Edukacja powinna być sferą radosnego rozwoju. Dzieci lubią się uczyć. Często dla rozwiązania zagadki, czy w celu osiągnięcia ważnego dla siebie rezultatu, są w stanie zrobić naprawdę wiele. Tylko ważne by te wyzwania muszą być po coś.

Niski poziom kompetencji społecznych uczniów i jednocześnie duże oczekiwania państwa dotyczące współpracy nauczycieli wskazują potrzebę skupienia uwagi na pracy zespołowej uczących. Nawiasem mówiąc kooperacja to jedna z kompetencji XXI wieku. Warto ją praktykować na co dzień we wspólnych działaniach dorosłych. Dobrze jest też umożliwić codzienne rozwijanie jej przez naszych uczniów.

Wśród cywilizowanych społeczeństw panuje przynajmniej deklaratywny konsensus w kwestii konieczności przestrzegania prawa. Popularność łacińskiej sentencji Dura lex sed lex, będącej sparafrazowaną wypowiedzią uznanego rzymskiego jurysty Ulpiana, jest na to dowodem. Niestosowanie się do takiej właśnie wykładni (bez przywoływania jej pierwotnego kontekstu) wypominają obecnie szkole i nauczycielom rozmaici porwani kulturą woke pedagogiczni wrażliwcy, nomen omen obudzeni mentalną koniunkturą i polityczną poprawnością. Tym samym sugerują oni, że nauczyciele i nauczycielki, wykonując swój zawód, en mass praw obsługiwanego podmiotu nie znają lub świadomie je łamią, jako sobie niewygodne.

Toczy się dyskusja na temat ewentualnej likwidacji egzaminu ośmioklasistów. Ogromnie się cieszę, że taka dyskusja ma miejsce, nie myślałam, że do tego dojdzie za mojego życia. Egzaminoza trzyma się świetnie i nadal się rozwija na całym świecie.

Jestem bardzo zainteresowany tym, w jaki sposób nowe kierownictwo Ministerstwa Edukacji Narodowej podejdzie do kwestii nauczania informatyki w naszych szkołach. Nie ukrywajmy, że jako społeczeństwo mamy "pewne" zaległości w umiejętnościach korzystania z cyfrowych narzędzi, plasując się ciągle w ogonie Europy. Dlatego uważam, że teraz nadszedł czas na zmiany.

Tytuł „Czas na zmiany nauczania informatyki w szkołach” artykułu w Edunews.pl[1] brzmi groźnie, jakby kształcenie informatyczne było rzeczywiście w złej sytuacji. Rzeczywiście, „jako społeczeństwo… mamy zaległości w umiejętnościach korzystania z cyfrowych narzędzi, plasując się w ogonie Europy”, co potwierdzają dane Eurostatu[2]. Za poziom cyfrowych umiejętności społeczeństwa nie można jednak obarczać zajęć informatycznych w szkołach.

Jest rzeczą fantastyczną, że po dojściu do władzy niedawna opozycja podtrzymuje zamiar „odchudzenia” podstawy programowej. Wiceministra Katarzyna Lubnauer ogłosiła nawet, że redukcje wyniosą od 5 do 20%, choć nie doprecyzowała, czy objętości, czy tylko treści obowiązkowych, w ich sążnistych i drobiazgowych wykazach. W zapowiedziach jest również przedsięwzięcie daleko bardziej ambitne, bo stworzenie całkowicie nowej wersji tego dokumentu (nawiasem mówiąc, jest to kilka różnych dokumentów, ale dla uproszczenia pozostaniemy tutaj przy liczbie pojedynczej). Efekty „odchudzania” mają wejść w życie już od kolejnego roku szkolnego, na nową wersję przyjdzie poczekać dłużej, co jest oczywiste, bo to ogromna praca do wykonania.

Więcej artykułów…

Edunews.pl oferuje cotygodniowy, bezpłatny (zawsze) serwis wiadomości ze świata edukacji. Zapisz się:
captcha 
I agree with the Regulamin

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie