Wakacyjny wypoczynek dzieci i młodzieży zawsze jest wdzięcznym tematem badań socjologów. Odpowiedź na pytanie, gdzie i jak wypoczywają najmłodsi, jest też zarazem odpowiedzią na pytania o stopień zamożności całego społeczeństwa, a także o pewne obyczaje i wzorce zachowań rodziców i opiekunów.

W Stanach Zjednoczonych potrzeba było huraganu Katrina i straty życiowych oszczędności przez blisko 50% osób poszkodowanych (trzymały pieniądze w domach, a nie w bankach), aby instytucje finansowe i edukacyjne zaczęły na wielką skalę realizować działania z zakresu edukacji finansowej. A jak to wygląda w Polsce?
Ministerstwo, wydziały edukacji, kuratoria, okręgowe komisje egzaminacyjne, dyrekcje szkół – ugrzęźli w dorywczej edukacji. Raz się złapią za to, innym razem za tamto, ale do stałej roboty się nie biorą. Są mistrzami fuch, chwilowych zleceń społecznych, nagłych zamówień polityków. Wtedy stawiają sobie i swoim podwładnym wymogi maksymalne.
Podstawowa wiedza o finansach jest niezbędna dla osiągnięcia osobistych celów życiowych lub zawodowych. Tymczasem z sondażu firmy VISA wynika, że tylko 5% dorosłych Amerykanów nauczyło się zarządzania finansami w szkole podstawowej lub średniej. Zwiększenie umiejętności najmłodszych w tym zakresie powinno stać się priorytetem zarówno szkoły, jak i rodziców.
Właściwe wykorzystanie komputerów i nowych technologii w procesie edukacji jest niezbędne dla prawidłowego rozwoju społeczno-ekonomicznego krajów UE. Stowarzyszenie Miasta w Internecie opublikowało
Europejska młodzież nie zwariowała na punkcie nowych technologii. Firma Synovate podsumowała badanie
W odstępie kilku miesięcy CBOS opublikował dwa ciekawe raporty dotyczące badań opinii publicznej na temat polskiego systemu edukacji – „Czy warto się uczyć?” oraz „Społeczny wizerunek polskiej szkoły”. Choć coraz więcej z nas wie, że wiedza opłaca się w życiu, większość z nas uważa, że szkoła nie uczy, jak sobie radzić w gospodarce rynkowej.

