Europejski kanał Euronews prowadzi ogólnoeuropejską kampanię #Europeanheros (Europejscy bohaterowie), w której przedstawia ludzi wykonujących różne zawody, których działania wpływają na jakość życia w różnych krajach Europy. Jedną z laureatek tej kampanii została właśnie polska nauczycielka chemii z Krakowa, Małgorzata Kulesza.

W wolnym społeczeństwie powinniśmy zadbać o to, aby szkoła uczyła i wychowywała osoby, które będą odpowiedzialnymi członkami swoich społeczności. Żyjemy już ponad 25 lat w wolnej Polsce. Ale nie wystarczy mieć wolność, trzeba z nią coś mądrze robić. Powinniśmy tę wolność zacząć już przekuwać w odpowiedzialność – mówił Jarek Szulski otwierając konferencję INSPIR@CJE 2018.

Czy dyrektorzy i nauczyciele lubią innowacje? Oczywiście. Innowacje są szalenie modne. Każda szkoła chce być innowacyjna. Jeśli jednak przyjrzymy się, co się za tym kryje, to się okaże, że pożądana innowacja zbyt często rozumiana jest raczej jako przemalowanie ścian na "oczojebne" kolory niż jako gruntowna przebudowa struktury lub praktyki.

Jeżeli polska szkoła ma odpowiadać na wyzwania zmieniającego się świata, a sami Polacy mają żyć na poziomie najbogatszych narodów, to system edukacji musi przejść głębokie przeobrażenia. Powinniśmy dać szkołom większą niezależność finansową, upodmiotowić rodziców i lokalną społeczność, a w szczególności lokalnych przedsiębiorców, kosztem centralnego nadzoru państwa i gmin – wynika z raportu „Szkoła dla życia. Kto zapłaci za nasze emerytury?” przedstawionego przez Warsaw Enterprise Institute i Związek Przedsiębiorców i Pracodawców.

Ostatnie dwa lata nie mogłem uczestniczyć w mojej ulubionej konferencji INSPIR@CJE. W tym roku wiedziałem, że kolejny rok diety bezinspiracyjnej może odbić się na moim dobrostanie i poziomie inspiranoliny w organizmie. Nie mogłem do tego dopuścić. Pojechałem. Wziąłem udział i z zachwytem odkryłem, że w tym świecie ciągłej zmiany INSPIR@CJE nie przestały inspirować. Były to ponownie, jak przed dwoma laty, dwa fantastyczne dni wspólnego świętowania tych, dla których DOBRE ZMIANY w edukacji to nie jest hasło politycznego PRu, lecz natura ich codziennej pracy.

Niezwykłe zjawisko rozkwitu różnego typu uniwersytetów trzeciego wieku, wyraźnie intensywniejsze na początku XXI wieku, skojarzyło mi się z glebowym bankiem nasion. Tylko w województwie warmińsko-mazurskim jest chyba już około 30 UTW, w całej Polsce ponad 800. Instytucje te spełniają różne funkcje: edukacyjną, społeczną, integracyjną, kulturalną, itd. Niewątpliwie są pozytywnym społecznie zjawiskiem. Mocno aktywizują tak zwaną prowincję.

Kodowanie staje się popularne także na etapie wczesnoszkolnym. Oto propozycja zabawy ortograficznej z kodowaniem. Jest nią szyfrowanka ortograficzna. Zabawa przebiega w dwóch etapach. W pierwszym etapie wszystkie zespoły odkodowują zaszyfrowane wyrazy, w II etapie szyfrują dla innego zespołu i odkodowują zagadkę od innego zespołu.

Nasza codzienność to narastający szum informacyjny. W takiej rzeczywistości musimy funkcjonować. Mamy coraz większy problem z selekcjonowaniem i odbiorem wiadomości nam przydatnych. Natłok tego co do nas dociera przytłacza i rozprasza. Media publiczne serwują seanse pogardy i propagandy, obrażające inteligencję odbiorcy. Jak ustrzec młodego człowieka od zafałszowanego obrazu, który choć atrakcyjny w odbiorze, nie pozostaje obojętny dla rozwoju intelektualnego, a i emocjonalnego?

Trwają Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej, więc nie może w naszej szkole zabraknąć działań z nimi związanych, przy okazji doskonalących pewne umiejętności, niwelujących dysfunkcje i wyrównujących deficyty w zakresie np. logicznego myślenia i orientacji przestrzennej.

Trwa rok związany z celebrowaniem 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. W związku z tym podejmujemy szereg aktywności, realizujemy projekty, organizujemy konkursy, które mają naszym uczniom tę tematykę przybliżyć.

Cyfrowy alfabetyzm, myślenie projektowe czy zdolność do współpracy wirtualnej to przykłady kompetencji przyszłości, których w najbliższych czasach wymagać będziemy od najmłodszego pokolenia. Szkole, która ma przygotować ich na czekające trudy, często brakuje narzędzi 
i inspiracji do wkroczenia w wirtualny świat. Na pomoc edukatorom i nauczycielom ruszają więc… roboty.

„Bądź jak Kolumb, nie bój się podróży w nieznane. To oczywiste, że nie wiesz, co odkryjesz. Na początku podróży nikt nie wie, kim stanie się dzięki niej. Nie bój się popełnić błędu, nie bój się zmieniać celu swojej podróży, nie bój się przeciwności. To stawanie się odkrywcą nadaje sens naszemu życiu.”

Nauczyciele polscy mogliby znacznie więcej skorzystać z wymiany z nauczycielami z innych krajów, gdyby tylko swobodniej posługiwali się językiem obcym, w szczególności angielskim. Czas wakacji to dobry moment na udział w kursach językowych, chociaż one są także organizowane w trakcie roku szkolnego, dzięki różnym programom europejskim i fundacjom. Taki kurs w wakacje - czas spędzony z innymi nauczycielami z innych krajów - to dobra inwestycja w siebie. O tym, dlaczego nauczyciele powinni korzystać z takich form kształcenia i jak, napisała w blogu Edukacja i inspiracje Monika Mikołajczuk.

Pośpiech, w jakim żyjemy, nowoczesność, za którą tak ciągle gonimy (zwłaszcza gdy chodzi o technologie), raczej nie sprzyja nam w poznawaniu bogactwa kultury polskiej, a zwłaszcza tych lokalnych obrzędów i zwyczajów, które towarzyszą nam od wieków. Wprawdzie latem częściej niż w innych porach roku trafiamy do różnych skansenów i muzeów, ale prawdopodobnie większość z nas nie jest świadoma istnienia różnych tradycji w poszczególnych regionach Polski. Warto je poznać. I właśnie o nich jest nowa, pięknie wydana publikacja familijna „Etnogadki. Opowiastki o dawnych obrzędach i zwyczajach”. Jak najbardziej do wykorzystania także przez nauczycieli w nauczaniu wczesnoszkolnym.

Być może niektórzy Czytelnicy pamiętają dowcip z czasów PRL-u, jak to wszyscy Polacy udają się na emigrację do lepszego świata, a ostatni przed wyjazdem gasi światło. Nieodparcie przychodzi mi on do głowy, gdy mowa dziś o polskich nauczycielach. Powiedzieć, że nastroje w tej grupie zawodowej są marne, to nic nie powiedzieć. Już teraz dopływ do niej młodych ludzi jest bardzo ograniczony i poważnie obawiam się, że w perspektywie zaledwie kilku lat po prostu zabraknie chętnych, by w naszym kraju uczyć dzieci. A powody tego stanu rzeczy są liczne i bardzo różnorodne.

Świat znajduje się w nieustannym ruchu i zmianie. Uczniowie, którzy opuszczają mury szkoły, idą w pewnym sensie w nieznane. Czy poradzą sobie w ciągle zmieniającej się rzeczywistości? Czy ich szkoła dała im możliwość zdobycia wiedzy i umiejętności, wykształciła postawy, które pozwolą im swobodnie funkcjonować w społeczeństwie i gospodarce XXI wieku? Czy szkoła także nie powinna się ciągle zmieniać, rozwijać, aby być jak najbliżej świata?

Po co jest uniwersytet? Czy tylko do prowadzenia badań, których efekty opublikowane zostaną w międzynarodowych czasopismach, praktycznie niedostępnych dla mieszkańców? Co roku na świecie publikowanych jest ponad 2,5 miliona publikacji naukowych. Naukowcy nie są w stanie przeczytać wszystkich nawet tych w swojej wąskiej specjalności...

Ruszyła tegoroczna edycja konkursu EDUinspirator, w którym po raz kolejny możesz podzielić się swoim sukcesem i zostać EDUInspiratorem 2018. Do konkursu można się zgłaszać do 20 lipca.

Ostatnie komentarze

Nadchodzące wydarzenia

Czytaj więcej

Grid List

Narodził się 13 lutego, dokładnie dziesięć lat temu. Jako dziesięciolatek ma się dziś całkiem dobrze i stara się być na tyle aktywnym, aby pozostać zauważonym w wielu szkołach i na uczelniach… Bardzo ceni sobie swoją niezależność i pewną równowagę, której tak często brakuje w dyskusji o polskiej edukacji (i nie tylko w edukacji). Uwaga! Dostrzega, że w otaczającym świecie edukacji jest bardzo dużo dobrych wiadomości i nie straszy złymi (jak duże i bardzo duże media). Na pewno ma wielu sympatyków i przyjaciół, zwłaszcza wśród polskich nauczycieli...

Dzisiaj będzie historia z życia wzięta. Adaś jest moim drugim dzieckiem. Jest to chłopczyk, który od samego początku swojego życia był świetnym obserwatorem otaczającego go świata. Jako młodszy brat bardzo ruchliwego Tomka… Adaś nie czuł w sobie zbyt wielkiej potrzeby stawania i przemieszczania się. Tomek swoje pierwsze biegi zaliczał w wieku 10 miesięcy. Adaś pierwsze kroki wykonał w 13 miesiącu swojego życia. Do skoków i biegów dojrzał tak naprawdę dopiero w 3 roku życia. Jednak każdą czynność ruchową, którą wykonywał… robił z dużą pewnością i świadomością ruchową.

Sezon ogórkowy jest latem. Jest to sezon na robienie ogórków w słoikach, czyli na zamykanie w nich lata. Nie wiem, czy lato lubi być zamykane, ale otwierane zimą z radością rozsyła swoje korniszonowe zapachy po całym domu. Taki sezon ogórkowy lubię bardzo...

Nauka przez działanie (learning by dooing) powinna być nieodłącznym elementem pracy każdego nauczyciela. Warto śledzić to, co w danym momencie jest „na topie”, obserwować zainteresowania uczniów i wykorzystywać zdobytą dzięki temu wiedzę w codziennej praktyce szkolnej. Stąd też w tym artykule podzielę się kilkoma pomysłami, które bez wątpienia uatrakcyjnią lekcje.

Edu-myśli-my

 
Uczenie się jest skarbem, który możemy zabrać ze sobą wszędzie.
[przysłowie chińskie]

Tablica ogłoszeniowa

  • Kalendarz roku szkolnego 2016/2017 (MEN)
  • Plakaty edukacyjne do klas lekcyjnych dużego formatu (A2) do pobrania tutaj.
  • Podsumowanie dotychczasowych konferencji z cyklu INSPIR@CJE dostępne jest w serwisie www.edudoskonalenie.pl.
  • W kanale Futuredu/Edunews.pl we Flickr.com dostępnych jest ponad 1000 zdjęć na licencji CC-BY mających kontekst edukacyjny.
  • W sklepie internetowym Edustore.eu można skorzystać z kilkudziesięciu e-zasobów dydaktycznych (ebooki, scenariusze, gry, filmy itp.).

Jesteśmy na facebooku

fb

Cookies

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Szkoła powszechna na pół online?

Narzędzia
Typografia
e-learningMożna prognozować w najbliższych dwóch dekadach zmianę modelu szkolnego w Polsce pod wpływem oddziaływania sił demograficzno-finansowych i rozwoju technologicznego. Wcześniej prawdopodobnie nastąpi również zmiana modelu nauczania. A to za sprawą rosnących zasobów edukacyjnych w Internecie i ich wykorzystania do nauki online, czyli e-learningu.
 
Chciałbym wrócić do tematów, o których już kiedyś pisaliśmy. Naukowcy Uniwersytetu Harvarda prognozują, że za 10 lat połowa zajęć w amerykańskich szkołach średnich może odbywać się w sieci. Przekonują, że jeśli szkoły chcą dalej pełnić swoją funkcję edukacyjną, powinny już inwestować w programy edukacji na odległość. W przeciwnym razie mogą stracić swoich tradycyjnych odbiorców. Czy taki sam scenariusz nie dotyczy Polski – przecież możemy mówić o pewnych trendach globalnych w edukacji, które może z pewnym opóźnieniem, ale na pewno dotrą do polskich szkół.

Profesor Clayton Christensen z Harvard Business School, autor książki „Disrupting Class“, dowodzi, że z racji postępu technologicznego i pod wpływem przełomowych innowacji (ang. disruptive innovation), szkoły nie mają przed sobą innej drogi rozwoju niż zmiana modelu nauczania i usprawnienie procesu edukacji.

Christensen proponuje, żeby szkoły wymyśleć na nowo, w bardziej innowacyjnym wydaniu - zbyt duże jest jego zdaniem ryzyko kosztownej porażki w wyniku zapaści całego systemu edukacji. Takie sytuacje występują w świecie biznesu i nic nie wskazuje na to, że inaczej może być z systemem szkolnictwa, który jest przecież formą usługi świadczonej przez wyspecjalizowane podmioty na rzecz konsumentów. Opierając się na danych z rynku amerykańskiego wykazuje, że szkoły publiczne w Stanach Zjednoczonych wydały już 60 miliardów dolarów na nowe technologie inwestując w zakupy sprzętu i oprogramowania. Ale to jest jego zdaniem tylko nowy i kosztowny dodatek do starego modelu, nie zaś faktyczna zmiana filozofii i sposobu nauczania przy wykorzystaniu najnowszych technologii.
 
W edukacji taką przełomową innowacją może okazać się e-learning na skalę masową. W samych Stanach Zjednoczonych liczba kursantów online wzrosła z 45 tysięcy w 2000 r. do 1 miliona w 2008 r. Nadejdzie taki moment, gdy szkoła zostanie zmuszona do konkurowania o swojego klienta z różnymi instytucjami edukacyjnymi działającymi także w oparciu o sieć.

Jest to zmiana modelu nauczania, na której nadejście powinniśmy się przygotować również w Polsce. Zmiana ta wydaje się być pozytywna, o ile tylko zadbamy o to, aby stworzyć bogate i wielowymiarowe zasoby edukacyjne dostępne online w języku polskim.

W takim modelu, obok tradycyjnych lekcji spędzanych fizycznie w szkole, uczniowie będą również mieć zajęcia online, których zadaniem będzie rozszerzać wiedzę z zakresu podstawowego lub oferować wiedzę ponadpodstawową, nie związaną z minimum programowym (przedmioty fakultatywne). Model nauczania w szkołach publicznych z istotnym komponentem e-learning będzie też rozwiązaniem tańszym dla systemu finansów publicznych, co w kontekście notorycznych kłopotów budżetowych może okazać się istotnym argumentem politycznym na rzecz takiej zmiany.

E-learning jest narzędziem, które w założeniach ma sprzyjać samokształceniu oraz samodzielnemu pogłębianiu wiedzy w preferowanych obszarach. Powinno pozwalać uczestnikowi szkoleń e-learning na dostosowanie tempa i narzędzi pracy do osobistego stylu uczenia się. Jest więc sposobem indywidualizacji i personalizacji nauczania. Wymaga jednak dużo samodyscypliny, którą nie zawsze posiadają uczniowie i studenci. Stąd, w nauczaniu formalnym, e-learning powinien być wykorzystywany dwojako:
»  przede wszystkim jako forma prowadzenia zajęć w sieci pod kierunkiem moderatora/tutora, który będzie pełnił rolę opiekuna kursu, ale jednocześnie przewodnika i doradcy, komunikując się z uczestnikami i umożliwiając jak najpełniejsze i efektywne wykorzystanie zaprojektowanych zasobów edukacyjnych;
»
jako forma uzupełniająca – do indywidualnego i samodzielnego studiowania (np. w ramach pracy domowej) – tu nie byłby potrzebny opiekun dostępny w każdej chwili. Użycie e-learningu w tej formie powinno być jednak ograniczone do małych porcji materiału połączonego z rozwiązywaniem zadań.

Wydaje się, że w systemie szkolnym nie możemy zrezygnować z obecności nauczycieli w kursach – po prostu model e-learningu wyłącznie do samodzielnej nauki w szkołach się nie sprawdzi (w profesjonalnych kursach szkoleniowych również jest to mało efektywna metoda nauki).

Czy w takim modelu e-learning może zastąpić całkowicie zajęcia realizowane fizycznie w szkolnej klasie? Eksperci rynku edukacyjnego najczęściej opowiadają się (dziś) za metodą mieszaną, czyli tzw. blended learning. Oznacza to, że mamy zajęcia, na których osoby uczące się spotykają się ze sobą fizycznie w jednym miejscu, realizują określone porcje programu (te, które wymagają omówienia w grupie), a potem pracują się sieci nad wybranym zaskresem materiału (samodzielnie lub w zespołach), niekoniecznie przebywając w szkole. Prawdopodobnie jednak dzień nauki uległby znacznemu rozszerzeniu, przy równoczesnej większej elastyczności czasu pracy, kształtowanemu według indywidualnych preferencji w komponencie e-learningowym.

Przy takim założeniu, również forma realizacji zajęć w klasie szkolnej powinna się zmienić – musi być bardziej elastyczna i dopasowana do indywidualnych preferencji uczniów. Mamy do czynienia z zupełnie innym ustawieniem sali, pracą w grupach (projekty), swobodnym dostępem do rozmaitych urządzeń elektronicznych, nauczycielem pomiędzy uczniami, a nie pod tablicą... Prawdopodobnie liczebność uczniów w klasie musiałaby być mniejsza niż dziś, aby zapewnić możliwość jednoczesnej pracy nauczyciela z wszystkimi uczniami (przyjmijmy, że powinna liczyć maksymalnie 16-18 uczniów, czyli 4-6 zespoły projektowe).

Za zmianą modelu nauczania idzie jeszcze jedna zmiana – społeczno-kuturalna. W takim modelu nauki szkoła staje się miejscem spotkań, nie zaś miejscem przesiadywania uczniów w określonych godzinach. Wizja szkoły jako miejsca spotkań jest bardzo atrakcyjna z punktu widzenia rozwoju społecznego. Przede wszystkim szkoła zyskuje na znaczeniu jako lokalne centrum edukacyjno-kulturalne. Wcale nie musi być zamykana po zakończeniu zajęć przez uczniów, lecz budynek i jego przestrzenie żyją swoim życiem dłużej. W tym modelu można sobie łatwo wyobrazić, że ze „szkoły“ korzystają nie tylko uczniowie, ale ich rodzice, organizacje pozarządowe, grupy nieformalne.

Prawdopodobnie większość krajów świata, w tym Polska, nie są jeszcze przygotowane do takiej zmiany w nauczaniu. To bardzo poważna przebudowa systemu oświaty, wymagająca wielu dostosowań w zasadzie wszystkiego, nie wyłączając pracy szkolnych woźnych. I nauczyciel i uczeń muszą być zarówno dobrze przygotowani do używania nowoczesnych narzędzi edukacyjnych, ale również świadomi swoich ról i oczekiwań, jakie stawia druga strona. W najbliższej dekadzie taka zmiana jest jednak jak najbardziej możliwa i można dostrzec wiele korzyści z takiego rozwiązania, np. po stronie kosztów, lepszej komunikacji w szkole, większego zaangażowania uczniów, większej współpracy w klasie i szkole. Wydaje się również, że w tym modelu nauczyciel jest w stanie szybciej dopasowywać się do zmieniających się technologii edukacyjnych – niwelowana jest luka cyfrowa, zmniejsza się dystans pomiędzy tzw. „cyfrowymi tubylcami“ i „cyfrowymi imigrantami“.
 
(Notka o autorze: Marcin Polak jest twórcą i redaktorem naczelnym Edunews.pl, zajmuje się edukacją i komunikacją społeczną, realizując projekty społeczne i komercyjne o zasięgu ogólnopolskim i międzynarodowym)