Temat budowania odporności coraz częściej pojawia się w rozmowach z dyrektorami szkół. Potrzeba zwinnego odpowiadania na pojawiające się każdego dnia wyzwania, brak stabilizacji i rosnące zmęczenie to doświadczenia ostatniego roku, oczywiście nie tylko w edukacji. Pojawiają się pytania o sens codziennych działań, o sposoby zadbania o społeczność szkolną, a także o samych siebie.

W ciągu długich lat kierowania STO na Bemowie niejednokrotnie spotkałem się z pytaniem, skąd wziął się ten czy inny pomysł, z czego wyrosła jego koncepcja programowa. Zawsze miałem kłopot z udzieleniem odpowiedzi. Nawet dzisiaj nie byłbym chyba w stanie wyjaśnić, na przykład, jak powstała metoda zaliczeniowa, jak narodził się zwyczaj podawania ręki na powitanie i pożegnanie, skąd wzięła się koncepcja wychowawców klas 4-6, którzy nie uczą żadnego przedmiotu. Owszem, wiele rozwiązań stosowanych w Szkole ma korzenie w harcerskiej metodyce, ale to nie wyjaśnia wszystkiego. Na przykład – fenomenu pogodnej atmosfery, na którą często zwracają uwagę ludzie znający naszą Szkołę.

Szkoła kojarzy się raczej z instytucją, która po prostu trwa, a nie rozwija się zgodnie z przyjętym wieloletnim planem. Trudno planować rozwój, kiedy kolejne władze państwowe tworzą własne wizje, które zresztą bazują na założeniu, że wszyscy mają pilnie wykonywać to, co zostanie ogłoszone w aktach prawnych. W swoim czasie, co prawda, sporo inicjatywy wykazywały organy samorządowe, ale ich zapał ostatnio osłabł z powodu reformy, która odebrała sens budowanej przez lata infrastrukturze, uwzględniającej istnienie gimnazjów, a chroniczny brak funduszy dopełnił dzieła zniszczenia.

Na wiosnę szkoły (w większości przypadków) zostały rzucone ze zdalną edukacją na „głęboką wodę” i w nowej pandemicznej rzeczywistości szybko ujawniły się deficyty – między innymi w komunikacji i organizacji procesu nauczania w trybie, który w naszej oświacie był praktycznie nieobecny. Dość powszechnie doświadczano nikłej informacji zwrotnej od uczniów i rodziców, co sprawiało, że szkoły przez pewien czas działały nieco po omacku. Z drugiej strony znacznie sprawniej i łatwiej było w tych szkołach, gdzie efektywnie wykorzystano do badania potrzeb, informacji zwrotnej i ewaluacji technologie cyfrowe (także przed pandemią).

Jak wiadomo, komunikacja jest podstawą sukcesu absolutnie wszędzie, oczywiście też w szkołach. Dyrektor i nauczyciele mają do dyspozycji wiele świetnych narzędzi cyfrowych, które pomagają zorganizować wymianę w ramach rady pedagogicznej, zespołów nauczycieli czy społeczności szkolnej. Ale narzędzia to nie wszystko, ponieważ w rzeczywistości wszystko zależy od naszych kompetencji i otwartości na współpracę z innymi.

Szkoły na przestrzeni lat „zbierają” wiele różnych technologii edukacyjnych, kupowanych z różnych środków lub otrzymanych w różnych projektach. Jeśli pozostawimy ten proces samemu sobie – niemal pewne jest, że taka szkoła będzie pełna technologii, ale niezdolna do ich efektywnego i optymalnego wykorzystania w procesie edukacji. Rola dyrekcji w planowej i mądrej cyfryzacji edukacji w szkole jest kluczowa.

Szkoły funkcjonują w coraz trudniejszych warunkach. Zagrożenie epidemiologiczne jest coraz większe i nie wygląda na to, żeby sytuacja poprawiła się w najbliższym czasie. Raczej musimy przygotować się na nieuchronne działanie szkół w sieci i współpracę z wykorzystaniem nowoczesnych platform edukacyjnych i komunikacyjnych. Warto zorganizować sobie w szkole plan B, na wypadek, gdyby szkoły zaczęły działać w systemie hybrydowym lub zdalnym. A mamy do dyspozycji świetne narzędzia IT, które powinniśmy wykorzystać już teraz.

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

Sebastian Matysiak napisał/a komentarz do Smartfon na lekcji. Zło piekielne czy narzędzie edukacyjne? 
Bil Gates powiedział: „Postęp technologii polega na dostosowaniu jej tak, abyś nawet jej nie zauważa...
Stanisław Czachorowski napisał/a komentarz do Dlaczego nauka przez całe życie i małymi porcjami?
Szkopuł w tym, że tak do końca to nie wiemy co jest na prawdę potrzebne, czyli czego uczyć.
Sebastian Matysiak napisał/a komentarz do Czy rankingi szkół rzeczywiście mierzą jakość edukacji?
To trochę tak, jakby oceniać trenera wyłącznie po wynikach zawodników — bez patrzenia na to, z kim z...
Wspaniałe zrozumienie tematu. Uważam dokładnie tak samo jak Autor artykułu. Pracuje w szkole jako pe...
Wśród mlodzieży ze szkół mieszczących się w wysokich miejscach w rankingach, znajdują się osoby uczą...
Nie liczą się dzieci tylko wyniki i rankingi:(
Państwo posłowie tak ochoczo decydujący o kolejnych „bezkosztowych” funkcjach nauczycieli, powinni z...
Jest Rzecznik Praw Dziecka, szykuje się Rzecznik Praw Uczniowskich a gdzie Rzecznik Praw Nauczyciela...

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie