Strona główna
| Sztuka przetrwania i edukacji w trudnych warunkach |
|
|
|
| Redaktor: Agnieszka Andrzejczak | |
| 28.05.2009. | |
|
Strona 1 z 3 Survival, czyli sztuka przeżycia w ekstremalnych warunkach, większości osób kojarzy się głównie z rozrywką polegającą na czołganiu się w błocie, jedzeniu korzonków i uczeniu się, jak rozpalać ogień w puszczy. Wiele firm odkryło wartość survivalu jako metody na integrację zespołu. Nowe trendy pokazują, że może on być doskonałym narzędziem pedagogicznym.
O tym, co kryje się pod nazwą survival, jak można wykorzystać go w edukacji i dlaczego ludzie żyjący w miejskiej dżungli mają uczyć się sztuki przetrwania, rozmawiamy z Krzysztofem „Kriskiem” Kwiatkowskim, pedagogiem i polskim ekspertem z dziedziny survivalu. Krzysztof Kwiatkowski pracuje na co dzień z trudną młodzieżą i od ponad 20 lat organizuje obozy survivalowe w Bieszczadach. Wykłada metodykę resocjalizacji i jej survivalowy aspekt na wyższych uczelniach (Wyższa Szkoła Kultury Fizycznej i Turystyki im. Konopackiej w Warszawie, Wyższa Szkoła Pedagogiczna w Łodzi)
AA: Czym tak naprawdę jest survival? Kiedy powstał i w jakim celu? KK: Survival wyłonił się z potrzeb związanych z prowadzeniem wojny. Na przykład podczas wojny koreańskiej okazało się, że utrata intensywnie szkolonego całymi latami pilota była zbyt dotkliwa dla amerykańskiej armii. Stworzono więc cały system szkolenia i działania interwencyjnego. Przykłady survivalu militarnego znajdziemy w historii Stanów Zjednoczonych (podbój Dzikiego Zachodu i ujarzmianie Indian), w skautingu (wojna burska), w szkoleniu polskiej 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej pod dowództwem gen. Sosabowskiego. Z tego szkolenia wzięła się idea survivalu militarnego: przetrwać, aby wykonać zadanie. Jak zwykle – wojskowa myśl przeniknęła do życia codziennego. Powstały grupy lubiące przeżywać trudy radzenia sobie w sytuacjach opresyjnych. Podchody, manewry i sztuka bytowania – w nowym kształcie – przeniknęły do skautingu i harcerstwa. W pewnym momencie ktoś przyjrzał się tym zabawom i stwierdził, że mają one swoje wyjątkowe wartości osobotwórcze (pośród rozmaitych walorów). Survival cywilny zaczął być mierzony, ważony i obserwowany. W sumie nastąpiło odwrócenie myśli: wykonać zadanie, aby przetrwać. Teraz survival wiąże się z poszukiwaniem dróg radzenia sobie z własnymi słabościami, z niepoddawaniem się czemuś, co jest tylko niewygodą, z byciem świadomym siebie, swoich ograniczeń, ale i swoich nadzwyczajnych możliwości. Człowiek survivalu odrywa się od cywilizacji, by nie być od niej uzależnionym. Wie, że wąska specjalizacja jest tak samo niebezpieczna jak gnuśność fotela. Rozumie, że działanie w pojedynkę jest mniej efektywne, niż współpraca. AA: Jaka jest popularna opinia na temat survivalu? Co zazwyczaj rozumie się pod tym pojęciem? KK: Powszechnie uważa się, że survival jest zabawą ludzi lubiących podchody, przedzieranie się przez miejsca niedostępne, bytowanie w odludnych zakątkach. Obiegowa wiedza o survivalu podpowiada dodatkowo: żywienie się korzonkami i robakami, błocenie w bagnach i samodręczenie się. W takim rozumieniu survival automatycznie staje się przeciwwagą zrównoważonego i wygodnego życia, rozsądnego żywienia, spokojnej, mądrej samorealizacji. Inaczej mówiąc – staje się zabawą dziwaków. Tymczasem survival potraktowany jako wykreowany świat, narzędzie i metoda, może być wykorzystany z korzyścią dla nas. Kiedy mu się przyjrzymy, wówczas zrozumiemy, czemu wielu jego zwolenników woli użyć określenia „sztuka przetrwania”, zamiast „survival”. Łączy on ze sobą elementy takich nauk jak m.in. biologia, geografia, psychologia, medycyna i ratownictwo, fizyka i chemia. Poza tym, angażuje w znaczący sposób świadomość i aktywność ludzką, pozwalając na wszechstronny samorozwój. AA W jakim sensie survival może mieć wartość edukacyjną?KK: Współczesna edukacja relatywnie ubożeje, mimo że pojawia się mnóstwo nowych mediów edukacyjnych, z których wykreowuje się nowe techniki i metody; zaczyna nas otaczać łatwo zdobywalna informacja (Internet) i wydaje się, że tylko brać garściami. Jednak w swoim życiu nie pamiętam takiego nasilenia wykluczonej „inności” wokół mnie. W mojej ocenie pedagogika goni za własnym ogonem. Jestem pedagogiem dłużej niż przez ćwierćwiecze i nieustannie widzę marnujący się wysiłek skierowany na to, aby... wysiłek się nie marnował. Mamy masę pedagogów odpowiedzialnych, mądrych i pracowitych, ale nie mogących pracować ze swoim potencjałem w istniejącej strukturze edukacyjnej. To jest tak, jakbyśmy oczekiwali znoszenia złotych jajek w przepełnionej fermie. Tymczasem wykorzystanie survivalu otwiera zupełnie nowe perspektywy. Dzięki niemu nauczyciel-instruktor staje się przewodnikiem, za którym się idzie z własnej woli i z zaufaniem. Bo właśnie w survivalowej rzeczywistości „zespołem nacisku” jest Natura, nie zaś formalny zwierzchnik, wściekły głos nauczycielki, mobbingujące parcie grupy, powszechny nacisk społeczny, przepisy... Ponieważ w survivalu każdy adept świadomie staje naprzeciw okoliczności trudnych (a wprowadzać można do jednej sytuacji rozmaite typy utrudnień: rozmaitego stopnia i z rozmaitych dziedzin), powinien sobie z nimi samodzielnie poradzić; z tych działań nie jest oceniany. To powoduje, że w jakimś momencie przestają istnieć przeszkody w postaci lęku przed ośmieszeniem, zdradzeniem swoich ograniczeń wynikających z osłabionej formy lub z obawy przed trudnością ćwiczenia (np. lęk wysokości).
Czytaj dalej... |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|





Survival, czyli sztuka przeżycia w ekstremalnych warunkach, większości osób kojarzy się głównie z rozrywką polegającą na czołganiu się w błocie, jedzeniu korzonków i uczeniu się, jak rozpalać ogień w puszczy. Wiele firm odkryło wartość survivalu jako metody na integrację zespołu. Nowe trendy pokazują, że może on być doskonałym narzędziem pedagogicznym.
AA W jakim sensie survival może mieć wartość edukacyjną?




