Pandemia zaskoczyła wszystkich bez wyjątku. W wielu szkołach przez pewien czas działaliśmy nieco po omacku. Gdyby taka epidemia zdarzyła się 30 lat wcześniej – niewiele moglibyśmy poradzić. Teraz, dzięki łatwo dostępnym technologiom edukacyjnym, które były już obecne w większości szkół (lub stosunkowo szybko mogły się w nich pojawić) udało się jednak przezwyciężyć większe trudności i ograniczenia. Powinniśmy zatem wyciągać wnioski z tego doświadczenia, modernizować nauczanie i tworzyć szkołę bardziej odporną na kryzysy, które mogą pojawić się w przyszłości. Z Dariuszem Andrzejewskim, dyrektorem Samorządowej Szkoły Podstawowej nr 6 we Wrześni rozmawiamy o szkole po pandemii, stojącej wobec nowych wyzwań przyszłości oraz o miejscu technologii edukacyjnych w nauczaniu.
Narysuj, co już wiesz!
Wykorzystywanie rysunków w nauczaniu przynosi wiele korzyści. Po pierwsze daje nauczycielom informacje – jak uczniowie się uczą, po drugie pozwala uczniom uczyć się głębiej i lepiej zapamiętywać poznane treści.
Anatomia konfliktu w szkole
Stali czytelnicy mojego bloga orientują się zapewne, że jeśli chodzi o perspektywy polskiej edukacji jestem pesymistą. To moje czarnowidztwo wręcz pogłębia się z czasem. I tak w wywiadzie, który ostatnio pani redaktor Beata Igielska przeprowadziła ze mną dla tygodnika „Przegląd” (ukazał się 4 października), pomimo nalegań dziennikarki nie wskazałem choćby jednego źródła nadziei na przyszłość. Ku jej ogromnemu żalowi, nie i już!
Martyrologia filistrów
Pandemia, której doświadczamy od ponad roku, odcisnęła swe piętno chyba na wszystkich dziedzinach życia. Oświata publiczna, a wraz z nią setki tysięcy jej bezpośrednich użytkowników, przeżyła spory szok kulturowy i technologiczny. Zarówno uczniowie, jak i nauczyciele musieli dokonać korekty swoich przyzwyczajeń i sposobów działania. Jedni poradzili sobie z tym lepiej, inni gorzej, ale ogólny przekaz, narracja, której adresatem jest niemal całe społeczeństwo, sugeruje, że mamy do czynienia z klęską na miarę pokoleniowego kataklizmu, a młodym ludziom wmówiono, że z chwilą czasowego zamknięcia świetlicy powszechnej, doznali życiowej traumy na miarę okupacji, powstań i kartek na cukier.
Młodzież spędza coraz więcej godzin w internecie
Polski nastolatek wpatrywał się w 2020 r. w ekran komputera lub smartfona ok. 12 godzin na dobę, częściowo z powodu zdalnych lekcji, jednak czas spędzany online przez młodzież rośnie od wielu lat. Już co trzeci nastolatek (33,6%) przejawia symptomy tzw. problematycznego użytkowania internetu. Rodzice często nie zdają sobie sprawy, ile czasu ich dzieci spędzają w sieci, a także z jakimi zagrożeniami się tam spotykają – wynika z najnowszej edycji raportu „Nastolatki 3.0”, który opublikował Państwowy Instytut Badawczy NASK.
Nic o nas bez nas
Czego potrzebują młodzi ludzie, żeby czuć się w szkole dobrze i bezpiecznie? Przeczytajcie, co powiedzieli przy okrągłym stole wokół zdrowia psychicznego.
Edukacja pokiereszowana i co dalej?
Spotkanie w ostatnią sobotę i niedzielę tylu fantastycznych nauczycieli w Warszawie z różnych stron Polski (INSPIR@CJE 2021) skłania mnie do pewnej refleksji. Zgadzam się z wieloma głosami pojawiającymi się już w Edunews.pl, że edukacja dla rządzących (i niestety dla urzędników oświatowych chyba też) jest taką męczącą powinnością, żeby nie rzec, że kulą u nogi. Partie polityczne w zasadzie zgodnie spychają ten obszar na peryferie swego zainteresowania, żeby nie powiedzieć na manowce…


