Wolne oprogramowanie w szkołach wyższych

Narzędzia
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

e-learningDotąd wykorzystanie wolnego oprogramowania w szkolnictwie wyższym ograniczało się zazwyczaj do poziomu systemów operacyjnych i serwerów. Wyniki badań w ramach studium Campus Computing Project, dowodzą, że w szkoły wyższe coraz chętniej sięgają po ogólnodostępne systemy zarządzania nauczaniem (LMS) w celu prowadzenia kursów e-learningowych.

 

Wśród najczęściej wykorzystywanych programów open source w ostatnich latach w Stanach Zjednoczonych znalazły się m.in. Tutor, Claroline, OLAT, ale największy sukces na amerykańskich uczelniach odniosły Sakai i Moodle. Trudno na razie powiedzieć, jak oba LMS-y podzieliły się tortem na rynku z innymi systemami sprzedawanymi przez firmy sektora IT, a to dlatego, że łatwość dostępu do oprogramowania open source sprawiła, że uczelnie zainstalowały na swoich serwerach znacznie więcej kopii tych dwóch programów niż faktycznie znajduje się w ich rzeczywistym użytku. Mimo tego liczba instytucji korzystających z Moodle stawia ten LMS na drugim miejscu po komercyjnym systemie Blackboard.

 

„Open source jest na uczelniach i będzie z nami jeszcze przez długi czas” – podkreśla Kenneth C. Green, dyrektor programu Campus Computing Project, który jest najdłużej realizowanym programem badań wykorzystania nowych technologii w amerykańskim szkolnictwie wyższym. Respondenci tego badania wykazali się jednak, jak to określił Green, „pozytywną ambiwalencją” względem stosowania wolnego oprogramowania na potrzeby edukacji. Mają wolę korzystania z niego, ale z drugiej strony mają obawy co do tego, jak się będzie ono sprawdzać w nauczaniu.

 

Green dostrzega tu wyraźną różnicę w podejściu w dwóch szczególnych kategoriach oprogramowania – tym, który zarządzają specjaliści od IT oraz tym, którym zarządzają nauczyciele, kadra akademicka.


Odnośnie pierwszej grupy, wykorzystanie wolnego oprogramowania ma już długą historię. Linux czy Apache wykorzystywane są przez ponad 60% badanych instytucji. W przypadku drugiej grupy bywa różnie – na przykład wykorzystanie aplikacji ERP (Enterprise Resource Planning) spadło o połowę wśród osób merytorycznych tylko z tego powodu, że wdrożenie ich znajduje się ciągle w początkowej fazie i dla większości osób są to aplikacje nowe, nieznane, których się obawiają.

 

Te problemy nie dotyczą jednak ani Sakai ani Moodle, które szybko zdobyły sobie akceptację ich użytkowników. W 2007 roku tylko 10% kampusów stosowało te programy, ale po roku liczba uczelni z nich korzystających podwoiła się i wynosi już 20% – Moodle jest tu wyraźnym liderem.

 

W innych badaniach finansowanych przez Mellon Foundation (Software and Collaboration in Higher Education: A Study of Open Source Software) użytkownicy open source zgłaszali trzy podstawowe uwagi pod kątem oprogramowania odpłatnego dostępnego na rynku: wysokie koszty dla instytucji edukacyjnych, słabą optymalizację pod kątem zastosowań do celów edukacyjnych oraz tendencję firm sprzedających to oprogramowanie do likwidowania konkurencji i podwyższania cen. Z kolei w przypadku programów open source respondenci zwracali uwagę na problemy prawne i kwestie odpowiedzialności. W jaki sposób użytkownicy mają być pewni, że na konkretną aplikację OSS została udzielona odpowiednia licencja. Czy osoby i instytucje mogą być pociągnięci do odpowiedzialności prawnej jeśli naruszone zostało w ten sposób prawo autorskie?

 

Wydaje się nieuchronne, że małe budżety, jakimi dysponują środowiska akademickie, skłonią ich ostatecznie do stosowania aplikacji open source. Po prostu koszt jakiegokolwiek innego oprogramowania przewyższa koszty instalacji programów OSS. (…)

 

Można zauważyć różnice zdań w ocenie przydatności OSS pomiędzy specjalistami od IT oraz resztą społeczności akademickiej. Ci pierwsi wskazują na trudności w modyfikacji programów open source, gdyż modyfikacje musiałyby obejmować od razu całą społeczność uczących się, a takie zmiany mogą okazać się zbyt trudne dla nietechnicznych użytkowników. Druga grupa jest z kolei zadowolona z możliwości, jakie daje oprogramowanie open source w nauczaniu i elastyczności w dopasowaniu się do potrzeb osób uczących się.

 

Wiele dużych instytucji edukacyjnych w kwestii wdrażania OSS trzyma rękę na pulsie. Uniwersytet Kalifornijski z Los Angeles planuje  wdrożenie Moodle we wszystkich swoich kampusach do jesieni 2008 r. Zdaniem Greena może to spowodować, że inne uczelnie pójdą za UCLA i również wykorzystają OSS do prowadzenia kursów. Open source zdaje się być wartościowym narzędziem edukacyjnym dla tych, którzy potrafią się nim posługiwać. Sandeep Krishnamurthy, profesor e-handlu i marketingu z Uniwersytetu Waszyngtona, częsty użytkownik OSS, wskazuje jednak na dwie podstawowe przeszkody w powszechnym zastosowaniu wolnego oprogramowania w salach uczelnianych – jedno to opór wewnątrz instytucji (niechęć do zmian, przyzwyczajenie do starego), drugie – open source nie jest raczej typem programów, które szybko instaluje się i natychmiast z nich łatwo korzysta.

 

Artykuł ukazał się w czasopiśmie eLearn Magazine.

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie