Jak co roku, w połowie sierpnia znajduję w służbowej skrzynce mailowej kuszące propozycje doszkolenia się w sprawie zmian w prawie oświatowym, które w tym sezonie zachodzą tylko na poziomie rozporządzeń. Ustawy, nawet jeśli przeszły już przez parlament, to oczekują na podpis prezydenta, ale mogą się nie doczekać, bo nowemu lokatorowi Belwederu nie po drodze z ministrą Nowacką. Mimo to, jest o czym się szkolić. Od września kadra zarządzająca w oświacie będzie miała na głowie dwa nowe przedmioty – edukację zdrowotną i edukację obywatelską, błyszczącą od nowości podstawę programową wychowania fizycznego (jako obietnicę rewolucji do wdrożenia), zmniejszenie wymiaru zajęć z religii, z obowiązkiem lokowania tego, co pozostało, na skrajnych lekcjach, oraz nowelizację rozporządzenia o kwalifikacjach nauczycieli.

Mam 20 lat stażu w zawodzie nauczyciela. Codziennie wchodzę do innej sali, spotykam inną klasę, innych uczniów – w sumie ponad 300 osób tygodniowo. Z każdą grupą spędzam 45 minut. Każda z nich to mieszanka emocji, osobowości, wyzwań i potrzeb – wśród nich wielu uczniów z opiniami i orzeczeniami, wymagających indywidualnego podejścia. Jestem jak dyrygent orkiestry, w której każdy instrument gra inną melodię, a mimo to mam stworzyć z tego spójną symfonię.

Życie jest niczym długa wieczorna opowieść lub jak opasła księga, a my, istoty świadome, jej wędrującymi czytelnikami (lub słuchaczami). Od zarania dziejów, zanim jeszcze powstało pierwsze pismo, Homo sapiens był przede wszystkim opowiadaczem historii. Opowiadał słowem, gestem i malunkami w jaskimi lub na własnym ciele. Nie tylko po to, by przekazać wiedzę o polowaniu czy zagrożeniach, ale by nadać sens istnieniu, by oswajać nieznane, by dzielić się radością i lękiem. By opowiadać o przodkach, demonach, przygodach i przyrodzie. I to w zasadzie na trwałe w nas pozostało.

Wywiad z Gaborem Maté — kanadyjskim lekarzem, psychiatrą i psychoterapeutą — może u wielu zmienić dotychczasowe rozumienie ADHD. Od lat temat ten obecny jest w przestrzeni publicznej — najczęściej przedstawiany w kategoriach zaburzenia neurobiologicznego, uwarunkowanego genetycznie, często wymagającego farmakoterapii i specjalistycznych interwencji. Tymczasem Maté zachęca, by spojrzeć głębiej — poza schemat medycznego etykietowania.

Muszę przyznać samokrytycznie, że moje prognozy w dziedzinie polityki nie grzeszą trafnością. Półtora roku temu byłem przekonany, że nowa władza odmieni oblicze polskiej edukacji, a teraz pozostało mi już tylko poczucie zawodu. Po kilku udanych ruchach na początku (podwyżka płac nauczycieli, wymiana kuratorów), obecnie mam wrażenie deja vu, tylko z odmiennym zwrotem ideologicznym. Owszem, jest więcej uśmiechu i padają piękne deklaracje, ale brakuje konkretnych działań, wychodzących naprzeciw największym bolączkom systemu.

Wyobraź sobie kogoś w dresie na balu karnawałowym. To przecież nie samo ubranie jest dysonansem, lecz niedostosowanie ubioru do sytuacji. Na nic wysiłki w kupieniu lepszego dresu. Bo przecież nie o to tu chodzi. Dres jest znakomity do aktywności sportowej. Ale na bal trzeba włożyć coś innego, bardziej stosownego i eleganckiego.

Koniec roku szkolnego to czas podsumowań, refleksji i zaproszenie do wspólnego wyobrażania sobie szkoły, która nie boi się zmian, bo rozumie, że jej prawdziwa misja zaczyna się tam, gdzie kończy się rutyna. Szkoły, która otwiera na człowieka – z jego potencjałem, historią i marzeniami. W czasie wakacji warto zatrzymać się na chwilę i zadać sobie pytanie, jakiej szkoły naprawdę chcemy? Jakiej edukacji potrzebują nasze dzieci i nasze społeczności?

Więcej artykułów…

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

Sebastian Matysiak napisał/a komentarz do Smartfon na lekcji. Zło piekielne czy narzędzie edukacyjne? 
Bil Gates powiedział: „Postęp technologii polega na dostosowaniu jej tak, abyś nawet jej nie zauważa...
Stanisław Czachorowski napisał/a komentarz do Dlaczego nauka przez całe życie i małymi porcjami?
Szkopuł w tym, że tak do końca to nie wiemy co jest na prawdę potrzebne, czyli czego uczyć.
Sebastian Matysiak napisał/a komentarz do Czy rankingi szkół rzeczywiście mierzą jakość edukacji?
To trochę tak, jakby oceniać trenera wyłącznie po wynikach zawodników — bez patrzenia na to, z kim z...
Wspaniałe zrozumienie tematu. Uważam dokładnie tak samo jak Autor artykułu. Pracuje w szkole jako pe...
Wśród mlodzieży ze szkół mieszczących się w wysokich miejscach w rankingach, znajdują się osoby uczą...
Nie liczą się dzieci tylko wyniki i rankingi:(
Państwo posłowie tak ochoczo decydujący o kolejnych „bezkosztowych” funkcjach nauczycieli, powinni z...
Jest Rzecznik Praw Dziecka, szykuje się Rzecznik Praw Uczniowskich a gdzie Rzecznik Praw Nauczyciela...

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie