Muł edukacyjny i taaaka ryba

(C) Edunews.pl

Narzędzia
Typografia

Minęło pięć lat, od organizacji pierwszej konferencji z cyklu „INSPIR@CJE - Jak uczynić polską szkołę jeszcze lepszą”. Spotykamy się po raz piąty i to jest dobry moment, aby przypomnieć to, co wówczas wypowiedziałem (i co „wybrzmiało”, mówiąc językiem ministra edukacji ). A wprowadziłem wtedy intrygujące pojęcie „mułu edukacyjnego”.

Często powiadamy – dobiliśmy dna, gorzej już być nie może (no chyba, że pukają do nas jeszcze z dołu…). Jeśli faktycznie to jest już dno, to żeby odbić się od dna, trzeba mieć pod nogami nie muł, szlam, ale twardy grunt. Muł bowiem jak wiemy pochłania, wciąga i ogranicza ruchy.

Pięć lat temu zdefiniowałem "muł w edukacji" jako kategorię otwartą i szeroką – zbiór przepisów, wytycznych, praktyk duszących rozwój edukacji w szkolnictwie publicznym. Mogą w tym mieścić się także nieprzemyślane lub niedorobione reformy (niektóre prowadzące do konfliktu społecznego, jak na przykład obecna deforma), wprowadzanie gwałtownych zmian, a za chwilę ich odkręcanie, buble w przepisach prawnych, biurokracja pozbawiająca nauczycieli czasu na uczenie, testomania i testocentryzm systemu oświaty, nieustające zabawy urzędników i polityków z podstawą programową... Pewnie to nie wszystko. Ta definicja nadal obowiązuje.

Czy po pięciu latach ubyło edukacyjnego mułu w systemie oświaty? Śmiem wątpić… A co Państwo sądzą?

Interesujące jest, że wprowadzone przeze mnie pojęcie przebiło się nawet do literatury pedagogicznej. Otóż w wydanej w 2014 r. przez Wydawnictwo Impuls (należące do prof. Śliwerskiego) publikacji „Szkoła jako przestrzeń edukacyjnego (nie)porozumienia”, czytamy we Wstępie[1]:

„Współczesna szkoła, pomimo dokonujących się zmian, jest nastawiona głównie na kontrolowanie wiedzy uczniów oraz formowanie ich według pewnych, bliżej niedookreślonych wzorów, pozostawiając wciąż wiele do życzenia w zakresie kompetencji niezbędnych do funkcjonowania w ponowoczesnym świecie. Pomimo wielu pozytywnych inicjatyw, które wspierają rozwój proaktywnych i twórczych postaw zarówno wśród uczniów, jak i nauczycieli, szkoła nadal pozostaje zbyt mocno skrepowana szeregiem ograniczeń, które wpływają na relacje zaangażowanych w jej tworzenie podmiotów. Ograniczenia te (m.in. produkowanie nadmiaru dokumentacji, koncentracja na testach, dbałość o jakość szkoty mierzona punktami za zdobytą wiedze) nie tylko hamują inicjatywę przestraszonych i pozbawionych poczucia sensowności swoich działań nauczycieli, lecz także często wywołują u uczniów oraz ich rodziców opór wobec szkoły. Muł (tu odnośnik do artykułu w Edunews.pl), który otacza polską szkołę, czyni z niej przestrzeń pełną niedopowiedzeń i edukacyjnych nieporozumień. I tak to, co powinno stanowić cel wspólnych dążeń (tj. wszechstronny rozwój ucznia), zatraca się w gąszczu sprzecznych oczekiwań i oskarżeń, a przede wszystkim rozmywa się w braku odpowiedzialności władz oświatowych za dość przypadkowe działania.”

Oczywiście, narzekać na szkołę możemy cały czas, bez końca. Ale czy jest coś, co możemy zmienić my sami, poprawić coś, aby tym samym zmieniła się nam na lepsze polska szkoła?

Wpadł mi w rękę niedawno poradnik o intrygującym tytule „FISH! Jak polubić swoją pracę i skutecznie zarządzać zespołem”[2]. To jedna z wielu publikacji, w których praktycy biznesu dzielą się z innymi swoimi przemyśleniami na temat zarządzania organizacją. „Przeczytaj. Zastosuj. Powtórz.” – widnieje na okładce publikacji, która opisuje filozofię działania ukrytą pod nazwą FISH! (czyli w tłumaczeniu na polski: ryba!)[3].

O co chodzi z tą „rybą”?

Autorzy publikacji pokazują, jak wypracowana przez nich filozofia FISH!, „pomogła milionom ludzi pracującym na całym świecie w dziesiątkach tysięcy organizacji – od przedsiębiorstw poprzez szkoły aż po szpitale – świadczyć wyjątkowe usługi, okazywać więcej ufności, skuteczniej działać w zespołach, a także podchodzić do swoich obowiązków zawodowych z energią i pasją”. Związek z rybami jest kluczowy – opisują bowiem sprzedawców na niewielkim targu rybnym Pike Place Fish Market w Seattle w Stanach Zjednoczonych. To od nich zaczerpnięto cztery praktyki, które stanowią fundament tej filozofii działania.

Po pierwsze: bądź emocjonalnie zaangażowany/a. Każdego dnia decydujesz o swojej postawie - wybierz swoje nastawienie. Kim chcemy być robiąc to, co do nas należy? Człowiekiem uśmiechniętym, otwartym, czy ponurym zgredem i złośliwcem? Dobre nastawienie to potężne narzędzie, które poprawia komunikację i wzmacnia relacje w klasie.

Po drugie: dobrze baw się! Postaraj się dobrze bawić podczas wykonywanych obowiązków, gdyż taka postawa zapewnia ci energię i pobudza kreatywność. Co możemy zrobić, by czerpać z pracy więcej frajdy i wypełnić nasze otoczenie większą ilością energii? Spróbujcie dobrze bawić się ucząc innych.

Po trzecie: spraw przyjemność twoim klientom, podopiecznym (odbiorcom twych usług). Zadbaj o to, aby wciągnąć ich w twoje działania, tworząc przy tym pozytywną energię. „W jaki sposób możemy zadbać o to, aby osoby te zaangażowali się w naszą działalność i przy okazji czerpali z tego przyjemność? Co możemy zrobić, by zapewniać pozytywne emocje sobie nawzajem?”. Daj im coś, co pozwoli ciebie zapamiętać jako wspaniałego człowieka.

I po czwarte: okaż uwagę. Skup się na twojej pracy i na tym, czego potrzebują od ciebie ludzie. Porozmawiaj z nimi. I postaraj się dać od siebie to, czego potrzebują. Pamiętaj, twój wybór ma siłę oddziaływania na innych.

Zastanówmy się, czy zastosowanie tych czterech praktyk przez nauczycieli nie przyniosłoby dużo dobrego polskiej szkole. Moim zdaniem pozytywne zmiany zauważalne byłyby niemal natychmiast.

Pozostając w konwencji wodnej można powiedzieć, że w edukacji lepiej łapać ryby niż siedzieć po uszy w mule

W Antyradiu jakiś czas przed INSPIR@CJAMI usłyszałem słowa jednego z prowadzących: „Kiedy widzimy kopyta wystające z mułu, może to oznaczać, że tego muła zmuliło.” Życzę Państwu, którzy pracują lub mają do czynienia z polską szkołą, aby tego zmulenia nie było w waszym życiu wcale albo jak najmniej. Ale same życzenia to za mało – zróbmy coś w końcu, aby odbić się od twardego dna i zacząć budować faktycznie lepszą edukację w Polsce. Bez politycznych kłamstw, manipulacji i zadęć.

#inspiracje2017

 

Literatura:

[1] A. Domagała-Kręcioch, B. Majerek (red. nauk.), „Szkoła jako przestrzeń edukacyjnego (nie)porozumienia”, Wydawnictwo Impuls, 2015, ISBN 978-83-7850-524-2
[2] C. Lundin, H. Paul, J.Christensen, „FISH! A Proven Way to Boost Morale and Improve Results”, polski tytuł brzmi nieco inaczej: „FISH! Jak polubić swoją pracę i skutecznie zarządzać zespołem”, Wydawnictwo Studio EMKA, 2016, ISBN 978-83-65068-19-4
[3] Więcej na temat filozofii FISH! znajdziecie na stronie: http://www.fishphilosophy.com/.

 

(Notka o autorze: Marcin Polak jest twórcą i redaktorem naczelnym Edunews.pl, zajmuje się edukacją i komunikacją społeczną, realizując projekty społeczne i komercyjne o zasięgu ogólnopolskim i międzynarodowym. Jest również członkiem grupy Superbelfrzy RP).

 

 

 

Edunews.pl oferuje cotygodniowy, bezpłatny (zawsze) serwis wiadomości ze świata edukacji. Zapisz się:
captcha 

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie