Ocenianie jest ok

fot. Joanna Krzemińska CC-BY

Narzędzia
Typografia

Ocenianie kształtujące jest dla mnie najlepszym sposobem przekazania dziecku informacji na temat jego umiejętności. Od jakiegoś czasu wciąż doskonalę system, dzięki któremu przepływ komunikatów będzie sprawny i czytelny. Zarówno dla dziecka i rodzica, jak i nauczyciela.

Kiedy rozmawiam z nauczycielami z różnych szkół i opowiadam o tym, że w klasach starszych niż 1-3 stosuję ocenianie kształtujące, często spotykam się z niedowierzaniem. To tak można? A co z oceną na semestr i koniec roku? Jak monitorować i mierzyć postępy uczniowskie?

OK ocenianie?

Na wstępie zaznaczę, że tak jak wszyscy, zobowiązana jestem do wystawienia ocen semestralnych i końcoworocznych. Nic nowego. Chwale sobie natomiast to, że w trakcie semestru stopnie (wyrażone procentowo) mogę ograniczyć do minimum. Jak to możliwe?

Zanim jeszcze zdecydowałam się na rezygnację z oceny wyrażonej liczbą, przygotowywałam do każdej pracy klasowej arkusz. Zaznaczałam na nim stopień opanowania konkretnej umiejętności. Najczęściej wykorzystywałam listę pytań z możliwością odpowiedzi: tak, częściowo, nie. Dla przykładu: czy wiesz, co to jest czasownik? Obok stawiał krzyżyk w odpowiednim okienku. Przykład znajdziecie choćby <tu>.

Innym sposobem przekazywania informacji zwrotnej były tzw. "światła". Podobnie, jak przy pierwszej metodzie, wypisywałam listę umiejętności, z tą różnicą, że stopień opanowania oznaczałam kolorami: zielony (umiesz), pomarańczowy (częściowo umiesz), czerwony (nie umiesz). Znakomicie sprawdza się to w pracy z młodszymi dziećmi (wtedy- czwartą klasą).
Żadna z wymienionych metod nie spełniała jednak w pełni moich oczekiwań (głównie technicznych). By móc rzetelnie przekazać informację, musiała kilkukrotnie przejrzeć sprawdzian. Na szczęście ostatnio wymyśliłam, jak wybrnąć z tej sytuacji…

Umiejętność dobrze rozpisane

Doszłam do wniosku, że nic nie stoi na przeszkodzie, by umiejętności wypisywać przy każdym z zadań. Choćby hasłowo, w odniesieniu do polecenia. A przy nich litery: T (tak)/C (częściowo)/ N (nie). Przy okazji muszę zaznaczyć, że system literowego opisywania poziomu wiedzy jest ogólnie przyjętym w szkole, w której pracuję. Dodatkowo przyjęliśmy, że prace klasowe będą opatrzone, oprócz opisu, oceną procentową. Wynika ona z opisu i przekłada się tak: każde T- 2p., C- 1p., N- 0p. Pozostałe aktywności posiadają tylko informację zwrotną.

Pierwsza klasówka sprawdzona "po nowemu" za mną. Przyznam, że jestem więcej niż zadowolona z efektu (nie tylko w kwestii uzyskanych przez uczniów wyników, ale przede wszystkim usprawnienia w opisywaniu umiejętności). Czuję, że to kierunek, w którym będę zmierzać.

Gdybyście chcieli zobaczyć w całości pracę, opisywaną powyżej, znajdziecie ją <tu>. Dacie znać, co myślicie o takim pomyśle na ocenianie kształtujące. A może macie jeszcze inne, sprawdzone. Chętnie się zainspiruję.

 

Notka o autorce: Joanna Krzemińska jest nauczycielką języka polskiego w Szkołach Prywatnych "Mikron" w Łodzi. Prowadzi własny blog edukacyjny Zakręcony Belfer, w którym ukazał się niniejszy artykuł. Należy do społeczności Superbelfrzy RP. Licencja CC-BY.

 

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie