Otwartość nie powoduje bezprawnego zachwiania rynku podręczników

Narzędzia
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Wydawcy podręczników szkolnych straszą potencjalnych członków konsorcjum realizującego projekt „E-podręczniki kształcenia ogólnego” pozwami z tytułu czynów nieuczciwej konkurencji. Pismo to nie zostało dotychczas upublicznione. W piśmie adresowanym do uczelni publicznych prawnicy reprezentujący największych wydawców podręczników szkolnych, m.in. Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, zarzucają podmiotom realizującym projekt e-podręczniki naruszenie przepisów ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji („ustawa o znk”) oraz ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów („ustawa o okik”).photo: sxc.hu

Zainteresowaliśmy się sprawą ze względu na fakt, że zarzuty dotyczą publikowania zasobów edukacyjnych w otwartym modelu, w szczególności z wykorzystaniem licencji Creative Commons. Jako polska instytucja partnerska Creative Commons Polska, odpowiedzialnego na terenie naszego kraju za licencje, postanowiliśmy ustosunkować się do zarzutów wydawców.

W tym celu wysłaliśmy zapytania o dostęp do informacji publicznej do uczelni, które według doniesień medialnych były adresatami pisma wydawców (pisaliśmy o tym wcześniej). Otrzymaliśmy odpowiedź od Rektora Uniwersytetu Wrocławskiego, wraz ze skanem pisma wydawców (PDF).

W naszej ocenie pismo jest zbiorem gróźb nie mających uzasadnionych podstaw prawnych i stanowi niedopuszczalne zastraszanie podmiotów podejmujących legalne działania. Jest to próba wykorzystania tak zwanego “chilling effect”, czyli prób “ostudzania” lub nawet wstrzymywania legalnych działań. Odnosząc się krytycznie do takich działań wzorujemy się na podejściu amerykańskiego projektu Chilling Effects Clearinghouse.

Analiza i krytyka zarzutów wydawców

Po pierwsze, konsorcjum realizujące projekt e-podręczniki działa na zlecenie Ministerstwa Edukacji, a tym samym Państwa. Państwo nie jest przedsiębiorcą, a jego działania nie podlegają ocenie w świetle przepisów ustaw regulujących działalność gospodarczą i stosunki między przedsiębiorcami. Co więcej partnerami projektu są instytucje państwowe, w tym państwowe szkoły wyższe, które również nie są przedsiębiorcami, a ich działalność reguluje ustawa o szkolnictwie wyższym. Państwo oraz jego agendy i instytucje, w szczególności wprowadzając projekt “Cyfrowa szkoła”, działają w interesie publicznym, nie kierując się pobudkami inwestycyjnymi, nakierowanymi na zysk, które za to wyraźnie nadają ton pismu Wydawców.

Odnosząc się do szczegółów pisma Wydawców, przywołane w nim zarzuty naruszenia przez konsorcjum mające realizować projekt tworzenia e-podręczników przepisów ustawy o znk oraz ustawy o oikk oceniamy za bezpodstawne.

Po drugie, Wydawcy twierdzą, że rozpowszechnianie darmowych e-podręczników będzie stanowiło czyn nieuczciwej konkurencji, naruszający przepisy ustawy o znk. W piśmie przytoczony jest nawet konkretny typ takiego czynu czyli „utrudnianie innym przedsiębiorcom dostępu do rynku, w szczególności poprzez oferowanie towarów poniżej kosztów ich wytworzenia lub oferowanie lub odsprzedaż poniżej kosztów zakupu w celu wyeliminowania innych przedsiębiorców.” W swej analizie Wydawcy pomijają jednak jedną zasadniczą kwestię. Aby działanie przedsiębiorcy można było uznać za czyn nieuczciwej konkurencji najpierw należy ocenić czy jest ono bezprawne lub sprzeczne z dobrymi obyczajami. Czy tworzenie e-podręczników jest sprzeczne z prawem? Czy też narusza dobre obyczaje? To raczej pismo Wydawców jest, w naszej ocenie, sprzecznym z dobrymi obyczajami działaniem zmierzającym do utrzymania obecnego status quo na rynku podręczników szkolnych.

Po trzecie, Wydawcy twierdzą, że zawiązanie konsorcjum należy ocenić jako porozumienie zmierzające do ograniczenia lub wyeliminowania konkurencji na rynku podręczników szkolnych i w związku z tym stanowi naruszenie ustawy o okik. Zarzut ten oceniamy jako niedorzeczny. Nie można mówić o porozumieniu pomiędzy przedsiębiorcami, skoro w skład konsorcjum wchodzą jednostki państwowe (ORE oraz szkoły wyższe), nie będące przedsiębiorcami i nie prowadzące działalności komercyjnej na rynku wydawniczym. Ponadto, nie można mówić o porozumieniu w przypadku gdy konsorcjum wygrało przetarg realizowany przez administracje państwową (MEN) i działa zgodnie z warunkami przetargu. Ponadto, nie można mówić o „rynku właściwym”, ponieważ nie można łączyć usług świadczonych komercyjnie ze świadczeniami oferowanymi przez Państwo w ramach realizacji jego konstytucyjnych zobowiązań wobec obywateli. Państwo ma obowiązek zagwarantować obywatelom dostęp do edukacji, tak samo jak do ochrony zdrowia i zapewnienia bezpieczeństwa.

Gdyby zarzuty wydawców były prawdziwe, to dotyczyłyby wielkiej ilości projektów finansowanych w ostatnich latach ze środków publicznych, w ramach których powstawały dostępne publicznie zasoby i usługi – takie jak choćby powszechnie finansowane ze środków Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki darmowe kursy szkoleniowe (na przykład językowe czy obsługi komputerów). Nie zgadzamy się z perspektywą, w której takie publiczne działania uznaje się za “bezprawne zachwianie strukturą udziałów w rynku” – nawet jeśli w oczywisty sposób wpływają one na rynek.

Projekt tworzenia otwartych e-podręczników jest działaniem nowatorskim, w związku z czym nie da się całkowicie przewidzieć jego skutków – w tym wpływu na rynek. W tej sytuacji należy jednak dążyć do wspólnego, rzetelnego zbadania i opisania tych skutków, w oparciu o dostępną wiedzę. A także do wspólnego wypracowania modelu współistnienia publicznych i komercyjnych e-podręczników.

W interesie wszystkich – uczniów, rodziców i nauczycieli, a także instytucji publicznych i komercyjnych wydawców jest szukanie porozumienia w kwestii otwartych zasobów edukacyjnych. Istnienie takich zasobów niewątpliwie wpłynie na kształt rynku, nie ma jednak obecnie żadnych przesłanek aby twierdzić, że zasoby komercyjne i otwarte nie mogą współistnieć. Dążenie do tego stanu wymaga przyjęcia innej perspektywy i odejście od założenia, że grozi nam zniszczenie rynku przez otwarte zasoby edukacyjne.

Publikujemy osobne stanowisko w tej kwestii na stronach Centrum Cyfrowego: zamiast ataków - wypracujmy model współistnienia publicznych i komercyjnych e-podręczników, tak jak dzieje się to w innych krajach.

(Źródło: conasuwiera.pl, Alek Tarkowski, CC-BY 2.0)

Notka o autorze: Alek Tarkowski jest doktorem socjologii, pracuje w Interdyscyplinarnym Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego (ICM) na Uniwersytecie Warszawskim. Jest koordynatorem projektu Creative Commons Polska.

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie