Menu Content/Inhalt

Artykuły promocyjne

  Ośrodek Rozwoju Edukacji zaprasza 
  do udziału w 
konkursach na

Newsletter






Logowanie



Nie posiadasz konta ? Zarejestruj mnie!

Twoja opinia

Które z rozwiązań mogłoby mieć największy wpływ na jakość nauczania w szkołach:
 
Dwumiesięcznik e-Mentor
Strona główna
Sztuka przetrwania i edukacji w trudnych warunkach PDF Drukuj Email
Redaktor: Agnieszka Andrzejczak   
28.05.2009.
 
AA: Jak mogą wyglądać zajęcia prowadzone tą metodą?
KK: Zaznaczam, że działanie survivalowe nie nadaje się do prowadzenia z większą grupą niż 10-12 osób. To zajęcia mocno kameralne. Instruktor-przewodnik musi mieć dobry osobisty kontakt z każdym uczestniczącym. W mojej praktyce, każdym zajęciom towarzyszy prowadzącemu co najmniej 1-2 asystentów. Przykładem zajęć jest np. moduł działań linowych. Są to zajęcia odbywające się na moście linowym rozciągniętym miedzy drzewami. Mamy tu elementy związane z nauką węzłów i mocowania lin do drzewa, zakładania uprzęży wspinaczkowej. Chodzi o to, aby nauczyć się wykonywać te czynności samodzielnie, a nie dawać się opinać innej osobie. Następną czynnością jest zachowanie się uczestników zajęć podczas osobistego działania, a także podczas obserwacji z dołu. Wspinaczka na drzewo musi być ubezpieczana linką asekuracyjną i uczestnicy sami muszą kontrolować tę sprawę. Prowadzący zajęcia musi być skoncentrowany na wspinającym się.

Samo wchodzenie przy pomocy liny na drzewo, przechodzenie po moście linowym oraz zjazd mogą być tylko prostymi czynnościami. Mogą też być wzbogacone o wiele elementów, jak to powinno mieć miejsce w treningu survivalowym. Chodzi tu np. o wyodrębnienie zestawu analiz własnego i cudzego działania:
• Przy okazji ćwiczenia, kursanci muszą nauczyć się reagować na własny lub cudzy lęk wysokości, lub strach związany z niestabilnością lin.
• Kursanci muszą przećwiczyć sytuację, kiedy zmuszeni są do transportu „rannego” lub dużego i ważnego dla grupy ładunku.
• Poza tym, takie sytuacje wymuszają współpracę kilku osób podczas jednoczesnego przechodzenia po linie, podczas mijania się, podczas transportu „rannego”, uczą wzajemnej odpowiedzialności i pracy zespołowej.
 
AA: Czy uważa Pan, że szkoły mogłyby podjąć współpracę z firmami zajmującymi się organizacją wypraw i zajęć survivalowych? Jak mogłaby wyglądać taka współpraca – może są już jakieś przykłady?
KK: Nie znam firm organizujących wyprawy i zajęcia survivalowe. Wiem, że są firmy, które używają nazwy „survival” w ofercie. Tylko kilka z nich działa profesjonalnie. Ponadto firmy te oferują zajęcia dla zbyt dużych grup, i nie ma szans, żeby cokolwiek zadziało się w psychice takiego uczestnika. Wciąż nie ma dopracowanej metodyki, która zastąpiłaby schemat znany z imprez integracyjno-motywujących.

Nauka w szkole polegała zawsze na pobieraniu całej masy informacji. Brakowało odpowiedzi na jedno pytanie „po co”? Nie pojawiała się też żadna życiowa weryfikacja zdobywanych wiadomości. Jeżeli przyjrzeć się survivalowi, to od razu widać, że jest on w stanie ujawnić i wskazać:
1. nasze obecne życiowe priorytety (analiza sytuacji: robi się ciemno, zimno i wrogo),
2. wiedzę, która przyda nam się w obecnej sytuacji i jej weryfikację (powinienem umieć w tych warunkach zapewnić sobie światło, ciepło i bezpieczeństwo – lecz tego nie umiem),
3. wiedza zastępcza potrzeba w obecnej sytuacji (dołączam do cudzego ogniska i proszę o wsparcie mnie),
4. natychmiastowe efekty naszego działania (poprawiam swoją sytuację oraz jednocześnie dowiaduję się, że powinienem umieć rozpalać ognisko i budować szałas).

Autor: Krzysztof KwiatkowskiTakie rozumowanie wydaje się oczywiste. Rzecz w tym, że wykonanie pomysłu wymaga pewnej sprawności zauważania, że pojedynczy incydent może osoby zmarzniętej niczego nie nauczyć. Realną nauką będzie dopiero zbudowanie sytuacji, która zawiera w sobie powtarzalny moment marznięcia, ale z usunięciem prostego rozwiązania: człowiek, który nas przygarnął, poszedł już sobie. Wiele osób odkryje wtedy, że dotychczasowa edukacja polegała na jednorazowej demonstracji lub została zdegradowana do opowieści o zmarznięciu. Albo nie było jej wcale. Bo na przykład ognisko było już wcześniej przygotowane. Taka właśnie sytuacja występuje w bezmyślnym narzucaniu harcerstwu, by na obozach były kucharki, kuchnie precyzyjnie i skomplikowanie spreparowane pod okiem Sanepidu oraz ustawione kabiny toi-toi.

Zrozumienie znaczenia edukacji survivalowej powinno obudzić zapotrzebowanie na nią, a zatem wypowiedzenie określonych postulatów. Tego może dokonać jedynie szkoła. Mądra szkoła. Ona to wysunie postulaty i obuduje je w metodyczne uwarunkowania, które będą ucznia wprowadzać w sytuacje jego własnej aktywności i samodzielności. Firmy zaś będą mogły pod tym kątem zbudować programy faktycznie edukacyjne, a nie bezmyślne – tylko rekreacyjne i formalne. Być może przy okazji pozbędziemy się też szkolnych programów służących jedynie awansowi zawodowemu nauczyciela. Bo człowiek – mistrz i uczeń – kiedy działa, musi wiedzieć i rozumieć „po co” i „co z tego wyniknęło”.
 
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
prezentacja o nauczycielu XXI wieku
prezentacja o edukacji XXI wieku

Filmy edukacyjne

Filmoteka edukacyjna portalu edunews.pl

Podkasty edukacyjne

Nagrania edukacyjne portalu edunews.pl

Prezentacje edukacyjne

Prezentacje edukacyjne portalu edunews.pl