Czwarta dekada XXI wieku to czas, w którym najprawdopodobniej dojdzie do zasadniczego przełomu w organizacji pracy szkół. Co ciekawsze rewolucji tej dokonają nie dorośli, ale ich dzieci. W zasadzie przeprowadzają ją już od dłuższego czasu. Dzisiejsza szkoła to arena powtarzających się paradoksów. Z jednej strony zakłada kształcenie indywidualnych, kreatywnych oraz przedsiębiorczych osobowości, z drugiej podporządkowuje wyniki kształcenia narzuconym odgórnie standardom, badanym przy pomocy zuniformizowanych narzędzi. W efekcie coraz częściej podczas egzaminów formą potwierdzenia osiągnięć uczniów ma być test, który bada to, co bada, a całkowicie pomija się możliwości, które uczniowi szansę zrozumienia kim jest, za co może się lubić i nad czym warto, by jeszcze popracował.

W szkole nauczyciele czasami chorują lub wyjeżdżają i wtedy konieczne jest zorganizowanie zastępstw. Jeśli nauczyciel wie o zastępstwie wcześniej i może porozumieć się z nauczycielem, którego zastępuje i jeszcze uczy tego samego przedmiotu, to może dostawać lekcję do tego, co robi z uczniami ich nauczyciel. Ale takie idealne sytuacje nie zdarzają się zbyt często. Trzeba częściej improwizować.

Każdy z nas - nauczycieli marzy, aby podobnie jak bajkowa żaba zamieniła się w przystojnego księcia - nasz uczeń w sensie szkolnym zamienił się w zaciekawionego i zaangażowanego ucznia. Nie musi to pozostać tylko w sferze marzeń, gdyż trochę jako kreatorzy przestrzeni szkolno-lekcyjnej mamy wpływ do jakiej bajki - pracowni zaprosimy młodych ludzi. Wiadomo jednak, że nie każda bajka kończy się happy endem! I tak samo z naszymi uczniami! Ale warto czasem poczarować, by i nam - nauczycielom było bajecznie.

Pozornie diagnoza „lekcji informatyki” nie jest najlepsza w szkołach – choć są to przypadki bardziej jednostkowe, z reguły szkoły są już doposażone w sprzęt i Internet, mają sporo godzin lekcyjnych – ale dużym problemem jest niedostatecznie przygotowana kadra nauczycielska – a zasadniczo jej brak!! Dochodzą do tego zadania poza nauczaniem, przeciążenie pracą w dwóch szkołach, godzinami ponadwymiarowymi, itp.

Dominujący do dzisiaj, tradycyjny model systemu szkolnego opierał się na metaforze „nalewania wiedzy” do głów uczniów. Nie odpowiada temu, co współcześnie wiemy na temat uczenia, a co ważniejsze ignorował konieczną rolę ucznia w tym procesie. Konsekwencją jest zniechęcenie uczniów do szkolnego uczenia się i dla wielu osłabianie wewnętrznej motywacji do poznawania świata.

Kiedy myślimy o pasji do czegoś, rzadko kiedy łączymy to ze szkołą. Raczej kojarzymy pasje z zajęciami pozaszkolnymi: rysowanie, jazda konna, szydełkowanie, muzyka, taniec, klocki, gry, działalność społeczna... A przecież to właśnie one sprawiają nam przyjemność, dodają energii i motywują do działania - także w innych dziedzinach życia. Czyż nie byłoby pięknie, gdbyśmy mogli wykorzystywać pasje naszych uczniów i uczennic w szkole?

Uczniowie wolą nie być oceniani stopniami, nauczyciele się do tego skłaniają, a rodzice w większości są przeciw likwidacji stopni oceniania. Nie przeprowadzałam wprawdzie badań na ten temat (a byłyby ciekawe), ale obserwuję takie tendencje w szkolnictwie.

Więcej artykułów…

Edunews.pl oferuje cotygodniowy, bezpłatny (zawsze) serwis wiadomości ze świata edukacji. Zapisz się:
captcha 
I agree with the Regulamin

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie