Ze świata edukacji
Więcej
Przemoc rówieśnicza jest jednym z najpoważniejszych problemów wpływających na bezpieczeństwo i dobrostan dzieci i młodzieży w Polsce. Najnowszy raport „RÓWIEŚNICY 2026” Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę pokazuje, że przemoc pozostaje powszechnym doświadczeniem młodych ludzi, zarówno w wymiarze offline, jak i online. Aż trzy czwarte polskich uczniów deklaruje doświadczenie cyberprzemocy, a nadal powszechna pozostaje także przemoc fizyczna (63%).
Postrzegamy najczęściej nauczycieli w szkole jako osoby, których zadaniem jest po prostu uczyć nasze dzieci i wspierać w rozwoju. Ale zupełnie nie dostrzegamy, że w zakresie ich obowiązków jest znacznie więcej zadań daleko wychodzących poza nauczanie, a lista zadań i odpowiedzialności rośnie z roku na rok. Między innymi ministrowie lub urzędnicy odpowiedzialni za oświatę wymyślają nowe przepisy lub wymagania pozadydaktyczne, a ciężar wykonania jest zazwyczaj przerzucany na szkołę. Oczywiście najczęściej bez dodatkowego wynagrodzenia i wsparcia. Wpływa to na dobrostan nauczycieli, a wpływ ten znajduje potwierdzenie w badaniach.
Co jest lepsze: pisanie odręczne, czy na klawiaturze? Pisanie na klawiaturze może być szybsze, ale badania pokazują, że pisanie odręczne efektywniej angażuje nasz mózg. W tym artykule o kilku badaniach dotyczących pisma ręcznego.
Polska oświata stoi przed bezprecedensowym wyzwaniem demograficznym. W ciągu najbliższych 10 lat prawdopodobnie 1500–2500 szkół może zostać zamkniętych lub przekształconych w inne placówki, głównie na obszarach wiejskich i w województwach najbardziej dotkniętych zmianami demograficznymi (świętokrzyskie, warmińsko-mazurskie, lubelskie, lubuskie). Symptomy niżu widzimy już dziś w przedszkolach, ale jego szczyt przypadnie na lata 2029–2034 – czytamy w ekspertyzie Niż demograficzny w polskiej oświacie. Wyzwania dla państwa, samorządów i szkół, przygotowanej przez Sieć Organizacji Społecznych dla Edukacji.
Tuż przed maturą ukazał się krótki raport zbierający głosy uczniów o trudnościach w przygotowaniach do egzaminu ósmoklasisty i matury oraz o tym, jakiego wsparcia najbardziej potrzebują. O potrzeby i oczekiwania na etapie przygotowań do egzaminów kończących etapy kształcenia zapytała uczniów firma Vulcan.
Bip, bip!!! Znamy to dobrze wszyscy. Przyzwyczailiśmy się już do piszczących gadżetów, pewnie lekceważymy fakt, że zazwyczaj odrywamy się od innych spraw, aby spojrzeć co tam piszczy w sieci… Z przeprowadzonych przez naukowców francuskich i szwajcarskich eksperymentów badawczych ze studentami wynika, że otrzymanie powiadomienia, które może mieć emocjonalne znaczenie dla właściciela smartfona, zakłóca koncentrację osoby pracującej nad zadaniem na około siedem sekund.
Czy w ślad za smartfonami, również tablety i laptopy będą zabronione w szkołach? Jeszcze jesteśmy daleko od takiego rozwiązania, ale na świecie dyskusja na temat skuteczności cyfryzacji w edukacji się już rozpoczęła, a nawet w niektórych miejscach na świecie nawet podjęto już poważne decyzje na poziomie władz krajowych czy lokalnych.
Jak w świecie pełnym łatwej i szybkiej rozrywki budować zdolność do refleksji i krytycznego myślenia
Tam, gdzie zanika zdolność krytycznego myślenia, ludzie stają się coraz bardziej podatni na propagandę, perswazję, oddziaływania o charakterze politycznym i marketingowym - mówi Tomasz Stawiszyński, filozof, publicysta i eseista. Jednocześnie wskazuje remedium, jakim okazuje się… czytanie książek.
Według analiz UNESCO zakazy lub krajowe ograniczenia używania telefonów w szkołach szybko się rozprzestrzeniają. W czerwcu 2023 roku takie regulacje miało 24% krajów, na początku 2025 roku było to już 40%, a według monitoringu z marca 2026 roku 114 systemów edukacyjnych, czyli 58% krajów świata, wprowadziło krajowy zakaz lub istotne ograniczenia dotyczące używania telefonów w szkołach[1]. Oto przegląd strategii w różnych krajach.
Czytam artykuł prof. Czachorowskiego[1], zgadzam się niemal z każdym słowem, docieram do końca i łapię się na tym, że… mam ochotę napisać tekst polemiczny, a może raczej uzupełniający, bo szczęśliwie nie należy on do popularnego ostatnio gatunku publicystyki okołooświatowej, proponującego powrót do „naturalnego uczenia się”, co mógłby sugerować lead. To raczej refleksja z perspektywy człowieka przyzwyczajonego do modelu lifelong learning, oczywistego dla Autora, ale… obcego dla zdecydowanej większości populacji.
Co roku publikowane są rankingi szkół średnich, które dla wielu rodziców i uczniów stają się jednym z najważniejszych źródeł informacji przy wyborze szkoły. Wysokie miejsce w zestawieniu jest często utożsamiane z wysoką jakością nauczania oraz większą szansą na sukces edukacyjny.
Dosyć często podczas dyskusji nad autonomią szkoły i nauczyciela wybrzmiewa, mniej lub bardziej wprost, podejście do niej jakby to była łaska czy dobrodziejstwo hojnej władzy, która szkołom/nauczycielom taki benefit (dla ich przyjemności i „dobrostanu”!) zapewnia. Otóż nic bardziej mylnego. Autonomia szkół i nauczycieli to w pierwszej kolejności interes(!) społeczeństwa występującego w imieniu i za pieniądze państwa. O ile im oczywiście obywatelom zależy na efektywności osiągania stawianych edukacji celów.
Po dziewięciu miesiącach wytężonej pracy nastał wyczekiwany przez wielu czerwiec. Ludzie wokół cieszą się z pięknej pogody i zbliżających się wakacji, a w szkole rozpoczyna się szalony maraton i walka z czasem. Gdybym chciała opisać ten miesiąc przy pomocy slangu młodzieżowego, określiłabym go mianem stanu umysłu. To taki czas, kiedy uczniowie nagle przypominają sobie, że istnieje coś takiego jak oceny, które na dodatek można poprawić.
Tsunami komentarzy przetoczyło się w Internecie po ujawnieniu, że na skutek interwencji Rzeczniczki Praw Dziecka w Pszczynie zapanuje równość i żadne dziecko uhonorowane(!) świadectwem z biało-czerwonym paskiem nie dostanie w prezencie porcji lodów w lokalnej lodziarni, choć tak właśnie działo się od ćwierć wieku. Pozostał mi po nim gruby pokład niezbyt pięknie pachnących przemyśleń. Podzielę się z nimi, z góry zastrzegając, że nie mam zamiaru roztrząsać tej konkretnej sytuacji, zachowania i pobudek jej aktorów, ale spróbuję na tej kanwie pokazać od strony pedagogicznej krzywdę, jaką robimy całej populacji młodych, w szlachetnej i słusznej intencji ulżenia doli tych, którzy bez swojej winy zostali poszkodowani przez los.
Inspiracją do napisania tego tekstu stał się artykuł Ethana Mollicka pt. Choosing to Stay Human, opublikowany na blogu One Useful Thing[1]. Autor stawia w nim pytanie, które wydaje się dziś jednym z najważniejszych pytań edukacyjnych i pyta, co możemy przekazać sztucznej inteligencji, a co powinniśmy zachować jako przestrzeń ludzkiego myślenia, decyzji, odpowiedzialności i autentycznego głosu.
Przy minimalnym tylko rozgłosie procedowany jest właśnie projekt rozporządzenia MEN[1], zmieniającego niektóre regulacje dotyczące oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów. Zmiany dotyczą kilku obszarów działalności szkoły i choć są wycinkowe, to w większości dość istotne, więc warto się z nimi zapoznać. Omówię je tutaj w kolejności, jaką przyjęto w uzasadnieniu[2], które zdecydowanie ułatwia ich ogarnięcie i rozszyfrowanie intencji autorów.
Ile jeszcze plasterków trzeba przykleić, zanim wreszcie przyznamy, że to nie jest leczenie? Podczas mojego ostatniego „bliskiego spotkania trzeciego stopnia” z systemem ochrony zdrowia, miałam czas nadrobić lektury dotyczące rodzimej edukacji. NFZ, chcąc nie chcąc, wspiera rozwój czytelnictwa kolejkowego. Ale ad rem.
Wokół reform edukacji narasta coraz więcej krytyki, niezadowolenia i frustracji. Słyszymy, że czegoś zabrakło w podstawach programowych, że ocenianie powinno służyć rozwojowi, że w szkole jest za dużo ideologii. Dyskutujemy o pracach domowych, dzwonkach, smartfonach, sztucznej inteligencji, relacjach, profilach absolwenta, autonomii nauczyciela i autonomii szkoły.
Podcasty to audycje dźwiękowe, których odcinki ukazują się regularnie i można je odsłuchać za pomocą urządzenia mobilnego, zdobywają coraz większą popularność w naszym kraju. Podczas gdy w krajach anglosaskich, np. w USA czy Kanadzie, podcasty ugruntowały już swoją pozycję, w Polsce świadomość tego, czym jest podcast oraz dostępność szerokiej bazy podcastów na różne tematy wciąż się dopiero tworzy.
Każdy z nas może mieć wpływ na zmianę edukacji szkolnej. Wystarczy tylko… zacząć współpracować, przygotowywać małe i duże zmiany w szkole oraz wdrażać je w życie. Proste? No nie, nie takie proste, ale na pewno jest to możliwe. Jeśli tego naprawdę chcemy, zacznijmy zmiany w edukacji od naszej szkoły, w której uczymy lub do której chodzą nasze dzieci.
Jak sobie radzimy w szkole z "trudnymi" zachowaniami uczniów? Jak reagować, jak poszukiwać najlepszego rozwiązania? Co warto, a czego nie warto robić - o tym opowiadał w webinarze Superbelfrzy Nocą #31 Prof. UAM dr. hab. Jacek Pyżalski z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Badania naukowe są raczej zgodne w ocenie wpływu muzyki na rozwój mózgu małego dziecka – jest on jak najbardziej pozytywny. Z drugiej strony od wielu lat można zaobserwować powolny regres edukacji muzycznej w szkole – uznano chyba, że to zbyt trudne i kosztowne kształcić nauczycieli muzyki, nie mówiąc już o wyposażeniu szkół w instrumenty muzyczne. Czy warto jeszcze uczyć muzyki? Co robimy dobrze, a co źle?
Próbujmy zmienić sposób patrzenia na edukację szkolną. Zazwyczaj myślimy o szkole w perspektywie kariery dzieci – pokonują one kolejne etapy kształcenia, osiągając pewne odgórnie ustalone standardy , idą dalej do kolejnej szkoły, kończą edukację szkolną i… wtedy może właśnie pojawić się rozczarowanie – że ten wyidealizowany świat, który obiecywała nam szkoła nie istnieje. I trzeba sobie w nim radzić i uczyć się wszystkiego od nowa. I wówczas te nasze „dorosłe dzieci” już zupełnie inaczej patrzą na szkołę.
To czego najbardziej potrzebujemy w relacjach nauczyciele (szkoła) – rodzice to: otwartości na współpracę, dialogu i współpracy, zaufania i szacunku do siebie. Ze szczególnym naciskiem na zaufanie. Bez tego nic lub niewiele da się w szkole zrobić.
Nieobecność naukowców w sieci sprawia, że lukę wypełnią inni „eksperci”, szerząc narracje spiskowe czy treści pseudomedyczne – powiedział PAP popularyzator nauki i chemik, dr inż. Konrad Skotnicki, znany jako Doktor z TikToka. Dodał, że warto z nauką wejść do miejsc, gdzie młodzi i tak są obecni.
15 lutego minęły dwa lata od wejścia w życie ustawy o ochronie małoletnich, która w sposób systemowy wzmocniła ochronę dzieci przed przemocą i nałożyła na szkoły, przedszkola, organizacje społeczne oraz inne podmioty pracujące z dziećmi obowiązek wdrożenia Standardów Ochrony Małoletnich. To dobry moment na zastanowienie się, czy przyjęte rozwiązania spełniają swój cel.
Obserwujemy kryzys zaufania w pokoleniu Z. Młodym trudno odróżnić w mediach prawdę od fałszu. Jednak im ktoś ma bardziej rozwiniętą wiedzę, tym trudniej ulegnie manipulacji – mówi w wywiadzie z PAP dr Artur Urbaniak z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza (UAM) w Poznaniu.
Im dłużej zajmuję się edukacją, tym więcej dostrzegam elementów i zależności, które na siebie silnie wpływają. Niektóre z nich mogą być hamulcem dla wielu zmieniaczy rzeczywistości szkolnej. Z niektórymi da się żyć i je omijać, żeby realizować własne pomysły i osiągać cele, czyli potocznie mówiąc – „robić dalej swoje”. Jak zatem zmieniać szkołę i uczenie (się)?
Sztuczna inteligencja (AI) już dziś rozwiązuje problemy, z którymi ludzkość mierzyła się od dekad – uważa prof. Włodzisław Duch z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika (UMK). Dodaje, że AI może też przyczyniać się do powierzchownego postrzegania świata, jeśli nie wprowadzimy odpowiedniej edukacji.
Czasami można odnieść wrażenie, że kategorie „bullying” i „przemoc rówieśnicza” stosowane są zamiennie. Czy rzeczywiście oznaczają to samo? Rozmawiamy o tych zjawiskach z Anetą Derdą z Centrum Edukacji Obywatelskiej.
