Edukacja fachowców albo pseudowykształcenie

Narzędzia
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Matura i co dalej? Czy można wyobrazić sobie życie bez matury? Przy okazji egzaminów maturalnych co roku toczy się w Polsce  dyskusja na temat jakości i celowości kształcenia. Czy jest to faktycznie ważny egzamin dojrzałości, czy tylko balon, który (co roku) pompujemy mitami w pogoni za (mniej lub bardziej trafnie wybranym) wykształceniem?fot. Fotolia.com

Zacznijmy od takiego zestawienia (dane za TradingEconomics.com):

Szwajcaria – w latach 1995-2014 najwyższa stopa bezrobocia wyniosła tu 5,4%, najniższa 1,6%. W kwietniu 2014 r. wynosiła ona 3,2%. Stopa bezrobocia młodych wynosiła wg. Światowej Organizacji Pracy 6,1% w 2012 r. (za: Global Employment Trends for Youth 2013).

Polska – w latach 1995-2014 najwyższa stopa bezrobocia wyniosła u nas 20,7%, najniższa ok. 9%. W kwietniu 2014 r. wyniosła ona 13%, zaś dla osób młodych (15-24 lat) - 26,3% (dla porówywania danych, 25,8% wg. Światowej Organizacji Pracy, 2012).

Jeszcze dla uzupełnienia informacji, dla całej Unii Europejskiej średnia stopa bezrobocia młodych w 2012 r. wg. Światowej Organizacji Pracy wyniosła 22,6%, zaś dla wszystkich krajów OECD 16,2%.

Co może wynikać z tego prostego zestawienia? Oczywiście tylko kolejne pytania. Jak Szwajcarom udało się obniżyć bezrobocie i bezrobocie młodych do tak niskiego poziomu? Czy to jest zasługa ich systemu edukacji?

Ale zanim pójdziemy krok dalej w rozważaniach, przytoczę jeszcze jedno ciekawe zestawienie – raport opublikowany przez wydawnictwo Pearson i opracowany przez The Economist Intelligence Unit – The Learning Curve. Education and Skills for Life 2014 Report:

Jakiego państwa brakuje w pierwszej dziesiątce? No właśnie... Jesteśmy (Polska) rzekomo dziesiątym najlepszym systemem edukacji na świecie, ale nasi uczniowie cierpią z powodu swojego (jednak miernego?) wykształcenia doświadczając wysokiego poziomu bezrobocia.

Pytanie, które nasuwa mi się po analizie raportu "The Learning Curve" jest następujące: czy przedmiotem badania systemów edukacji powinno być to, jak system ten jest faktycznie zorganizowany i jak efektywnie realizuje swoje biurokratyczne cele, czy jednak to, w jaki sposób przygotowuje młodzież do dorosłego życia, w tym przede wszystkim do rynku pracy (pracy maksymalnie szeroko definiowanej)?

Zdecydowanie wolałbym, aby Polska w ocenach systemów edukacji znajdowała się na dalszych miejscach, ale w zamian żeby sytuacja młodzieży na rynku pracy była co najmniej w granicach średniej dla krajów OECD. Obecnie – powiedzmy to wprost - dzieli nas od tego celu przepaść aż 10%-owa i trzeba być wyjątkowo społecznie nietrzeźwym człowiekiem, żeby cieszyć się z tego, że jesteśmy dziesiątym najlepszym systemem edukacji świata...

Agata Bielik-Robson, wykładająca na polskich i angielskich uczelniach, w bardzo dobrej (polecam!) wypowiedzi dla Newsweeka mówi, że obecnie „lepsze jest dobre wykształcenie zawodowe nawet na poziomie technikum czy zawodówki niż lipne wykształcenie na prowincjonalnym wydziale zarządzania. Nie wszyscy są zdolni do studiów.“ Otwarcie przyznaje, że polscy 18-latkowie są też bardziej infantylni od angielskich rówieśników: „Są uzależnieni od rodziców, wielu w ogóle nie pracowało w wakacje, nie mieli żadnego epizodu samodzielności.“ Tymczasem we współczesnym świecie panują wzorce anglosaskie, w których jest ogromny nacisk na dyscyplinę, samostanowienie, samokontrolę i wczesne wyjście z domu. To wszystko sprzyja faktycznemu i praktycznemu kształceniu „umiejętności dla życia“, których polscy uczniowie praktycznie nie wynoszą ze szkoły średniej.

Przekaz Agaty Bielik-Robson jest bardzo drastyczny: dyplom nie stanowi dziś gwarancji niczego. „Kapitalizm to nie jest raj dla wszystkich, tylko dla wybranej elity. Obowiązuje w nim konkurencja i będą nie tylko zwycięzcy, ale i przegrani.“ I uwaga, najważniejsze: „lepiej być robotnikiem wykwalifikowanym niż bezrobotnym z niepotrzebnym dyplomem i pozornymi kwalifikacjami“ – motto, które warto polecić wszystkim tegorocznym maturzystom.

Ale wróćmy jeszcze do Szwajcarów. Teoretycznie szwajcarski system edukacji podobny jest do polskiego. Po szkole podstawowej szwajcarscy 16 latkowie wybierają dalszą ścieżkę kształcenia, decydując się na kształcenie ogólne i później studia lub na kształcenie zawodowe. I tu jest różnica – 2/3 nastolatków wybiera edukację fachową, szkoły zawodowe, w których podstawą nie jest uczenie się w ławkach, lecz praktyki zawodowe w firmach. W dodatku mając już dyplom fachowca, mogą potem wybrać dalszą ścieżkę specjalizacji na studiach wyższych.

Polski system edukacji stoi na głowie, choć na dziesiątym miejscu na świecie... Cieszą się politycy i urzędnicy, którzy żyją z tego systemu, a tracą na nim młodzi ludzie, którzy zdają w tym roku maturę i kolejne roczniki, które będą zdawać ten egzamin za rok i później... 

Nie warto wierzyć w raporty, które dowodzą, że czarne jest białe, a białe jest czarne. Patrzmy na twarde dane statystyczne, które powinny nas skłaniać do proponowania lepszych wyborów polskiej młodzieży. Nie wszyscy muszą iść na studia. Trzeba w większym stopniu (wzorem tych Szwajcarów, co ich z tyłu zostawiliśmy...) stawiać na edukację fachowców i przywrócić właściwe miejsce i prestiż szkołom zawodowym. To ważniejsze niż publicznie ogłaszane dyrdymały o tym, że polska gospodarka potrzebuje po studiach albo więcej informatyków albo więcej humanistów (w zależności od wyznawanych poglądów).

(Źródła: ILO, GUS, Newsweek, Pearson)

(Notka o autorze: Marcin Polak jest twórcą i redaktorem naczelnym Edunews.pl, zajmuje się edukacją i komunikacją społeczną, realizując projekty społeczne i komercyjne o zasięgu ogólnopolskim i międzynarodowym. Jest również członkiem grupy Superbelfrzy RP).

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie