Zadziwiające, że współczesne systemy edukacji tak małą uwagę zwracają na kształtowanie świadomości ekonomicznej społeczeństwa, w szczególności w obszarze finansów osobistych. Tracą na tym przede wszystkim zwykli ludzie, choćby dlatego, że nie potrafią zadbać o swoje zasoby finansowe i albo nadmiernie się zadłużają.Świadomość ekonomiczna a edukacja
Zadziwiające, że współczesne systemy edukacji tak małą uwagę zwracają na kształtowanie świadomości ekonomicznej społeczeństwa, w szczególności w obszarze finansów osobistych. Tracą na tym przede wszystkim zwykli ludzie, choćby dlatego, że nie potrafią zadbać o swoje zasoby finansowe i albo nadmiernie się zadłużają.

Nie tylko osoby zajmujące się edukacją mają silne poczucie, że dotychczasowa praktyka nauczania szkolnego jest już nieskuteczna. Na szkołę narzekają uczniowie, rodzice... i sami nauczyciele. Nie wspominam już o instytucjach profesjonalnie powołanych do działań na rzecz edukacji, które wyraźnie czują, że obecny stan rzeczy jest mało satysfakcjonujący.
Przedsiębiorczość to stosunkowo nowy przedmiot, który pojawił się w szkołach w 2002 r. Jego wprowadzenie do programu miało udowodnić, że oświata wychodzi naprzeciw zapotrzebowaniom i reaguje na zmiany w otaczającej nas rzeczywistości. Władze oświatowe grzmiały, że trzeba uczyć młodych ludzi przedsiębiorczości, bo bez niej nie poradzą sobie w życiu.
Wyrównywanie szans edukacyjnych stało się swego rodzaju polityczną mantrą, od której powtarzania powinna odmienić się polska rzeczywistość oświatowa. Niestety, wbrew oczekiwaniom i życzeniom polityków, tak się nie dzieje. Zaklinanie rzeczywistości poprzez nieustanne powtarzanie sloganu o wyrównywaniu szans jest skazane na niepowodzenie z trzech powodów.
John Taylor Gatto należy do najsurowszych krytyków współczesnego amerykańskiego systemu oświaty. Na przełomie lat 80. i 90. dwukrotnie zdobył tytuł Nauczyciela Roku Stanu Nowy Jork i trzykrotnie tytuł Nauczyciela Roku Miasta Nowy Jork. Publikujemy obszerne fragmenty jego tekstu, który ukazał się na łamach "Harper's Magazine".
W Stanach Zjednoczonych potrzeba było huraganu Katrina i straty życiowych oszczędności przez blisko 50% osób poszkodowanych (trzymały pieniądze w domach, a nie w bankach), aby instytucje finansowe i edukacyjne zaczęły na wielką skalę realizować działania z zakresu edukacji finansowej. A jak to wygląda w Polsce?
Ministerstwo, wydziały edukacji, kuratoria, okręgowe komisje egzaminacyjne, dyrekcje szkół – ugrzęźli w dorywczej edukacji. Raz się złapią za to, innym razem za tamto, ale do stałej roboty się nie biorą. Są mistrzami fuch, chwilowych zleceń społecznych, nagłych zamówień polityków. Wtedy stawiają sobie i swoim podwładnym wymogi maksymalne.

