Państwa i miasta

fot. Fotolia.com

Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Lubicie szybkie pomysły na nieoczekiwane zastępstwa? Ten taki właśnie będzie. Pierwsze poświąteczne zajęcia. I na dodatek zastępstwo. Co by tu zrobić z klasą czwartą, której na co dzień nie uczę? Połowa dzieci ma zeszyty, druga połowa nie (polskiego nie mają dziś w planie). Szkoda by było zmarnować godzinę. Można jednak zawsze… zagrać w gramatyczne “państwa i miasta”.

Zasady były bardzo proste. Najpierw powtórzyliśmy najważniejsze informacje o pięciu podstawowych częściach mowy: rzeczowniku, czasowniku, przymiotniku, liczebniku i przysłówku. Interesowały nas pytania oraz to, czy dany wyraz jest odmienny, czy też nie.

Następnie jeden z uczniów wymawiał w myślach kolejne litery alfabetu. Inny mówił: stop. Litera, która została w ten sposób wskazana, była początkiem wszystkich słów danej rundy. Należało podać odpowiednie przykłady poszczególnych części mowy. Zupełnie jak w wersji oryginalnej, tylko kategorie nieco inne.

Jeśli konkretne słowo występowało tylko raz: uczeń otrzymywał 10 punktów. Jeśli dwie lub więcej osób podało ten sam przykład, każda z nich otrzymywała 5 punktów. Brak odpowiedzi lub odpowiedź błędna to, rzecz jasna 0 punktów.

Mogło by się wydawać, że taka rozgrywka nie zainteresuje młodych ludzi. Nic bardziej mylnego. Emocje szybko osiągnęły wysoki poziom. A przy okazji udało nam się powtórzyć nieco zasad ortograficznych. Było to tym łatwiejsze, że pierwsza wylosowana litera to "h". Nie muszę chyba dodawać, że połowa słów nie spełniała podstawowego kryterium i rozpoczynała się na "ch" (o, losie! nawet łzy się z tego powodu polały).

Lubię pracować takimi metodami. Niby wydaje się, że zabawa trwa w najlepsze. A jednak ciężko pracujemy. Co najważniejsze jednak, przeprowadzenie podobnej lekcji nie wymaga właściwie żadnych przygotowań ze strony nauczyciela. A efekt jest więcej niż zadowalający.

W podobny sposób można pracować, zamieniając nazwy części mowy na inne kategorie (zależnie od naszego pomysłu lub przedmiotu). Nic nie stoi na przeszkodzie, by “pobawić się” podobnie właściwie na każdej dowolnej lekcji. Spróbowalibyście? A może grywacie w takie bądź podobne gry? Chętnie się dowiem!

 

Notka o autorce: Joanna Krzemińska jest nauczycielką języka polskiego w Szkołach Prywatnych "Mikron" w Łodzi. Prowadzi własny blog edukacyjny Zakręcony Belfer, w którym ukazał się niniejszy artykuł. Należy do społeczności Superbelfrzy RP. Licencja CC-BY.

 

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

Sebastian Matysiak napisał/a komentarz do Smartfon na lekcji. Zło piekielne czy narzędzie edukacyjne? 
Bil Gates powiedział: „Postęp technologii polega na dostosowaniu jej tak, abyś nawet jej nie zauważa...
Stanisław Czachorowski napisał/a komentarz do Dlaczego nauka przez całe życie i małymi porcjami?
Szkopuł w tym, że tak do końca to nie wiemy co jest na prawdę potrzebne, czyli czego uczyć.
Sebastian Matysiak napisał/a komentarz do Czy rankingi szkół rzeczywiście mierzą jakość edukacji?
To trochę tak, jakby oceniać trenera wyłącznie po wynikach zawodników — bez patrzenia na to, z kim z...
Wspaniałe zrozumienie tematu. Uważam dokładnie tak samo jak Autor artykułu. Pracuje w szkole jako pe...
Wśród mlodzieży ze szkół mieszczących się w wysokich miejscach w rankingach, znajdują się osoby uczą...
Nie liczą się dzieci tylko wyniki i rankingi:(
Państwo posłowie tak ochoczo decydujący o kolejnych „bezkosztowych” funkcjach nauczycieli, powinni z...
Jest Rzecznik Praw Dziecka, szykuje się Rzecznik Praw Uczniowskich a gdzie Rzecznik Praw Nauczyciela...

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie