Złudna wiara w sprawczość słowa

fot. Fotolia.com

Narzędzia
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Przykład aktualny i znamienny, więc wykorzystam go do opowiedzenia o rzeczy znacznie ogólniejszej i ponadczasowej. Nowa władza mówi o wielkich planach i wielkich rzeczach, a to że nakręcony zostanie wielki, patriotyczny film w stylu hollywoodzkim (w domyśle, że będzie arcydziełem i miliony ludzi obejrzy), a to że napisana będzie nowa konstytucja na miarę XXI wieku, że wreszcie będziemy mieć dobrą edukację szkolną itd. Zamiary słuszne i szlachetne, ale trawa nie rośnie dlatego, że ją się ciągnie z entuzjazmem za źdźbła do góry.

Trawa rośnie dlatego, że się ją podlewa, nawozi, chroni przed zalaniem betonem itd. To nie wzniosłe pokrzykiwania, ale stworzenie dobrych warunków przesądza, że rodzą się rzeczy wielkie i dające sławę.

Każdego dnia wielu poetów pisze wiersze i zasiada do pisania z zamiarem stworzenia arcydzieła. Ile z nich w rzeczywistości jest arcydziełem? Ułamek promila? Podobnie z kompozytorami, malarzami. Początkowy silny entuzjazm, przekonanie o własnej wielkości i własne mniemanie co do słuszności zamiaru nie gwarantują sukcesu.

O wielkości filmu można powiedzieć po, a nie przed. Podobnie z przełomową konstytucją czy reformami. Żeby trawnik urósł, trzeba podlewać, nawozić, tworzyć dogodne warunki. Potrzebna wiedza przyrodnicza i cierpliwość. Zrobić swoje i czekać. Szarpanie za źdźbła spowoduje tylko pourywanie i zniszczenie, zadeptanie trawnika. „Nie entuzjazm i chęć szczera zrobi z ciebie oficera”, że się odwołam do dawnego sloganu, nieco sparafrazowanego.

Kiedy zapał wyprzedza wiedzę dochodzi do katastrofy. W pewnym sensie to syndrom młodości – brak wyobraźni co się może stać i brak dobrej oceny rzeczywistości, przy jednoczesnym entuzjazmie do dokonania czegoś wielkiego, przyczynia się do wypadków, kalectwa i śmierci. Entuzjazm i dobre intencje są ważne. Ale potrzebna jest też wiedza.

W omawianym przykładzie jest też ogromna wiara w sprawczość słowa: wystarczy coś powiedzieć (zrobimy wielki film) aby się ziściło. Wydać polecenia i pilnować czy zostanie zrobione. Wiara w magiczne działanie słowa, wypowiadanego jak zaklęcie w bajce o czarodzieju. Jeśli nie powstaje to poganiać kijem i szukać winnego. Tak jak w leninowskim Związku Radzieckim dość szybko rozgłoszono, że w miarę postępów rewolucji opór reakcji się wzmaga. Co było wytłumaczeniem braku wcześniej zadekretowanych sukcesów oraz pretekstem do wzmożenia terroru. Bo winny musi się znaleźć i musi być ukarany. Przecież wypowiedziane słowo było wzniosłe, więc nie w nim leży przyczyna niepowodzeń…

Podobnie dzieje się w edukacji. Wydaje się nam, że wystarczy powiedzieć czy napisać w programie, aby słowo stało się ciałem. Fałszywe słowo, nieadekwatne do sytuacji, nigdy nie staje się ciałem. Staje się jedynie powodem do frustracji. Entuzjazm, krzyki, poganianie kijem, kary itd. nie skutkują, gdy nie rozumie się zachodzących zjawisk. By skutecznie działać w edukacji potrzebna jest szeroka wiedza i umiejętności, a nie znajomość odpowiednich zaklęć (nawet, jeśli są to słowa uznane za ważne i wielkie, np. ojczyzna, patriotyzm itd.).

Jeśli coś nie działa tak, jakbyśmy chcieli trzeba się zastanowić i lepiej poznać zjawisko. Nawet szybkie, zdecydowane i z entuzjazmem podejmowane działania nie przyniosą sukcesu jeśli nie wynikają ze zrozumienia rzeczywistości.

 

Notka o autorze: Prof. dr hab. Stanisław Czachorowski jest biologiem, ekologiem, nauczycielem i miłośnikiem filozofii przyrody, pracownikiem naukowym Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Niniejszy wpis ukazał się na jego blogu Profesorskie Gadanie. Licencja CC-BY.