Tablica, kreda i pomoce naukowe w
postaci globusa, czy ludzkiego szkieletu na stojaku nie wystarczą
by zatrzymać uwagę uczniów. Przygotowanie materiałów na planszach lub foliach wymaga nakładu pracy, a tego typu
pomoce łatwo ulegają zniszczeniu w trakcie użytkowania. Można jednak skorzystać z prostych, nowoczesnych narzędzi, które pomogą zilustrować dane zagadnienie.
Wizualizery na lekcjach
Tablica, kreda i pomoce naukowe w
postaci globusa, czy ludzkiego szkieletu na stojaku nie wystarczą
by zatrzymać uwagę uczniów. Przygotowanie materiałów na planszach lub foliach wymaga nakładu pracy, a tego typu
pomoce łatwo ulegają zniszczeniu w trakcie użytkowania. Można jednak skorzystać z prostych, nowoczesnych narzędzi, które pomogą zilustrować dane zagadnienie.

Coraz więcej szkół decyduje się na wprowadzanie nowych technologii,
które miałyby usprawnić pracę nauczycieli i pedagogów. Jedną z takich
innowacji są elektroniczne dzienniki lekcyjne. Do tej pory pojawiały
się one w szkołach sporadycznie – najczęściej na zasadzie eksperymentu.
Od września nauczyciele mogą na zawsze
pożegnać się ze staromodnymi “kajetami”.
Coraz większą uwagę naukowcy zachodnich uczelni poświęcają grom
komputerowym. Ich popularność skłania wielu wykładowców akademickich do
szerszego wykorzystania gier w dydaktyce. Są one traktowane jako
skuteczne narzędzia, dzięki którym można się wiele nauczyć,
a zwłaszcza w zakresie kompetencji podejmowania decyzji i rozwiązywania problemów.
Narzekamy, że polska szkoła jest mało kreatywna. Ale to może dlatego,
że tłumi kreatywność uczęszczającej do niej młodzieży, w efekcie czego
„produkuje” absolwentów, którym nic się nie chce, bo po co ma się
chcieć? Wyjście z tego pata? Nauczmy młodzież oglądać rzeczywistość przez
kreatywne okulary, zmieniać na lepsze co się da, robić swoje i najważniejsze - zadawać pytania!

Kalifornia pod rządami Gubernatora Arnolda Schwarzeneggera wpadła w
poważne tarapaty w związku ze światowym kryzysem finansowym. Poszukując
oszczędności, urzędnicy stanowi zwrócili uwagę również na koszty
stanowego systemu edukacji. I uznali, że drukowane książki, z których uczy się
młodzież, to już przeżytek i zbyt wiele kosztuje stanową oświatę.

