Mamy problem z TIK w szkołach?

Narzędzia
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times
ict w edukacjiNiewątpliwie dużym problemem, z jakim mamy do czynienia w szkołach w związku z upowszechnianiem nowoczesnych technologii w nauczaniu jest nienajlepsze wyposażenie naszych szkół w sprzęt komputerowy. W 2008 zakończyła się akcja wyposażania szkół w pracownie, zaś te instalowane od roku 2002 powoli zamierają z racji swojego wieku i wydajności. Mamy problem?
 
Paradoksalnie - od września 2012 roku sytuacja się poprawi z dostępnością pracowni komputerowych, gdyż w nowej podstawie programowej dla szkół średnich znika praktycznie technologia informacyjna - co najwyżej zostanie może jedna godzina informatyki w całym cyklu nauczania.

Jak wspomniano wyżej - z każdą pracownią od 2005 roku był dostarczany tzw. mobilny zestaw multimedialny, czyli laptop oraz rzutnik. Nie zawsze on zdaje w pełni egzamin - zdarzają się kłopoty z podłączeniem go do zasilania (niefortunnie rozmieszczona gniazdka zasilające w pomieszczeniach lekcyjnych), konieczność noszenia rozkładanego ekranu itp. W kilku znanych mi bliżej szkołach te laptopy - przechodząc z rąk do rąk mają pęknięte obudowy, złamane zawiasy, wyrwane klawisze. Żarówki w rzutnikach dożywają swoich ostatnich tygodni - wymiana na nową to wydatek rzędu 1000 zł.

Znam też placówki, gdzie nie ma problemu z dostępnością pracowni (dotyczy to zespołów szkół, posiadających 2-4 takich pracowni z dostaw MEN). Kłopoty pojawiają się w związku z ilości uczniów w klasach - te pracownie to 15 stanowisk, a w szkołach praktycznie prawie zanikł podział na grupy - samorządy tną koszty (na zajęciach np. z geografii, historii, matematyki w pracowni komputerowej nie ma nawet mowy o podziale klasy na grupy). W mojej szkole tak zorganizowałem pracownie komputerowe, że poza 15 stanowiskami komputerowymi mam jeszcze 12-14 tradycyjnych stanowisk - stoliki i krzesła. Do tego zaciemnienie okien oraz duży ekran na stałe zamocowany do sufitu. Wiem, że wiele szkół w ostatnich latach w ramach środków pozabudżetowych zorganizowało u siebie sale multimedialne - pomieszczenie dla ok. 40 uczniów, z projektorem i rzutnikiem multimedialnych podwieszonym pod sufitem, stanowiskiem komputerowym dla prowadzącego + dodatkowe dla laptopa, dostęp do Internetu, telewizor LCD 50 cali, DVD z zestawem głośnikowym kina domowego. Niestety - nie każda szkoła może mieć do dyspozycji salę o powierzchni ok. 90 m kw.

Wykorzystanie w procesie nauczania platformy e-learningowej Moodle jest bardzo dobrym pomysłem. Jeśli do tego dodamy, że obecnie znakomita większość uczniów (mam na myśli uczniów szkół średnich - nie wiem, jak to wygląda w grupie gimnazjalistów) ma w domu swój komputer z dostępem do Internetu, to taka platforma edukacyjna może znakomicie pomóc nauczycielowi w jego edukacyjnym trudzie (ale nie może jej zastąpić!).

Osobnym problemem są umiejętności nauczycieli w zakresie posługiwania się TIK w swojej pracy. Znam przypadek nauczyciela, który tworzy materiały do zajęć za pomocą MS Word 2007 (tekst, ilustracje itp.), a na zajęciach wyświetla uczniom na ekranie za pomocą rzutnika stronę po stronę. Za nic nie daje sobie wytłumaczyć, że jest narzędzie takie jak MS PowerPoint. Do tego są stałe narzekania, że nie może otworzyć pliku (szkolny laptop ma MS Word 2003, a on zapisał w MS Word 2007 - też do niego nie dociera istnienie opcji zapisu w formacie MS Word 2003 lub w PDF). W takich przypadkach o możliwościach wykorzystania z Moodle nawet nie ma sensu wspominać.

Znam sporą grupę nauczycieli, którzy bardzo efektywnie i sprawnie wykorzystują w swojej pracy dydaktycznej narzędzia Google. Pojawiło się nowe narzędzie Microsoft, można wykorzystywać do celów edukacyjnych portale społecznościowe (Facebook) czy blogi (WordPress)  Faktem jest, że są to nauczyciele przedmiotów zawodowych technicznych ta grupa przedmiotów niejako automatycznie wymaga TIK (np. rysunek techniczny, mechanika techniczna, części maszyn, maszyny i pojazdy). Znam jednak nauczyciela, który z uporem godnym lepszej sprawy na każde zajęcia ze swego przedmiotu nosi klasyczny rzutnik i grubą tekę ze zbiorem stosownych foliogramów.

Niektórzy moi znajomi - nauczyciele zakładają swoje własne strony WWW (na darmowych serwerach lub nawet na płatnych - to wydatek ok. 100 zł rocznie) i na nich umieszczają materiały dydaktyczne dla swoich uczniów. Można też bez problemu wykorzystać ramy szkolnej strony internetowej. Różnie to wychodzi - ale widać, że szukają nowych rozwiązań - i co najważniejsze - znajdują je i wykorzystują. Nie da się ukryć, że samo opracowanie materiałów elektronicznych na pojedynczą lekcje wymaga poświęcenia ok. 3-4 godzin pracy przez nauczyciela, do tego musi to być wszystko spójne dydaktycznie i metodycznie. W przypadku modułów kursów w systemie Moodle trzeba jeszcze dobrze poznać to środowisko, metodologię ich przygotowywania i mechanizmy administrowania nimi.

Pomysł wyposażenia wszystkich pierwszoklasistów szkół podstawowych w laptopy uważam za chybiony - nie zmuszajmy dzieciaków na tym etapie edukacyjnym do klikania, a skupmy się na tym, aby dobrze poznały tajniki pisania ręcznego oraz czytania tekstów z tradycyjnych nośników. Może lepiej byłoby te pieniądze zamiast na laptopy przeznaczyć na doinwestowania polskich szkół w zakresie okablowania strukturalnego z prawdziwego zdarzenia, sfinansowanie dostępu do szybkiego Internetu i ewentualnie wyposażenia w laptopy i oprogramowanie nauczycieli?

Notka o autorze: Adam Cichowicz jest nauczycielem dyplomowanym przedmiotów zawodowych, informatyki i technologii informacyjnej w Zespole Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego im. Józefa Piłsudskiego w Okszowie, powiat Chełm.

Więcej głosów w debacie na temat przekazania laptopów uczniom:
 
 

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie