Przeciw antypodręcznikowcom

fot. Fotolia.com

Narzędzia
Typografia

Ze zdumieniem przeczytałem artykuł Danuty Sterny „Przeciwko podręcznikom” (Edunews.pl; 10-12-2018). Tekst ten jest nie tylko jest zbiorem fałszywych twierdzeń i wyrazem elementarnych nieporozumień, ale jest po prostu edukacyjnie szkodliwy. I nie piszę o tym dlatego, że sam jest współautorem podręczników, ale by stanąć w obronie mądrych rozwiązań edukacyjnych, przeciw irracjonalnym rewolucjom. Chociaż sam w swoich czasach uczniowskich rzadko korzystałem z podręczników, gdy zaczynałem pracę na początku lat. 90 ub. w. miałem problem ze znalezieniem dobrego podręcznika dla potrzeb własnej praktyki nauczycielskiej. Tym bardziej cenię podręczniki dobre, pomocne uczniom i nauczycielom oraz chętnie z nich korzystam.

Cały tekst Danuty Sterny jest doskonałym przykładem – do wykorzystania w podręcznikach (!) retoryki i logiki – klasycznego błędu w rozumowaniu, który określa się mianem redukcji do absurdu. Od postulatu likwidacji podręczników Sterna dochodzi bowiem do wniosku, by …pisać podręczniki (tylko własne). Zatem, by choć w części uchronić się przed zarzutem propagowania sprzecznych twierdzeń, Autorka powinna zreflektować się, czy jest przeciw podręcznikom w ogóle (jak twierdzi), czy też przeciw tylko złym podręcznikom albo podręcznikom „eksperckim”. Nb. niechęć Sterny wobec ekspertów przypomina mi trochę wystąpienia przeciw elitom w innych obszarach myśli rewolucyjnej.

Zasadnicza sprzeczność zawarta w artykule dyskwalifikuje go dostatecznie, ale tekst ten zawiera szereg twierdzeń fałszywych i nieporozumień dotyczących podręczników, które koniecznie trzeba odeprzeć:

1. „Podręczniki są pisane dla średnio statystycznej klasy” – po pierwsze, to nieprawda – podręczniki (wiem to z własnego doświadczenia) są pisane dla możliwie największej grupy uczniów i zależy na tym nie tylko autorom, którzy chcą dotrzeć ze swym przekazem „pod strzechy”, ale i wydawnictwom, którym zależy na pozyskaniu jak największej liczby klientów; zbiór realizujący typ średni statystycznie (o jaką średnią zresztą tu może chodzić?) w żadnym razie nie jest tożsamy ze zbiorem możliwie najliczniejszej grupy uczniów; to oczywiście wyzwanie twórców podręczników – należy przygotować je bowiem w taki sposób, by każdy z tego szerokiego kręgu odbiorców mógł z podręcznika skorzystać, dlatego największą zaletą dobrych podręczników są możliwości wyboru zróżnicowanych i dostosowanych do różnych możliwości uczniów materiałów i zadań; dlatego z jednej strony podręczniki się różnią i jedną z korzyści ich wyboru jest to, że oferta jednych bardziej odpowiada np. uczniom zdolniejszym i bardziej samodzielnym, propozycje innych – mniej zdolnym i mniej samodzielnym; z drugiej zaś strony – same podręczniki stanowią zbiór różnych możliwości do wyboru dla nauczycieli w zależności od potrzeb różnych uczniów.

2. Nauczyciel albo wybiera jakieś treści z podręcznika, albo mu ich brakuje – po pierwsze – jeśli wybiera, to nic w tym złego, po drugie, oczywistym nieporozumieniem jest wiara, że można stworzyć podręcznik idealny i dla wszystkich, w którym nie będzie niczego „brakować”, podręcznik jest bowiem skończony, potrzeby uczniów i kreatywność nauczycieli jest zaś zbiorem nieskończonym; podręcznik tworzony jest dla jak najliczniejszej grupy uczniów, nauczyciel pracuje zaś z konkretną ich grupą; brak idealnych podręczników nie jest jednak argumentem przeciw podręcznikom w ogóle; z przesłanki, że trzeba podręcznik uzupełniać innymi materiałami, nie wynika wniosek, że należy zlikwidować to, co jest już dane do uzupełnienia (czyli sam ten podręcznik).

3. „Jeśli nauczyciel chce korzystać z podręcznika, to układa cele do aktywności i zadań z podręcznika” – jest to jawny fałsz; dobry nauczyciel po określeniu celów lekcji zaczyna szukać materiałów i zadań, które najlepiej pomogą mu w realizacji jego zamiarów i dobiera z podręcznika te materiały i zadania do celów, a nie odwrotnie; nawet jeśli nauczyciel wyjaśnienia pojęciowe i teoretyczne podaje na lekcji sam, według własnego pomysłu i nie wskazując uczniom podręcznika jako źródła wiedzy, to uczniowi to źródło pozostaje do wykorzystania, jeśli chcą sobie ją przypomnieć czy powtórzyć.

4. Uczniowie nieobecni nie korzystają z podręcznika, ale z notatek uczniów – to nie jest argument przeciw podręcznikom, ale przeciw złym podręcznikom, które nie dają możliwości samokształcenia, albo przeciw nauczycielom, którzy nie uczą uczniów, jak się samodzielnie uczyć, zwłaszcza, jak samemu korzystać z różnych źródeł, w tym z dobrych podręczników.

5. „Podręcznik ogranicza kreatywnego nauczyciela” – po pierwsze, to kolejna sprzeczność, w którą wikła się autorka – z jednej strony bowiem twierdzi, że nauczyciele wybierają różne treści z podręczników i uzupełniają je samodzielnie (patrz p. 2), a z drugiej ubolewa, jak to podręcznik ogranicza nauczyciela; po drugie, jest to jawna nieprawda – podręcznik ogranicza jedynie ograniczonego nauczyciela, ale przez 30 lat praktyki nigdy nie spotkałem nauczyciela, który by bezmyślnie „przerabiał” podręcznik; wbrew pewnemu stereotypowi, który rozpowszechnia tu Sterna, podręcznik nie jest więzieniem – przede wszystkim dlatego, że żaden nauczyciel, nawet jeśli ma obowiązek wybrać podręcznik, który zakupią uczniowie, nie ma obowiązku realizować go „od deski d odeski”; dobry podręcznik to właśnie taki, który daje nauczycielowi możliwości wyboru; dobry nauczyciel zaś to ten, kto potrafi wybrać z podręcznika (i jeśli trzeba - spoza niego) treści, które najlepiej służą efektywnemu uczeniu się uczniów.

6. Jeżeli szkoła nie używa podręczników, to marnowana są społeczne pieniądze – to kolejna sprzeczność – Autorka ubolewając nad tym marnotrawstwem, postuluje niekorzystanie z podręczników, czyli w istocie postuluje marnowanie społecznych pieniędzy wydanych na opracowanie podręczników; chodzi zaś o to, by podręczniki były dobre – dobrze służyły skutecznej edukacji i zarazem nic bardziej wartościowego niż wydać społeczne pieniądze na dobre pomoce edukacyjne, a jeśli już są dobre, by z nich korzystać.

W podsumowaniu Autorka postuluje tworzenie przez nauczycieli własnych podręczników, które mają się składać… z „własnych zeszytów z konspektami i z wybranymi zdaniami do tematu”. Zdumiewa, jak doświadczona nauczycielka i dyrektorka szkoły powiela kolejne nieporozumienie. Podręcznik nie jest bowiem zbiorem scenariuszy do lekcji. Podręcznik jest zbiorem materiałów do lekcji.

Oczywiste jest, że każdy dobry nauczyciel powinien planować lekcje i mieć zbiór swoich scenariuszy do nich (choć także niekoniecznie autorskich, bo jeśli skorzysta z genialnego pomysłu na lekcję swego kolegi albo znajdzie taki genialny pomysł w Internecie, to nic w tym złego, a nawet dowodzi to, że umie współpracować z innymi i korzystać z ich wiedzy, a także skutecznie wynajdować materiały w różnych źródłach). Ale podręcznik jest tylko jednym z zasobów do wykorzystania w tych scenariuszach. I całkowicie niecelowy jest pomysł, by nauczyciele tworzyli swoje autorskie materiały do lekcji, jeśli mają je już gotowe, zwłaszcza w podręcznikach. Poszukiwanie tych materiałów jest obowiązkiem nauczycieli, ale poszukiwanie to powinni zaczynać od używanego przez swoich uczniów podręcznika. Ciekaw jestem, czy Autorka, mając do dyspozycji atrakcyjne i kształcące zadania z matematyki w używanym przez siebie podręczniku, poszukiwałaby innych tylko po to, by nie pochodziły z podręcznika? To absurdalne, nieefektywne i tworzące kolejne obciążenie dla i tak przepracowanych nauczycieli.

Na koniec zaś – na odtrutkę antypodręcznikowych przekonań – pięć korzyści z dobrych podręczników:

  1. pomagają nauczycielom w realizacji podstaw programowych, ponieważ są skrojone na potrzeby określonych programów nauczania, zgodnych z tymi podstawami, czyli służących do realizacji tych treści, które nauczyciel jest zobowiązany realizować;
  2. pomagają nauczycielom w realizacji zaplanowanych przez siebie celów edukacyjnych, ponieważ oferują różne materiały i zadania do realizacji tych celów,
  3. pomagają nauczycielom w pracy z uczniami o różnych potrzebach i możliwościach, ponieważ dają nauczycielom wybór materiałów zróżnicowanych pod względem dostosowania do potrzeb różnych uczniów;
  4. pomagają nauczycielom i uczniom w poszukiwaniu innych źródeł wiedzy, ponieważ odwołują się do nich i stanowią ich przegląd;
  5. pomagają uczniom w samokształceniu, nadrabianiu zaległości, powtarzaniu i porządkowaniu wiedzy i umiejętności, ponieważ stanowią zasób wiedzy teoretycznej i pojęciowej, materiały źródłowe do samodzielnego poznania oraz zadania do samodzielnego rozwiązania, skrojone pod ich możliwości percepcyjne.

Dlatego w odpowiedzi na artykuł Sterny apeluję – twórzmy dobre, mądre, pomocne nauczycielom w nauczaniu a uczniom w uczeniu się, podręczniki. Nauczycieli zaś zachęcam – korzystajcie z dobrych podręczników, nie wstydźcie się tego, nie słuchajcie tych, którzy mówią, żebyście do nich nie zaglądali i szukali innych źródeł, choć jeśli nie znajdziecie w podręczniku tego, co Wam potrzebne, szukajcie też gdzie indziej. Uczniów zaś namawiam, by najpierw zaglądali do własnych podręczników, gdy chcą nadrobić zaległości czy nauczyć się czegoś sami.

Celem edukacji jest efektywne uczenie się uczniów i wszystko, co temu służy, należy wykorzystywać, A podręczniki są narzędziem, które łatwo można w tym celu wykorzystać. Oczywiście tylko dobre podręczniki i tylko przez dobrych nauczycieli.

 

Notka o autorze: dr Adam Kalbarczyk jest nauczycielem dyplomowanym j. polskiego, filozofii i etyki, współtwórcą szkół Paderewski, dyrektorem Liceum Paderewski w Lublinie.

 

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie