki cyfrowej? Jako lider w grupie inżynierów, którzy rozwijają nowe technologie, jestem pewien, że nadchodzi koniec popularnych pecetów.
Istotą szkoły jest uczenie się uczniów. To oni sami staną - po kilkunastu latach edukacji, przed egzaminami jakie przyniesie im samo życie. Zdanie tego egzaminu zależy od nich samych, od nabytych rozmaitych umiejętności i nastawień do procesu uczenia się i nieustannego doskonalenia. Tradycyjna wiedza szkolna niewiele im w tym pomoże.
Wieści na temat kształcenia językowego, dobiegające z MEN, wskazują na to, że mimo odejścia ministra Gierycha, nie odeszła moda na specyficzne traktowanie problemów edukacji przez polityków i aparat urzędniczy. Polega ona na generowaniu pomysłów, które mogą lekceważyć podstawowe twierdzenia psychologii, pedagogiki i dydaktyki, a także abstrahować od realiów XXI wieku.

