Szkoła nie uczy myślenia

Narzędzia
Typografia

Zmiany cywilizacyjne, w tym zmiany technologiczne ciągle przyspieszają. Towarzyszą temu coraz silniejsze i liczniejsze głosy o braku powiązania systemu edukacji z rynkiem pracy. Zarzuty stawiane szkole i uczelniom wyższym są poważne. Zarzuca się, iż młodym ludziom kończącym szkoły: brak umiejętności selekcji i wartościowania informacji, pracy i komunikowania się w grupie, negocjacyjnego rozwiązywania konfliktów, umiejętności sformułowania problemu i krótkiego jego zreferowania. Czy można obarczyć tu winą młodych ludzi, że im się „nie chce”?photo: istockphoto.com

Chyba nie do końca winą za niedostatki edukacyjne możemy obarczać wyłącznie uczniów. Można łatwo znaleźć argumenty również na rzecz winy systemu, który prowadzi do takich rezultatów edukacyjnych.

Jedna z ostrzejszych krytyk szkoły to krytyka pierwszego etapu edukacyjnego pojawia się w wypowiedzi Anny Pregler - koordynatora Ogólnopolskiego Badania Umiejętności Trzecioklasistów dla Gazety Wyborczej:

„Jak napisała matka trzecioklasisty: Dzieci idą do szkoły z głową pełną fantazji, pomysłów, z naturalną ciekawością świata i naturą "badacza". Po paru latach wychodzą zmęczone, zniechęcone, tępe, z trudnością rozumienia podstawowych rzeczy. Nasze szkoły produkują nieporadnych matołków.

Szkoły, w której uczeń ma tylko słuchać, rozwiązywać schematyczne zadania, wypełniając karty pracy, odpowiadać na pytania nauczyciela sprawdzające, co potrafi odtworzyć, a nie czy rozumie to, czego się wyuczył, nie to, czy potrafi zastosować swoją wiedzę w nowej sytuacji. Szkoły, w której uczeń nie ma możliwości pytać, poszukiwać odpowiedzi, dyskutować, zaspakajać swojej ciekawości, współpracować z innymi.
Szkole bardzo trudno wyjść z takiego stanu, bo wspierają ją w trwaniu w nim oferowane przez wydawnictwa materiały edukacyjne, a zwłaszcza podręczniki i zeszyty ćwiczeń, system egzaminów zewnętrznych, systemy kształcenia i doskonalenia nauczycieli, niektóre uwarunkowania prawne i wymogi nadzoru pedagogicznego oraz oczekiwania rodziców i oczekiwania społeczne.

A efekty tego widać od lat. W badaniach krajowych i zagranicznych, na egzaminach - zwłaszcza z przedmiotów matematyczno-przyrodniczych - polscy uczniowie dobrze radzą sobie z rozwiązywaniem prostych, schematycznych i algorytmicznych zadań, natomiast pozostają bezradni wobec złożonych, nietypowych, wymagających opracowania nowej strategii.

Takie same wnioski wynikają z zeszłorocznej, pierwszej edycji Ogólnopolskiego Badania Umiejętności Trzecioklasistów - OBUT 2011. Przez pierwsze lata nauki w szkole mózgi dzieci zostały przeprogramowane, uczniowie przestają myśleć. I zauważają to także rodzice, wypowiadając się w dyskusji po badaniu: Nie jestem nauczycielem, tylko rodzicem i życzyłabym sobie, żeby szkoła sprawdzała to, czego sama nauczyła. WIEMY bardzo dobrze (przynajmniej ja, prosta kobita), czego szkoła NIE uczy. Nie uczy między innym myślenia!”   

A zatem jak nauczyć myślenia młodego człowieka? Czy technologie informacyjno-komunikacyjne (TIK) mogą pomóc nauczyć dzieci i młodzież myślenia?

Być może tak, ale... Prawdą jest, że cyfrowi tubylcy lepiej, sprawniej i efektywniej posługują się nowoczesną technologią aniżeli cyfrowi imigranci. Niemniej nie są to często umiejętności związane z pracą zawodową, lecz raczej z grami komputerowymi czy poruszaniem się w przestrzeni interakcji w portalach społecznościowych. Rzadko kiedy uczniowie wykorzystują np. elektroniczny kalendarz wraz z powiadomieniami do planowania pracy grupowej, oprogramowanie do uzgadniania terminów spotkań najbardziej odpowiednich dla całej grupy, mapy mentalne do burzy mózgu jako jednej z dróg prowadzących do rozwiązania problemu.

W efektywnym wykorzystaniu TIK w procesie edukacji nie chodzi o zakup tablicy interaktywnej czy podłączenie komputera z rzutnikiem multimedialnym i wyświetlania prezentacji multimedialnych, ponieważ bardzo często służą wykładowi czy prezentacji nie uczniowskiej a nauczycielskiej aktywności. Tak jak wyznaczenia celu poznawczo-intelektualnego wymaga każda lekcja, tak należy i wskazania tychże celów wymaga zastosowanie TIK w edukacji. Dopiero na tej podstawie można planować wykorzystanie konkretnych narzędzi i programów (notebooki, tablety czy smartfony), które z jednej strony wspomagają proces kształcenia, a z drugiej wspomagają kształtowanie pożądanych kompetencji. Tak więc TIK pomoże w rozwijaniu myślenia u uczniów, jeśli mądry nauczyciel mądrze i świadomie wykorzysta w tym celu dostępne w szkole (i poza nią) nowoczesne technologie.

(Notka o autorce: Sabina Furgoł jest metodykiem i edukatorem, pracuje w Regionalnym Ośrodku Metodyczno-Edukacyjnym „Metis” w Katowicach)


Edunews.pl oferuje cotygodniowy, bezpłatny (zawsze) serwis wiadomości ze świata edukacji. Zapisz się:
captcha 

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie