Wszystkie znaki na niebie i ziemi…

(C) Edunews.pl

Narzędzia
Typografia

Myślę, że każdy z nas dostrzega w życiu różne znaki, które mają jakieś symboliczne znaczenie i nas zastanawiają. Takie znaki dotyczą także edukacji. Otóż po nocy tej, w której większość parlamentarna w Sejmie RP przyjęła ustawę o zmianie systemu oświaty (przez wielu nazywaną pieszczotliwie ustawą o deformie oświaty), odwiedzałem jedną z wrocławskich szkół. I tam natknąłem się, zaraz po wejściu na tablicę, którą widzicie w zdjęciu powyżej. Znak to czy nie znak?

Jeśli uczymy dzisiaj tak jak uczyliśmy wczoraj, okradamy naszych uczniów z jutra – John Dewey

Proszę zwrócić uwagę, że słowa te Dewey powiedział 100 lat temu! A jednak nie straciły nic na wartości.

Ma rację Witold Kołodziejczyk (O lepszą edukację...) zwracając uwagę na to, że symptomy kryzysu w polskiej szkole widoczne są od dawna. Jak dotąd praktycznie żaden z polityków się tym nie przejmował, zaś problemy, którymi od lat MEN udaje, że się zajmuje, są czwartorzędnego dla edukacji znaczenia. No to dziś mamy zgniłe jajo, bo nie dość, że polska szkoła nie była doskonała, to teraz będzie dalej niedoskonała, ale w dodatku w mega-turbulencjach. I nie widać „światełka w tunelu”, żeby coś mogło się poprawić szybko, bo zaklinanie rzeczywistości i czary-mary minister Zalewskiej nie mogą dać niestety nadziei na zmianę.

Mamy do czynienia z edukacyjną kontrreformacją – jako obserwator tych zmian ciekaw jestem, kiedy pojawi się w szkołach edukacyjna Inkwizycja. A może już tam jest?

Przedstawione przez MEN propozycje nowych podstaw programowych wskazują na powrót do uczenia się opartego na wkuwaniu. Tryumfalny powrót metody 3xZ (zakuć, zapamiętać, zapomnieć) nie tylko nie pozwoli realizować śmiałych pomysłów na innowacyjną Polskę, jaką proponuje minister Morawiecki, ale w ogóle jakichkolwiek sensownych pomysłów prorozwojowych. Ciekaw jestem czy minister Morawiecki w ogóle spróbował przejrzeć, jakie zgniłe jajo podrzuca mu resort edukacji. Jak mamy kształcić logicznie myślącą, przedsiębiorczą, kreatywną i komunikatywną osobę, która ma pchać innowacyjną Polskę do przodu, jeśli nasz system kształcenia wg MEN ma polegać na gromadzeniu (w dużej mierze bezużytecznej) wiedzy? Niestety, jest ryzyko, że dzięki ministrze Zalewskiej będziemy jednak okradać uczniów z jutra.

Zmiana struktury szkolnictwa niesie za sobą ogromne koszty – są to pieniądze w sumie wyrzucone w błoto, ponieważ finansują jedynie wymianę tabliczek, dokumentów, odprawy osób zwalnianych ze szkół oraz dostosowania szkół do nowej struktury. Gdyby je przeznaczyć na rzeczywiste a nie papierowe poprawienie jakości nauczania, faktycznie byłaby dobra zmiana w edukacji. Ale zapomnijmy o tym, dobrej zmiany nie będzie. Nadal nauczyciele nie będą mogli się doszkalać zgodnie z własnymi potrzebami (słyszeliśmy setki historii o tym, że w szkołach „nie ma pieniędzy” na finansowanie kosztów szkoleń, które nauczyciele uznają za potrzebne, natomiast jakimś cudem zawsze znajdują się pieniądze na szkolenie, do których nauczyciele są przymuszani, choć są bezwartościowe; co więcej zwiększy się teraz liczba tych drugich, no bo kto teraz nie przyjedzie na wydarzenie firmowane przez Kuratora Oświaty…).

Pamiętam dyskusje i spory toczone kilka lat temu przy wprowadzaniu jeszcze obecnie obowiązującej podstawy programowej (poświęciliśmy temu nawet wpis, warto przeczytać: Nowa podstawa programowa starego nauczania). Ona też została „skopana”. Parę lat minęło, a niczego się nie nauczyliśmy, wręcz odnotowujemy regres. Zdaniem praktyków, którzy znają system kształcenia "od podszewki" podstawa programowa (cała!) dla danego etapu kształcenia powinna mieścić się na jednej kartce A4... Bo tyle dokładnie potrzebujemy „złotych myśli” od MEN… Raczej bez szans na takie podejście. Ponownie fundujemy nauczycielom szczegółowe wytyczne, czego mają uczyć, przyczyniając się do "kreatywnej księgowości" nauczania...

Tymczasem…

…radosna „tfurczość” MEN nie wróży dobrze polskiej szkole:

Przedstawiony do prekonsultacji projekt podstawy programowej jest niespójny, nielogiczny, z licznymi błędami, także natury językowej i terminologicznej. Wykazuje niekompetencje zespołu autorskiego, szczególnie jeśli chodzi o metodykę przedmiotową i psychologię rozwojową. Preferowana jest wiedza, a niedostosowanie jej zakresu do możliwości poznawczych uczniów spowoduje, że będzie przyswajana biernie i pamięciowo. Nastąpi powrót do „encyklopedyzmu”; twórcze, refleksyjne, krytyczne korzystanie z wiedzy będzie poza zasięgiem większości uczniów. Ponadto treści kształcenia są przestarzałe, oddają rzeczywistość kulturowo-komunikacyjną sprzed 50 lat. Lekcje języka polskiego zostaną oderwane od rzeczywistości, w której żyje współcześnie człowiek. Będą postrzegane jako skansen, co wpłynie negatywnie na postawy motywacyjne uczniów. Zaproponowany dokument wprowadzi chaos do edukacji polonistycznej, tym samym wymaga gruntownej zmiany, a przede wszystkim odwołania się do aktualnej wiedzy, w tym także (a może nawet przede wszystkim) z zakresu dydaktyki języka polskiego. – Rada Języka Polskiego przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk o propozycji podstawy do języka polskiego w klasach IV-VIII szkoły podstawowej (pełna opinia)

Podstawa Programowa ignorująca możliwość budowania przez uczniów np. przyrządów pomiarowych, nawet b. skomplikowanych (np. tanie przyrządy budowane w ramach programów Rasberry Pi) i ich wykorzystania w prowadzeniu interesujących i umożliwiających zrozumienie współczesnej nauki – a nie czasowe zapamiętania regułek i definicji potrzebnych do zaliczenia kolejnych sprawdzianów czy egzaminów – okaże się równie nieprzydatna w podniesieniu poziomu intelektualnego i cywilizacyjnego naszej społeczność jak wiele uprzednich propozycji z lat 60-tych i późniejszych (…) Jeżeli zrozumie się edukację jako proces niemal ustawicznego kształcenia, w którym poznawanie świata ma przynieść radość, a nie być zadekretowanym obowiązkiem, to dokumenty takie jak Podstawa muszą być zupełnie inaczej konstruowane. Przede wszystkim ze znacznie głębszym zrozumieniem struktury nauki i jej roli odgrywanej w naszej cywilizacji. Frazesy, a przede wszystkim błędy merytoryczne, są w nich nie do zaakceptowania. – prof. Łukasz Turski, przewodniczący rady programowej Centrum Nauki Kopernik o propozycji podstawy programowej do fizyki w klasach IV-VIII szkoły podstawowej (pełna opinia).

Niektóre wprowadzone zmiany budzą nasz głęboki niepokój. Zauważamy na przykład zniknięcie wielu wymagań o charakterze przekrojowym, integrującym wiedzę, co sprawia, że szkolna biologia staje się zbiorem faktów do nauczenia się na pamięć, w mniejszym stopniu natomiast jest narzędziem do wyjaśniania otaczającego świata. – Komitet Biologii Środowiskowej i Ewolucyjnej Polskiej Akademii Nauk o propozycji podstawy programowej do biologii w klasach IV-VIII szkoły podstawowej (pełna treść stanowiska).

Czekamy na kolejne opinie…

Warto jeszcze jedno zdanie zacytować:

Uzasadnienie proponowanych zmian nie wskazuje niestety na żadne przesłanki, mające charakter długofalowej, przemyślanej polityki państwa w sprawach edukacji – stanowisko Konfederacji Rektorów Akademickich Szkół Polskich w sprawie zmian w systemie oświaty (pełne stanowisko)

 

(Notka o autorze: Marcin Polak jest twórcą i redaktorem naczelnym Edunews.pl, zajmuje się edukacją i komunikacją społeczną, realizując projekty społeczne i komercyjne o zasięgu ogólnopolskim i międzynarodowym. Jest również członkiem grupy Superbelfrzy RP).

 

Jesteśmy na facebooku

fb
Edunews.pl oferuje cotygodniowy, bezpłatny (zawsze) serwis wiadomości ze świata edukacji. Zapisz się:
captcha 

Ostatnie komentarze

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie