W szkole podstawowej w Koninie Żagańskim uczy się 39 dzieci. Biorąc pod uwagę tę liczbę i powierzchnię placówki trudno nazwać ją dużą. Ale już metody nauczania, które stosują pracujący tam nauczyciele, są na światowym poziomie. Korzystając z nowych technologii sami biorą udział w różnego rodzaju szkoleniach i wydarzeniach edukacyjnych, a w czasie zajęć odkrywają razem z uczniami cyfrowy świat: tworzą własne aplikacje i gry, realizują projekty edukacyjne, organizują zdalne lekcje z klasami w innych miejscowościach. Ostatnio szkoła zaprosiła do swoich ławek nauczycieli, aby podzielić się z nimi doświadczeniami i pomysłami na nowoczesne podejście do edukacji.

Nadmiar czegoś, jak i niedobór, chyba nie są pożądane. Zbyt wiele prac domowych zadawanych dzieciom przez nauczycieli do domu narusza ich prawo do wypoczynku i zabawy oraz stanowi ingerencję szkoły w życie prywatne rodzin - twierdzi Marek Michalak, Rzecznik Praw Dziecka. Co zrobić z nadmiarem domowych prac uczniów?

Nowoczesne technologie pozwalają w znaczny sposób zwiększyć zasób narzędzi edukacyjnych, które mogą pomóc uczniom ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Coraz ciekawsze rozwiązania i dobre praktyki, aplikacje komputerowe i mobilne dają wiele możliwości włączania takich osób w zajęcia i wyrównywania ich szans edukacyjnych.

Żyjemy w coraz bardziej zróżnicowanym świecie, w którym odległość przestaje być jakąkolwiek barierą. Kontakty z ludźmi z całego świata są coraz łatwiejsze. Codziennie dociera do nas duża porcja informacji z odległych miejsc, w których nigdy nie byliśmy (i pewnie większość z nas nie będzie). Ludzie migrują, zmieniają miejsce zamieszkania, my także podróżujemy coraz częściej. W każdej szkole powinniśmy uczyć dzieci o zmieniającym się świecie i kształtować postawy, które umożliwią im w przyszłości - już w świecie dorosłych - pokojowe współistnienie i współpracę z innymi ludźmi.

Można systemowo wprowadzać (narzucać) różne reformy edukacji w Polsce, ale ostatecznie wszystko zależy nie od rządzącego ministra, lecz od nauczyciela. Tego konkretnego nauczyciela, który wchodzi do klasy i staje przed uczniami. I uczy. Tego, jak uczy, nie zmieni ani krzykliwy minister edukacji, ani pseudoeksperci, którym się wydaje, że wszystko wiedzą, ani kurator, który ma ochotę wszystko kontrolować, ani nawet dyrektor szkoły ślepo posłuszny władzy oświatowej.

Higiena to nauka i praktyka ucząca zachowania zdrowia. Szczególnie ważna w niej jest higiena psychiczna. Ona dotyczy każdego i każdemu jest potrzebna. Dlaczego jest tak ważna w osobistym i codziennym życiu oraz szkole? Jak przekonać młodych o jej doniosłym znaczeniu? Zdrowie przecież mocno decyduje o naszej chęci do uczenia się i pracy oraz jej efektach.

Słowa te kieruję przede wszystkim do studentów, z którymi prowadzę zajęcia. Ale z uwagi na fakt, że żyjemy w czasach edukacji ustawicznej, mogę je również kierować praktycznie do każdego. Wszyscy się ciągle uczymy, nie tylko w szkole czy na sformalizowanych kursach.

Chcę podzielić się refleksjami z wykładu o kamishibai w przestrzeni akademickiej i opowiedzieć o tym, że innowacje na uczelniach mają „pod górkę”, a także opowiedzieć o moich próbach zaradzenia nudnym wykładom. Kilkakrotnie pisałem już o tym, że dydaktyka akademicka jest w zapaści (nie jest to tylko moja opinia). Przyczyn jest wiele, m.in. na uniwersytetach oceniana jest nauka a nie jakość zajęć. Liczą się publikacje a nie zadowolenie studentów i rzeczywisty poziom nauczania.

Zdobywanie wiedzy na studiach to przede wszystkim porządkowanie a nie tylko dokładanie nowych faktów. Przekazywanie wiedzy jest procesem a nie tylko treścią. Dobrze to moim zdaniem ilustruje seminarium dyplomowe. Swoje lata już mam, siwe włosy też (dobrze że są i że jeszcze rosną), ale ciągle muszę się uczyć. Bo świat zmienia się nieustannie. I niestety bardzo szybko. Już nie tylko telefony trzeba zmieniać co roku. Jakże jednak żyć samemu w przytulnej stabilizacji, gdy studentów muszę przygotowywać do nieustannego uczenia się w zmieniających się świecie? Poznaję na własnej skórze jak to smakuje. I dzielę się swoim doświadczeniem (nie tylko na sali wykładowej czy laboratoryjnej).

Od dłuższego czasu w różnych gremiach słyszę narzekanie na zbyt powszechne kształcenie wyższe. Że za dużo jest magistrów. Czasem słychać też postulat ograniczenia kształcenia uniwersyteckiego, bo „po co nam tylu magistrów?”. Moim zdaniem, bardzo subiektywnym bo nie popartym badaniami socjologicznymi, przyczyną tego narzekania jest niedostrzeżenie głębokich zmian cywilizacyjnych i społecznych (nie zauważyliśmy trzeciej rewolucji technologicznej, która właśnie wokół nas się dzieje). Nie uważam, że mamy za dużo wykształconych osób. Sądzę że powszechność kształcenia na poziomie wyższym jest cechą rozwiniętych społeczeństw. Zmieniła się jednocześnie rola dyplomów szkół wyższych. Kiedyś były one wyznacznikiem przynależności do elit. Dziś już nie. I nie widzę w tym nic złego. Już wyjaśniam dlaczego.

fot. sxc.hu

Uczelnie

Od wielu lat prowadzę zajęcia dla studentów z prezentacji publicznych (autoprezentacja), czyli uczę wypowiedzi publicznych w formie referatów, dyskusji, dyskusji internetowych, plakatów, esejów, e-portfolio itd. Zajęcia wymuszają na mnie ciągłe obserwowanie, douczanie się, zastanawianie się... nad komunikacją w różnych sytuacjach. Ciągle odkrywam coś nowego. Z perspektywy lat mogę śmiało napisać, że szeroko rozumiana popularyzacja uczy wypowiedzi... także naukowych. Wymusza i ułatwia odejście od rytuału i pomaga skupić się na sensie wypowiedzi. Ułatwia dostrzeżenie.. słuchaczy. Z całą pewnością naukowcy powinni próbować wypowiadać się poza swoim, wąskim gronem. Bo wtedy lepiej będą mówili i pisali... treści naukowe!

fot. Fotolia.com

Uczelnie

Coraz częściej można słyszeć o mniejszej liczbie studentów na polskich uczelniach, o dziurze demograficznej, która pustoszy sale wykładowe i sprawia kłopoty finansowe wielu uczelniom. Ale napiszę przewrotnie - studentów wcale nie jest mniej, może nawet więcej. I postaram się to uzasadnić.

(C) Edunews.pl

Przyszłość edukacji

Podwaliny pod współczesny system oświatowy położone zostały w pierwszej połowie XIX w., kiedy w państwie pruskim wprowadzono obowiązek szkolny a samą szkołę zorganizowano na podobieństwo fabryki. Nauczyciele stali się obsługiwaczami pasa transmisyjnego przekazującego wiedzę z podręczników do kajetów a sami uczniowie – obiektami do formowania w oparciu o sztywno ustalone normy jakości. Mieli się ćwiczyć w dyscyplinie i punktualności wedle jasnych i jednolitych dla wszystkich programów.

fot. Fotolia.com

Przyszłość edukacji

Dlaczego w fińskiej szkole uznano, że nauczanie przedmiotowe należy uzupełnić nauczaniem tematycznym? Publikujemy fragmenty wywiadu z panią Kirsti Kauppi, Ambasadorem Finlandii w Stanach Zjednoczonych, który stanowi ciekawe odniesienie do celów związanych z edukacją, wyznaczonych sobie przez ONZ we wrześniu 2015 (UN 2030), w kontekście szerszych celów społecznych takich jak pokój, dobrobyt i świadomość środowiska naturalnego.

fot. Fotolia.com

Przyszłość edukacji

Współczesny świat w coraz mniejszym stopniu jest pewny i przewidywalny. Coraz częściej jesteśmy zaskakiwani różnymi zjawiskami i wydarzeniami, których nie potrafiliśmy przewidzieć. W takim świecie powinniśmy zwracać uwagę na to, że edukacja musi prowadzić nieprzerwanie do nabywania nowych umiejętności, które pozwolą adaptować się do ciągle zmieniających się warunków – uważa Mark Prensky, amerykański pisarz, badacz mediów i internetu, specjalizujący się w tematyce edukacyjnej.

fot. Witold Kołodziejczyk

Przyszłość edukacji

Można stworzyć w istniejącym systemie szkolnictwa placówki oświatowe, które choć publiczne, wcale nie są zorganizowane tak samo, jak większość szkół. Wszystko zależy od koncepcji szkoły, wizji i siły organizatorów, którzy swoją wizję wprowadzają w czyn. Potrzebujemy edukacji dla nowej epoki? To ją spróbujmy wymyśleć. Wystarczy „tylko” zrozumieć, po drugie chcieć, a po trzecie wykonać.

fot. Fotolia.com

Przyszłość edukacji

Jaka będzie Polska za 10 lat? Czy Polska za dekadę będzie to pechowiec czy szczęściarz Europy? Wczoraj ukazał się ciekawy Raport ośrodka dialogu i analiz THINKTANK, w którym zaprezentowano wyniki trwającego ponad 1,5 roku projektu „RE-WIZJE. Jak w najbliższej dekadzie zmieni się państwo, rynek, praca, edukacja, styl życia i miejsce Polski w Europie”.

fot. Fotolia.com

Przyszłość edukacji

Kiedyś sprawa była w miarę prosta. Wchodził do klasy nauczyciel, sprawdzał listę obecności i zaczynał mówić, robiąc ewentualnie przerwy na pytania lub zwrócenie uwagi uczniowi, który nie słuchał lub się wygłupiał. Po mniej więcej czterdziestu minutach mówienia dzwonek oznajmiał koniec monologu i uczniowie wychodzili z sali „kończąc“ się uczyć. No ale pojawiła się technologia i wszystko się pomieszało...

André Stern, który nigdy nie chodził do szkoły, przekonuje, że zabawa jest najskuteczniejszym narzędziem do uczenia się, a rozwój dziecka leży w jego naturze. W swojej najnowszej książce pt. „Zabawa. O uczeniu się, zaufaniu i życiu pełnym entuzjazmu” zachęca do bezwarunkowego zaufania dziecku.

„Mądre bajki z całego świata” to 16 niezapomnianych opowieści, których akcja toczy się od Timoru Wschodniego po Polskę! A do tego wspaniali artyści, którzy zgodzili się przeczytać te bajeczne historie. Jest to książeczka pełna rysunkowych zadań dla dzieci, w której na najmłodszych czekają też naklejki oraz mapa świata. Pieniądze ze sprzedaży przeznaczone zostaną na wsparcie dla dzieci dotkniętych przemocą.

Trudności w porozumiewaniu się z dorosłymi, łamanie reguł, narażanie się na ryzyko, niechęć do sprawdzonych metod rozwiązywania problemów, kłopoty z zasypianiem... To tylko niektóre z elementów codzienności nastolatka, dodatkowo stojącego dzisiaj w obliczu problemów i zadań, z którymi nie mieliśmy do czynienia w historii naszego gatunku. Jaki jest praktyczny sens etapu życia, w którym wszystko robimy inaczej niż trzeba?

Rozwijaj w swoim dziecku dobre nawyki od dzieciństwa. Nakładem Wydawnictwa Znak ukazała się książka Seana Coveya pt. "7 nawyków szczęśliwego dziecka". Zrozumiałym dla dzieci językiem tłumaczy sens pracy nad sobą, skupiając się na dobrych metodach, zawiera również porady dla rodziców, jak wspierać dziecko i budować poczucie jego własnej wartości.

Kolejne reformy i próby udoskonalenia systemu edukacji w Polsce wcale nie sprawiają, że szkoły stają się lepsze. Rodzice, nauczyciele i wreszcie uczniowie mają tylko wrażenie pogłębiającego się chaosu (nazwa ruchu „NIE dla chaosu w szkole” nie wzięła się z niczego). Wiele osób obserwujących edukację nie waha się porównywać współczesnej szkoły do koszar czy więzienia. Dokąd zatem zmierza polska szkoła? Czy na pewno w dobrym kierunku?

Wizyta w muzeum to nie tylko dawka wiedzy na temat kultury materialnej i niematerialnej danego regionu, ale może to być także dobra zabawa kształtująca twórcze umiejętności, wspomagająca kreatywność, prowadząca do integracji uczestników biorących udział w lekcjach muzealnych. Ciekawa i zróżnicowana forma zajęć przemawia za tym, że wizyta w muzeum nie jest koniecznością. Staje się miejscem, gdzie w interesujący i atrakcyjny sposób można spędzić czas, łącząc naukę z zabawą.

Edunews.pl oferuje cotygodniowy, bezpłatny (zawsze) serwis wiadomości ze świata edukacji. Zapisz się:
captcha 

Ostatnie komentarze