Przełamując szkolne schematy

Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Clayton M. Christensen z Harvard Business School, jako pierwszy użył zwrotu "przełomowa innowacja" w kontekście edukacji. W wywiadzie tłumaczy na czym polega rewolucyjny charakter tej teorii, oraz jakie warunki brzegowe muszą być spełnione, żeby tradycyjny, skoncentrowany na osobie nauczyciela system edukacji mógł zostać ostatecznie przełamany.PHOTO: SXC.HU

Clay, jesteś znany na całym świecie z twoich prac nad innowacją w biznesie. Czemu zająłeś się kwestiami związanymi ze szkołą i edukacją?

Konkurencyjność Ameryki napędzana jest przez naszą umiejętność do kształcenia światowej sławy naukowców, czy inżynierów, ale nasz system publicznego kształcenia pozostaje w tyle za resztą świata. Większość środków przeznaczonych na poprawę sytuacji w szkołach nie przyniosła dużego skutku. Badania dotyczące tego, jak aktywnie zarządzać innowacją, wskazują na naprawdę ekscytujące pomysły na to, jako można poprawić sytuację w naszych szkołach.

Jak teoria disruptive innovation (przełomowej innowacji) może być zastosowana w edukacji?

Clayton Christensen Wszystkie dzieci w klasie uczone są w ten sam sposób, tak jakby miały wszystkie ten sam styl uczenia się. Dopasowywanie różnych narzędzi edukacyjnych do potrzeb każdego z uczących się jest niesamowicie drogie, a przez to nasze szkoły coraz bardziej przychylają się ku modelowi opartemu na nauczaniu i testowaniu wszystkich w ten sam sposób. Tymczasem, zostało już potwierdzone, że istnieją różne rodzaje inteligencji – Michael Jordan jest geniuszem według inteligencji kinestetycznej, co wcale nie ma przełożenia na jego umiejętności matematyczne i logiczne. Inni ludzie mogą być geniuszami  w jednym typie inteligencji, a posiadać zasadnicze braki w drugim. Wszystko to tylko dlatego, że tak są zaprogramowane nasze umysły,  że są dobre tylko w niektórych dziedzinach. Dlatego nauczyciele muszą nauczyć się jak pracować z każdym uczniem w sposób, który będzie skrojony na miarę i dopasowany do jego stylu nauki. Jedyny sposób, żeby to osiągnąć to uzupełnienie procesu przez komputer i odpowiednie oprogramowanie, które powoduje, że nie mamy już do czynienia ze stojącym nieruchomo nauczycielem, jako centrum lekcji. Komputer dużo łatwiej dopasować do potrzeb pojedynczego ucznia, szczególnie jeżeli chodzi o część wizualną i prędkość nauki.

Wiemy, że szkoły już tego próbowały przedtem. Czym różni się twoja metoda? Gdzie ten przełom?

Jeżeli próbujesz zastosować nową technologię w istniejącym już systemie biznesowym, to system zawsze kooptuje tę technologię, żeby wymusić na niej kontynuację sposobu w jaki działał poprzednio. Wydano co najmniej 60 miliardów dolarów na zakup komputerów do naszych szkół i one wszystkie zostały wstawione do klas, gdzie to nauczyciel jest nadal centralnym punktem uwagi na lekcji. Komputery są więc używane, żeby pomóc uczniom napisać lepsze prace semestralne, albo żeby po prostu rozwijać ich umiejętność biegłego pisania na klawiaturze. Ale nie mają one żadnego wpływu na to, jaką edukację dostarcza się uczniom. Zmiana przełomowa następuje wtedy, kiedy komputery są stosowane najpierw w celach nie konsumpcyjnych. Wtedy komputer staje się głównym nośnikiem nauczania, przejmuje tę funkcję na siebie. Jedne po drugim, różne kursy są wyciągane z konwencjonalnej klasy do wirtualnego świata, aż wreszcie obecny sposób prowadzenia zajęć szkolnych zostanie przełamany.

Czyli wyobrażamy sobie tutaj takie oprogramowanie, które staje się aplikacją – mordercą, jeszcze lepszą aplikacją, jakiej nie widzieliśmy wcześniej, służącą do samodzielnej nauki, która  zaspokaja potrzeby dzieci o różnych rodzajach inteligencji?

Tak, to taka mapa drogowa, krok po kroku, jak możemy doprowadzić do migracji obecnego monolitycznego sposobu nauczania, do sposobu, dzięki któremu każdy uczeń może pracować metodami, które najbardziej mu odpowiadają i są kompatybilne z jego rodzajem dominującej inteligencji. Muszą być też dopasowane do tempa, w którym uczniowie przyswajają wiedzę. Rodzice będą mogli zrozumieć, że kiedy ich dzieci mają problemy z nauką w szkole, to nie dlatego, że nie są wystarczająco mądre, ale dlatego, że są uczone w sposób, który jest sprzeczny z mechanizmem funkcjonowania ich mózgu. I pomoże to też rodzicom szukać nowych metod nauki, które będą pasować do różnych typów jakie reprezentują ich dzieci.

Rozmawiał Rob Shefner z wydawnictwa Mac Graw Hill.

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ

Wywiad w języku angielskim:

(Źródło: Mac Graw Hill)

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

Sebastian Matysiak napisał/a komentarz do Smartfon na lekcji. Zło piekielne czy narzędzie edukacyjne? 
Bil Gates powiedział: „Postęp technologii polega na dostosowaniu jej tak, abyś nawet jej nie zauważa...
Stanisław Czachorowski napisał/a komentarz do Dlaczego nauka przez całe życie i małymi porcjami?
Szkopuł w tym, że tak do końca to nie wiemy co jest na prawdę potrzebne, czyli czego uczyć.
Sebastian Matysiak napisał/a komentarz do Czy rankingi szkół rzeczywiście mierzą jakość edukacji?
To trochę tak, jakby oceniać trenera wyłącznie po wynikach zawodników — bez patrzenia na to, z kim z...
Wspaniałe zrozumienie tematu. Uważam dokładnie tak samo jak Autor artykułu. Pracuje w szkole jako pe...
Wśród mlodzieży ze szkół mieszczących się w wysokich miejscach w rankingach, znajdują się osoby uczą...
Nie liczą się dzieci tylko wyniki i rankingi:(
Państwo posłowie tak ochoczo decydujący o kolejnych „bezkosztowych” funkcjach nauczycieli, powinni z...
Jest Rzecznik Praw Dziecka, szykuje się Rzecznik Praw Uczniowskich a gdzie Rzecznik Praw Nauczyciela...

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie