Edunews.pl oferuje cotygodniowy, bezpłatny (zawsze) serwis wiadomości ze świata edukacji. Zapisz się:
captcha 
I agree with the Regulamin

Ostatnie komentarze

Nadchodzące wydarzenia

Zakończone wydarzenia

INSPIR@CJE 2019 (27-28.06.2019)

> zobacz filmy z wystąpieniami prelegentów

***

INSPIR@CJE WCZESNOSZKOLNE 2019 (23-24.02.2019)

> zobacz filmy z wystąpieniami prelegentów

Czytaj więcej

Grid List

Edu-myśli-my

 
Uczenie się jest skarbem, który możemy zabrać ze sobą wszędzie.
[przysłowie chińskie]

Tablica ogłoszeniowa

  • TIK-owe plakaty edukacyjne do klas lekcyjnych dużego formatu (A2) do pobrania tutaj.
  • W kanale Futuredu/Edunews.pl we Flickr.com dostępnych jest ponad 1000 zdjęć na licencji CC-BY mających kontekst edukacyjny.
  • W sklepie internetowym Edustore.eu można skorzystać z kilkudziesięciu e-zasobów dydaktycznych (ebooki, scenariusze, gry, filmy itp.).

Jesteśmy na facebooku

fb

Cookies

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Laptopy w podstawówkach...

Narzędzia
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times
…ale jeszcze nie w polskich. My wolimy dyskutować, czy warto kupować komputery dla gimnazjalistów, czy nie, a tymczasem w Portugali rząd zadecydował o zakupie dla dzieci uczących się w szkołach podstawowych 500 tysięcy sztuk tanich laptopów Classmate PC firmowanych przez Intela.
 
narzędzia edukacyjne XXI wieku 

W Polsce sam pomysł wprowadzenia laptopów jako narzędzi edukacyjnych w klasach 1-6 wywołałby burzę wśród rodzimych autorytetów od edukacji. Już słyszę te głosy, że to za droga operacja, że zbyt szkodliwe dla psychiki, że niebezpieczne treści, że na pewno nie będą używane do nauki, lecz do zabawy, itd. (z podobnymi komentarzami mieliśmy do czynienia niedawno przy dyskusji czy wprowadzić angielski do szkół jako obowiązkowy, czy nie...). Ale to chyba już tak będzie: cyfrowi imigranci (i analfabeci) zawsze będą mieć trudności w zrozumieniu cyfrowych tubylców (Mark Prensky). My w Polsce po prostu cały czas mamy chyba przed nosem bliską perspektywę, nie myślimy natomiast 20-30 lat naprzód (brak strategii rozwoju kraju, o czym pisał nie tak dawno Krzysztof Rybiński w Newsweeku, patrz inny post bloga EDUNEWS.PL). A przecież tego typu inicjatywy to główny światowy trend społeczeństwa informacyjnego, w oparciu o który można budować społeczeństwo wiedzy. W Irlandii rząd wspólnie z Apple wprowadzili program edukacji cyfrowej do ponad 3000 szkół podstawowych, dzięki czemu dzieci uczą się od najmłodszych lat korzystania z komputera i multimediów. Inicjatywa “Jeden laptop dla jednego dziecka” (OLPC, One Laptop Per Child) z poparciem ONZ ma coraz większy zasięg (do maja 2008 r. przekazano ubogim dzieciom już 600 tysięcy sztuk); w Stanach Zjednoczonych kolejne władze lokalne decydują się o wprowadzeniu na swoim terytorium lokalnych programów „Laptop dla każdego ucznia”, zaś rząd indyjski ogłosił niedawno, że jego ambicją jest uruchomienie produkcji masowych komputerów po 10 dolarów za sztukę – ponieważ każdy obywatel, mały czy duży, powinien być przygotowany do społeczeństwa informacyjnego.
Obserwując rodzime działania (zaniechania działań?) kolejnych rządów, dochodzę do wniosku, że w Polsce aby zrobić prawdziwą XXI wieczną reformę edukacji, a nie tylko sztukować pomysły z minionego wieku, trzeba przede wszystkim mieć: po pierwsze umiejętność widzenia świata o dekadę naprzód, po drugie odwagę działania wbrew interesom partii politycznych i związków zawodowych nauczycieli, a może nawet także samych nauczycieli czy osób zajmujących się edukacją. Polska edukacja cały czas czeka na swojego Balcerowicza, który wywróciłby dotychczasowy system i narzucił nową koncepcję oświaty, dzięki której za dziesięć lat potrafilibyśmy dorównać na przykład Brytyjczykom czy Finom. No, to chyba jeszcze poczekamy...

…ale jeszcze nie w polskich. My wolimy dyskutować, czy warto kupować komputery dla gimnazjalistów, czy nie, a tymczasem w Portugali rząd zadecydował o zakupie dla dzieci uczących się w szkołach podstawowych 500 tysięcy sztuk tanich laptopów Classmate PC firmowanych przez Intela.
 
narzędzia edukacyjne XXI wieku 

W Polsce sam pomysł wprowadzenia laptopów jako narzędzi edukacyjnych w klasach 1-6 wywołałby burzę wśród rodzimych autorytetów od edukacji. Już słyszę te głosy, że to za droga operacja, że zbyt szkodliwe dla psychiki, że niebezpieczne treści, że na pewno nie będą używane do nauki, lecz do zabawy, itd. (z podobnymi komentarzami mieliśmy do czynienia niedawno przy dyskusji czy wprowadzić angielski do szkół jako obowiązkowy, czy nie...). Ale to chyba już tak będzie: cyfrowi imigranci (i analfabeci) zawsze będą mieć trudności w zrozumieniu cyfrowych tubylców (Mark Prensky). My w Polsce po prostu cały czas mamy chyba przed nosem bliską perspektywę, nie myślimy natomiast 20-30 lat naprzód (brak strategii rozwoju kraju, o czym pisał nie tak dawno Krzysztof Rybiński w Newsweeku, patrz inny post bloga EDUNEWS.PL). A przecież tego typu inicjatywy to główny światowy trend społeczeństwa informacyjnego, w oparciu o który można budować społeczeństwo wiedzy. W Irlandii rząd wspólnie z Apple wprowadzili program edukacji cyfrowej do ponad 3000 szkół podstawowych, dzięki czemu dzieci uczą się od najmłodszych lat korzystania z komputera i multimediów. Inicjatywa “Jeden laptop dla jednego dziecka” (OLPC, One Laptop Per Child) z poparciem ONZ ma coraz większy zasięg (do maja 2008 r. przekazano ubogim dzieciom już 600 tysięcy sztuk); w Stanach Zjednoczonych kolejne władze lokalne decydują się o wprowadzeniu na swoim terytorium lokalnych programów „Laptop dla każdego ucznia”, zaś rząd indyjski ogłosił niedawno, że jego ambicją jest uruchomienie produkcji masowych komputerów po 10 dolarów za sztukę – ponieważ każdy obywatel, mały czy duży, powinien być przygotowany do społeczeństwa informacyjnego.
Obserwując rodzime działania (zaniechania działań?) kolejnych rządów, dochodzę do wniosku, że w Polsce aby zrobić prawdziwą XXI wieczną reformę edukacji, a nie tylko sztukować pomysły z minionego wieku, trzeba przede wszystkim mieć: po pierwsze umiejętność widzenia świata o dekadę naprzód, po drugie odwagę działania wbrew interesom partii politycznych i związków zawodowych nauczycieli, a może nawet także samych nauczycieli czy osób zajmujących się edukacją. Polska edukacja cały czas czeka na swojego Balcerowicza, który wywróciłby dotychczasowy system i narzucił nową koncepcję oświaty, dzięki której za dziesięć lat potrafilibyśmy dorównać na przykład Brytyjczykom czy Finom. No, to chyba jeszcze poczekamy...