Konsekwencją Web 2.0 jest pojawienie się nowych form edukacji na odległość. Coraz częściej pojawia się określenie e-learning 2.0, choć można powiedzieć, że „tradycyjny” albo "klasyczny" e-learning ciągle jeszcze znajduje się w stadium rozwoju i na pewno długo nie będzie można powiedzieć, że jest to już „stabilna” i „okrzepła” forma edukacji.

Luka cyfrowa jest wielkim wyzwaniem dla rozwoju społeczeństwa informacyjnego i wymaga podjęcia działań edukacyjnych, dzięki którym można by przezwyciężyć zagrożenie wykluczeniem cyfrowym całych grup społecznych. Są one wymagane już teraz i potrzebna jest odpowiednia polityka oświatowa skierowana do osób, które nie korzystają z rozwoju technologicznego.
Szkoły nie powinny być fabrykami, w których wszyscy uczniowie otrzymują niemal identyczną ofertę edukacyjną. Nauczanie w XXI wieku nie może opierać się wyłącznie na wykładzie nauczyciela, który stojąc przed klasą pełną uczniów (czasem tyłem do klasy), próbuje przekazać im swoją wiedzę w taki sam sposób, jak to czyniono już dwa stulecia temu.
Po co mamy się tego uczyć? Czy naprawdę potrzebujemy tej wiedzy? To częste pytania zadawane przez uczniów. W warunkach globalizacji, zalewu informacji i rozwoju technologii komunikacyjnych pytania te są jak najbardziej zasadne. Może to nauczyciele powinni dowiedzieć się, czego warto uczyć młodych ludzi i jaka wiedza przyda im się w życiu?
FutureLab - brytyjska organizacja zajmująca się nowoczesną edukacją opracowała raport „Edukacja 2020 i dalej. Scenariusze przyszłości dla edukacji w epoce nowych technologii”. Proponuje działania, które zaowocują lepszym systemem edukacji w przyszłości. Najlepszym sposobem przewidzenia przyszłości jest jej stworzenie od podstaw – twierdzą eksperci FutureLab.
Badania realizowane w Stanach Zjednoczonych dowodzą, że szkoła jest uznawana przez coraz mniejszą grupę uczniów za znaczącą dla ich późniejszego życia. Dziś młodzież jest inna niż kilkanaście lat temu. W inny sposób się uczy i poznaje świat, a przez to nie czuje już żadnej więzi ze szkołą, która w odczuciu młodych ludzi jest instytucją z innej epoki.
Nie tylko osoby zajmujące się edukacją mają silne poczucie, że dotychczasowa praktyka nauczania szkolnego jest już nieskuteczna. Na szkołę narzekają uczniowie, rodzice... i sami nauczyciele. Nie wspominam już o instytucjach profesjonalnie powołanych do działań na rzecz edukacji, które wyraźnie czują, że obecny stan rzeczy jest mało satysfakcjonujący.

